Posts Tagged ‘ Albiol

Najbliższym rywalem: Atlético Madrid

Przed nami kolejne derby Madrytu, tym razem w ramach Pucharu Króla. 1/4 Copa Del Rey, Real Madrid : Atlético Madrid dzisiaj o 22:00 na Estadio Santiago Bernabéu.

Los, nam kibicom, zgotował nie lada gratkę. Dzięki awansowi do 1/4 Pucharu Króla dostaliśmy dwa dodatkowe derbowe mecze z Atlético, jeden teraz, drugi już za tydzień. Dla piłkarzy nie jest to jednak aż tak różowa wiadomość. Rojiblancos to drużyna bardzo silna, z bardzo dobrym składem, mająca możliwości walki o każde trofeum. Może, co dziwne, bez spektakularnych wyników w lidze, ale za to z niesamowitymi w pucharach. Zwycięsca Pucharu UEFA, finalista ubiegłorocznej edycji Copa Del Rey. Widać, piłkarze Ci umią grać w pucharach i, w związku z dominacją Realu i Barcy w lidze, na tych pucharach się skupiający. Tym bardziej będzie to trudny przeciwnik. I w cale na naszą korzyść nie przemawia tutaj fakt, że my awansowaliśmy do ćwierćfinału łatwo, a oni ledwo. W cale na naszą korzyść nie przemawia także fakt, że poprzedni mecz wygraliśmy 4:2, a oni przegrali 4:1. I ostatecznie, wcale nie przemawia to, że nie pamiętam kiedy pokonali nas na naszym stadionie, a było to wiele lat temu. To będzie piękne widowisko, pełne walki i emocji, bardzo intensywne. Dla nas to dobra wiadomość, a piłkarze, pomimo ciężkiego miesiąca i dużej liczby meczów, muszą dać z siebie wszystko, gdyż Mourinho niejednokrotnie powtarzał, że na tym pucharze bardzo mu zależy.

Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Gago, Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Pedro León, Di María, Kaká, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Pepe, Higuaín, Dudek;
Niepowołani decyzją trenera: Canales, Diarra, David Mateos;

Do kadry wraca Arbeloa, który zawieszony był za czerwoną kartkę. Z pewnością zajmie on miejsce na prawej obronie, kosztem Albiola ze środka, który nie popisuje się swoimi umiejętnościami (a jest to oczywiście solidny obrońca). Linię obrony łatwo więc będzie zestawić. Defensywnymi pomocnikami będą Xabi Alonso i Khedira, gdyż Lass nie zachwyca. W meczu na pewno szansę swoją dostanie też Gago. Przód nie jest już tak oczywisty. Mamy tylko jednego napastnika, do tego, bez żadnej ironii oczywiście, jest to Benzema. Znowu trzeba będzie podjąć decyzję, czy grać ‘z psem’, czy ‘z kotem’. Z uwagi na mnogość pomocników, w tym na mnogość pomocników ofensywnych, oraz na ich umiejętności, a raczej na dowody tych umiejętności w postaci pięknej gry, wydaje się, że tym razem zagramy na początku bez napastnika. Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że w razie słabej gry ofensywnej, będzie ją można uofensywnić, jednak czy gra może być słaba, jak grać będą Di María, Kaká, Özil wraz z Cristiano Ronaldo? Spodziewajmy się więc zmiany ustawienia. Zagramy 4:2:2:2, z Di María i Cristiano Ronaldo. Raczej nie dostaną oni jednak roli typowych napastników, lecz po prostu bardziej wysuniętych do przodu i na boki pomocników. Na pewno nie raz będziemy ich widzieć wracających się po piłkę i ruszających z szybką kontrą skrzydłem. Tym sposobem w środku zrobi się miejsce dla dobrze rozgrywających piłkę Kaki i Özil. Tym sposobem, piłkarze grający na tej samej pozycji, będą mogli zagrać w składzie równocześnie (tu przypomina się sytuacja VdV z ubiegłego roku, który zawsze mówił, że mógłby grać w jednym składzie z Kaką, jednak niewiele takich szans dostawał, Niemiec ma innego trenera i więcej szczęścia). To będzie 4:2:2:2 bez klasycznych napastników, czyli, dla lubiących zestawienia z jasno podzielonymi obrońcami, pomocnikami i napastnikami, coś w rodzaju 4:6:0, które obserwowaliśmy po zejściu Benzemy w poprzednim meczu. I niech będzie to dla Francuza jasny sygnał, że musi ciężko pracować, bo to że jest jedynym napastnikiem nie implikuje tego, że będzie grał.
Oczywiście to tylko moje przewidywania, chciałby, żeby się spełniły, chcę widzieć Kakę od początku.

