Real Madrid 5:1 Athletic Bilbao
Plan wykonany. Real Madryt pokonuje Athletic Bilbao i za tydzień stawi się na Camp Nou w roli lidera La Liga. Wygrana, choć wysoka, i tak wygląda ‘mizernie’ wzlędem wyniku FC Barcelony z UD Almerią (8:0!).
Początek meczu nie zapowiadał tak wysokiej wygranej gospodarzy. Już w 3 minucie bliski strzelenia bramki był Llorente. Generalnie, Casillas w tym meczu musiał sie wiele napracować i to, że straciliśmy tylko jedną bramkę, to głównie jego zasługa. Jednak to w pewnym sensie cieszy, widać, że wraca Iker potrafiący interweniować w najtrudniejszych sytuacjach. Szkoda jednak, że do takich dochodzi. Podsumuje to tak, Real generalnie w tym meczu nie ustrzegł się błędów w obronie. Wracając do meczu.
Generalnie, w pierwszej połowie Real nie przekonywał. Jednak dwie bramki strzelił. Pierwsza to popis zastawienia piłki i równowagi w wykonaniu Higuaína. Świetnie ustawił się w polu karnym, mając na plecach obrońce, świetnie przyjął podanie od Di Maríi, mimo faulu znakomicie zabrał się z piłką i mimo kolejnego faulu świetnie strzelił i zdobył bramkę. Na prawdę wielkie uznanie dla Argentyńczyka za tę akcję. Prawdę powiedziawszy, byłem mocno zaskoczony tym jak on to zrobił. Światowa klasa! Druga bramka to podręcznik tego jak wyprowadza się kontratak. Higuaín wyprowadza piłkę z własnej połowy mijajać wślizg rywala i zagrywa długie podanie do Özila. Ten kapitalnie z pierwszej piłki zgrywa do środka, gdzie na pełnej szybkości do piłki dopada Cristiano Ronaldo, podprowadza ją i nie ma najmniejszych problemów z oddaniem strzału pod kryciem trzech obrońców.
W pierwszej połowie miała też miejsce głupia strata bramki. Niezdecydowanie obrońców spowodowało duże zamieszanie w polu karnym, co wykorzystali przyjezdni, a dokładniej nie kto inny jak Llorente, który z 4 metrów wbił piłkę w bramkę. Glupia strata pod koniec połowy, no trudno.
Początek drugiej połowy też nie zapowiadał takiego pogromu, jaki miał miejsce. Gra Królewskich nadal była momentami nieuporządkowana. Jednak na wynik zaważyła pewna akcja. W polu karnym faulowany był Di María, sędzia był blisko i gwizdną karnego. Niezmiernie ucieszyło to Argentyńczyka, który wykonał jakby gest zwycięstwa. Karnego na bramkę zamienił Sergio Ramos. Kolejna bramka padła również po faulu. Do piłki ustawionej na około 30 metrze podszedł Ronaldo i potężnym strzałem pokonał bramkarza gości (który to w swojej interwencji popełnił karygodny błąd). Piąta bramka padła również z karnego, tym razem po faulu na Granero. Ronaldo strzelił ją dwa razy, jako że tak chciał sędzia. 5:1 i 3 punkty. Warto dodać, że mecz najpierw z loży VIPów a potem z trybun oglądał Mourinho, jednak ostatniej bramki nie widział, gdyż standardowo wcześniej zszedł do szatni.
Wielkie uznanie dla Ronaldo, który strzelił 3 bramki i generalnie grał świetnie, jak również dla Di Maríi, który na boisku zostawił dużo serca. Widać było, że mecz go bardzo wiele kosztował, gdyż pod koniec ledwo dawał radę biegać. Oby dostał odpocząć w meczu LM. Brawa też dla Casillasa, wielkie brawa!
Skład Królewskich (jednak Higuaín) (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira (Lass 68), Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil (Granero 78), Di María : Higuaín (Benzema 76)
To była na prawde ciekawa kolejka, obfitujaca w bramki. Tzn, kolejka jeszcze się nie skończyła, ale w meczu Realu było bramek 6 a w meczu Barcy aż 8. Barca zrównała się tym samym z Realem co do liczby strzelonych bramek. Ale na Camp Nou to Królewscy będą liderami!
21 lat - kibic Realu Madryt
Na razie brak komentarzy.