Przewidywany skład (4:2:2:2):
Casillas: Arbeloa, Serio Ramos, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso, Khedira : Kaká, Özil : Di María, Cristiano Ronaldo

Nie liczmy na zapewnienie sobie awansu już w pierwszym meczu, lto rywal o zupełnie innej klasie niż Levante. Liczmy na dobry wynik ;)

Real Madrid 4:2 Villarreal CF

Estadio Santiago Bernabéu dalej nie zdobyte! Real Madryt pokonuje Villarreal 4:2.

Mecz był bardzo ekscytujący. To właśnie dla spotkań tego typu, jest się kibicem. Co prawda pierwsza połowa była w wykonaniu Królewskich raczej słaba, ale druga to popis zaangażowania, walki i wielkich umiejętności. Ale po kolei, gdyż mecz taki jak ten wymaga dłuższej analizy.
Już od pierwszej minuty było niezwykle ciekawie. I już w pierwszej minucie mogliśmy stracić bramkę, gdyby nie świetnie broniący dzisiaj Casillas. Stało się to nieco później, bo już w 6 minucie. Villarreal ruszył z kontrą po kolejnym ataku Realu, wymienił kilka piłek, aż ta wreszcie trafiła pod nogi Rossiego. Ten kapitalnym podaniem, kompletnie zdezorientowawszy naszą obronę, uruchomił Caniego, a jego bramka to na prawde techniczna perełka. Duma Królewskich została podrażniona, więc rzucili się do ataku. Klasową akcję przeprowadził Özil z Benzemą. Ten pierwszy najpierw fenomenalnie przyjął piłkę w polu karnym, odegrał ją, wyszedł na pozycję i wystawił piłkę na pustą bramkę do Cristiano Ronaldo. 9 minuta i mamy 1:1. Zapowiadało się wielkie widowisko. I było. Przez następnych 15 minut padło jeszcze około 4 uderzeń na bramkę. Potem nieco się uspokoiło. Troszkę za bardzo, gdyż Albiol zaspał z linią obrony nie łapiąc Rubena na spalonego. Ten wyszedł na sam na sam i przelobował nam Casillasa. 17 minuta i znowu przegrywamy… tym razem 1:2 ;) Potem widzieliśmy wiele groźnych akcji, czasem nawet zakończonych piłką w bramce, jednak ze względu na spalone nie zmieniało to wyniku. I wydawało się, że do przerwy wynik nie zostanie zmieniony. Pierwsza doliczona minuta, wolny boku pola karnego. Przy piłce Xabi Alonso i Cristiano Ronaldo. CR jednak decyduje, że będzie wbiegał w pole karne. Nie dostaje krótkiego podania, wbiega dalej przed bramkarza. I tam leci idealnie mierzone dośrodkowanie Xabiego. Cristiano Ronaldo ubiega bramkarza i mamy 2:2. Remis do połowy, bardzo dobry wynik, jak na taką grę.
Druga połowa przyniosła nam jeszcze większe emocje, a na pewno lepszą grę. Na wstępie Khedira za Lassa. Zaczęliśmy składniej grać i szybciej wymieniać piłkę, a goście jakby osłabli. Często zresztą z bólu zwijali się na murawie, widać było ogromne zmęczenie i trzeba to było wykorzystać. Koło 70 przewaga Realu Madryt była już kolosalna, a gra odbywała się niemal cały czas na połowie rywala, jednak bramka nadal nie chciała wpaść, a czasu było coraz mniej. I tak Mourinho znany ze swoich odważnych roszad przeprowadził zmianę, która miała ogromny wpływ na wynik meczu. Zdjął Albiola – środkowego obrońcę, a wprowadził Kakę, ofensywnego pomocnika. Wprowadził on niesamowite ożywienie i pokazał blask swojego geniuszu. Już 8 minut po wprowadzeniu zagrał kapitalną, mocną i agresywną wrzutę w polę karne. Lopez wypiąstkował ją prosto pod nogi Cristiano Ronaldo. Ten za pierwszym razem nie zdołał strzelić, nie zdołał dobić także Benzema, ale zaraz potem Cristiano Ronaldo dopadł odbitej gdzieś piłki, demonstrując niesamowitą szybkość, obrócił się i kapitalnie strzelił, demonstrując niesamowitą technikę i kompletując hattrick. Tego Garrido oglądać już widocznie nie chciał, wolał obejrzeć czerwony kartonik. Mourinho też czegoś oglądać już nie chciał, dlatego Benzeme zmienił i wprowadził Gago (ależ my mamy mocną ławkę). Jednak prawdziwy ‘majstersztyk’ to bramka na 4:2. Kaká rozpoczyna kontratak w środku pola, pięknie, pod kryciem, zewnętrzną stroną prawej nogi przerzuca piłkę na lewe skrzydło do CR. Obaj na całej szybkości biegną w stronę bramki, Critiano skrzydłem nieco przodem, Kaká środkiem nieco z tyłu. Ronaldo dobiega gdzieś w połowę pola karnego, zwalnia, czeka i wrzuca piłkę do Riciego, który pięknym, ekwilibrystyczny strzałem umieszcza ją w siatce! Piękny debiut na Estadio Santiago Bernabéu w tym roku, lepszego wymarzyć sobie nie można. Później nie wydarzyło się już właściwie nic godnego uwagi.
Po tym meczu jedno jest raczej jasne. Z tak grającym Kaką, i tak grającym Benzemą, wiadomo który z nich będzie grał w pierwszym składzie, a który raczej nie często. Kaká na pewno będzie ważnym elementem układanki Mourinho i tego sobie i jemu życzymy.
Brawo dla Cristiano Ronaldo za hattricka i piękną grę (cóż byśmy bez niego zrobili). Brawo dla Kaki za wejście, które wniosło niesamowite ożywienie i zapewniło nam wygraną.

Skład Królewskich (zgodnie z oczekiwaniami)(4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Albiol (Kaká 70), Carvalho, Marcelo : Lass (Khedira 46), Xabi Alonso : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema (Gago 81)

Niesamowity mecz i kolejne 3 punkty. Brawo!

Najbliższym rywalem: Villarreal CF

Już w niedzielę o godzinie 19:00 na Estadio Santiago Bernabéu zagości trzecia drużyna Primera División, aby powalczyć o kolejne trzy punkty. Przed nami hit La Liga Real Madrid: Villarreal CF.

Villarreal CF to obecnie jedna z czołowych hiszpańskich drużyn. Od kilku lat prezentują wysoką formę i stosunkowo często awansują do Europejskich pucharów, całkiem nieźle sobie tam radząc. A również i w La Liga radząc sobie bardzo dobrze. Jeżeli ktokolwiek nie uznaje ich za trudnego przeciwnika, to chyba jedynym trudnym przeciwnikiem według niego jest FC Barcelona. Villarreal CF to trezcia drużyna w lidze po Barcy i Realu! 36 punktów co prawda nie robi takiego wrażenia, jak 49 punktów Barcy, ale niemówmy o tym. W tamtym sezonie skończyli na miejscu 7, przegrywając na Bernabéu 6:2 a u siebie 0:2. W tym na pewno powalczą o wyższe cele, więc nie oddadzą nam tego meczu łatwo.
A my wygrać po prostu musimy. I wcale nie dlatego, żeby zmazać skazę po ostatniej porażce (bo taka w moim mniemaniu nawet nie powstała). Musimy wygrać, bo taka po prostu jest tabela, taka jest rywalizacja z Barcą: oni wygrywają, my też musimy…
Poprzedni mecz ma jednak pewien wpływ na to, jak zagramy dzisiaj. Kontuzji w drugiej połowie nabawił się bowiem Pepe. Niektórzy powiedzą, że mógł nie wchodzić. Racja. Ale kto mógł przewidzieć, że złapie kontuzję? Takie rzeczy się po prostu zdarzają, nie ma co lamentować. Na pewno są zawodnicy, którzy go mogą zastąpić. Poza tym mamy niemal najmocniejszy skład, nie ma tylko kontuzjowanego Higuaína. Kolejny raz podkreślę, że wrócił już Kaká, który na pewno o skład będzie walczył, i który na pewno ma wielkie umiejętności, pozwalające mu grać w pierwszym składzie każdej drużyny. Dlatego Igła ma pecha, że kontuzja pokryła mu się z powrotem Kaki. Powracający Gago również powinien w dzisiejszym meczu coś pograć.
A jak to wygląda w obozie rywali? Trzech, na pewno znanych wszystkim, zawodników, podpora drużyny Villarrealu, a więc Nilmar, Marchena i Senna na szczęście dla nas nie wystąpią. Ale cytując Garrido „Absencje w drużynach takich jak Real Madryt czy Villarreal to nic więcej, jak tylko anegdoty”. W zasadzie, to nie wiem czy się z nim zgadzać, czy nie. Prawda jest taka, że zarówno Villarreal jak i Real Madryt mają bardzo szeroką kadrę utalentowanych zawodników, jednak w Realu (a przypuszczam że i u naszych rywali) są zawodnicy niemalże niezastąpieni, bez których gra wygląda zupełnie inaczej. Na nasze szczęści, naszych głównych architektów omijają kontuzje.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Albiol, Marcelo, Carvalho, Sergio Ramos, Garay;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Khedira, Gago, Lass, Granero, Özil, Di María, Kaká, Canales, Pedro León, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Pepe, Higuaín, Dudek;
Zawieszeni: Arbeloa;
Nieobecni decyzją trenera: Mateos, Diarra;

Przewidywany skład (niemal pewny)(4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo : Lass, Xabi Alonso : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema

„Dla madridismo i miłośników futbolu mam dobrą wiadomość, Kaká jutro zagra.”

Propozycja dla oczekujących na klasyk? Skrót spotkania z poprzedniego sezonu na Bernabéu. A w tym na pewno nie będzie tak łatwo.

Najbliższym rywalem: Levante UD

Przed nami rewanżowe spotkanie 1/8 Pucharu Króla pomiędzy Levante UD a Realem Madryt. Mecz odbędzie się na Ciutat de València o godzinie 22:00 w czwartek.

Tak właściwie, to trudno to spotkanie nazwać rewanżowym. Nawet trener rywali, García, powiedział:
„Wygranie z Realem jest trudne, a strzelenie im ośmiu bramek jest niemożliwe. Jeśli powiesz piłkarzom, że wygrają z Realem 9:0, to popatrzą na ciebie jak na szaleńca”
Tak, to spotkanie to formalność. Poprzednim razem wygraliśmy 8:0 i tylko głupiec powiedziałby, że nie zapewniliśmy sobie tym awansu do następnej rundy. Aż dziwne, że to ta sama drużyna zabrała nam w tym sezonie dwa punkty (te dwa punkty tracimy do lidera) remisując 0:0. Zupełnie nie lekceważąc rywala, nie napiszę nic o nim przed tym meczem.
Skupmy się więc na nas. Mamy awans, do meczu podchodzimy spokojnie. Sezon jest długi, więc możliwość odpoczynku dla kluczowych graczy, gdy inni muszą ciężko walczyć, może okazać się kluczowy. Dlatego właśnie Mourinho w ogóle nie powołał na to spotkanie nikogo z naszego tercetu ofensywnego: Di María, Özil, Cristiano Ronaldo. Ostatni z nich podobno nawet zmaga się z grypą. Nie pojedzie filar drużyny, główny konstruktor gry: Xabi Alonso. Nie zagra kapitan Casillas oraz jedyny klasyczny lewy obrońca Marcelo. Ponadto nie pojadą również Albiol i Diarra (co może dziwić). Oczywiście z powodu kontuzji nie pojedzie także Higuaín czy Dudek, który, gdyby pojechał, to niemal na pewno wyszedłby w pierwszym składzie. Mourinho oszczędza swoje gwiazdy przed meczem z drugim wiceliderem La Liga: Villarrealem CF, który odbędzie się za 3 dni. I jest to na pewno dobry krok. Trudno, mając wygrany mecz, nie myśleć o następnym, na pewno niesamowicie intensywnym spotkaniu.
Warto jednak napisać, że mimo wszystko, Real będzie w tym meczu walczył. Najlepiej postawę drużyny obrazują słowa Mourinho:
„Jesteśmy Realem Madryt. Mamy swoje zobowiązania, a piłkarze chcą walczyć o miejsce w drużynie.”
Komentując krótko, skład, który wybiegnie będzie mocno rezerwowy, ale będzie im zależeć, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, a kiedy to mają zrobić, jak nie w takim meczu?
„Trzeba szanować Levante, trzeba szanować Puchar Króla, trzeba szanować kibiców, którzy obejrzą mecz w telewizji, a przede wszystkim ludzi, którzy przyjdą na stadion w tym zimnie nawet jeśli wszyscy sądzą, że wynik dwumeczu jest już rozstrzygnięty”
I to jest postawa godna mistrza.

Lista powołanych:
Bramkarze: Adán, Jesús, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Mateos, Arbeloa, Garay;
Pomocnicy: Gago, Kaká, Lass, Granero, Canales, Pedro León, Khedira, Juan Carlos, Juanfran;
Napastnicy: Benzema, Morata;

Kontuzjowani: Higuaín, Dudek;
Nieobecni decyzją trenera: Casillas, Marcelo, Albiol, Diarra, Xabi Alonso, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;

Jak miło jest pisać, że pośród powołanych jest Kaká i Gago. Jednak muszę rozczarować, Brazylijczyk na pewno nie zagra od początku. Mourinho zapowiedział, że dostanie jedynie 25 minut. Po prostu nie chce go forsować. Pewnie poważnie myśli o wykorzystaniu go w meczu przeciwko Villarrealowi. Od początku zagra natomiast Gago i będzie to jego debiut w tym sezonie. Jemu na pewno przyjdzie odpocząć przed kolejnym meczem.
Popatrzmy jednak na samą listę powołanych. Bramkarze Adán, Jesús, Pacheco. Pierwszy już długo jest z pierwszą drużyną, ale żadko broni, drugi to bramkarz Castilli a trzeci Juvenilu A. Wszystkim trzem od jakiegoś czasu zdarzają sie powołania, ale nigdy nie było tak pewne, jak teraz, że któryś z nich zagra. Na 99% będzie to Adán.
Najwięcej ‘często grających’ piłkarzy jest pośród powołanych obrońców. Jednak wydaje się, że Ci będą użyciu w stopniu minimalnym. Na pewno zagrają Garay i Mateos. Obaj to środkowi obrońcy, jednak Mourinho raczej nie da dwum tak niedoświadczonym i nie zegranym ze sobą graczom zagrać razem na środku, Carvalho lub Pepe wzmocnią środek. Na lewym skrzydle zagra, często tam grający Arbeloa. Raczej ‘oszczędzony zostanie’ Sergio Ramos, więc Garay po raz kolejny zagra na prawej stronie, co jest generalnie nie dobre dla drużyny, gdyż Garay jest bardzo wolny i mało zwrotny, oraz dla samego zawodnika, który powinien ogrywać się jako środkowy obrońca.
Powołani zostali także dwaj wychowankowie Juan Carlos, Juanfrana. Pamiętamy debiut pierwszego, to było coś.
Pośród napastników także widzimy powołanego zawodnika z rezerw: Moratę. Łącznie pośród powołanej dwudziestki jest aż pięciu graczy rezerw! Zważając na wagę meczu, któryś na pewno dostanie szansę. Raczej nie od początku, gdyż Mourinho uważa, że zawodnicy rezerw nie są gotowi do wybiegania w pierwszym składzie.
Co do samego ustawienia, zagramy systemem ‘z psem’ czyli z napastnikiem :) Zagra Benzema.
Pominąłem jeszcze pomoc. Tak na prawdę, w pierwszym składzie trzeba się spodziewać piątki z tej siódemki:
Gago, Kaká, Lass, Granero, Canales, Pedro León, Khedira.
Wiadomo, że wyjdzie Gago i nie wyjdzie Kaká. Ofensywna trójka jest więc niemalże pewna Granero, Canales, Pedro León. Popatrzmy przy okazji na Granero. Jest to chyba jedyny zawodnik, który gra zarówno jako defensywny, rozgrywający jak i stricte ofensywny zawodnik. W ciągu tego sezonu zagrał już na każdej pozycji pomocy i na stałe zadomowił się w drużynie. Trzeba przyznać, że wykonał niezwykły postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu i bardzo dobrze, że nie został sprzedany, tak jak chciała tego zdecydowana większość kibiców, która po prostu nie znała jego potencjału. Nie miał szansy go przy Pellegrinim pokazać. Ale to wszystko na marginesie. Dwóch defensywnych pomocników utworzą Gago i Khedira bądź Gago i Lass. Jeden z tych dwóch zagra w meczu z Villarrealem, więc szansę na przekonanie trenera na pewno dostaną obaj.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Adán : Garay, Mateos, Carvalho, Arbeloa : Khedira, Gago : Pedro León, Canales, Granero : Benzema

Ileż ja tego przed tym meczem napisałem! Nie często mi się to zdarza, widać mocno się przyłożyłem. Aby w związku z meczem można się było poważniej rozerwać ;)

Getafe CF 2:3 Real Madrid

Real Madryt niepodzielnie panuje w stolicy hiszpanii. W derbach na Coliseum Alfonso Pérez wiele bramek: Getafe CF 2:3 Real Madrid.

Piłkarze obu drużyn zapewnili swoim kibicom niezwykle interesujące widowisko. Nie chodzi nawet o dużą ilość bramek czy stwarzanych sytuacji. Mecz był bardzo zacięty, żadna drużyna nie odpuszczała. Pomimo tego, że Getafe dwukrotnie przegrywało dwoma bramkami, to cały czas myśleli o zdobyczy punktowej, wciąż atakując Królewskich.
Mecz zaczął się dla nas idealnie, bardzo szybko stworzyliśmy sobie sytuacje strzeleckie i już w 19 minucie po bramkach Cristiano Ronaldo i Özila wygrywaliśmy 2:0. Obie bramki zostały jednak świetnie wypracowane przez Di Maríę, który najpierw wywalczył karnego (czy był słuszny, ciężko stwierdzić), a potem świetnie asystował. Wyrastał na prawdę na bohatera meczu. Ba, niewątpliwie był bohaterem meczu, ale zmarnował także pewną okazję, gdy Królewscy trzema zawodnikami wychodzili na bramkarza i obrońcę, ale niestety po podaniu Benzemy fatalnie przyjął piłkę… Jednak, że jest już po meczu, to możemy uznać to za niebyłe, nie zabrało nam to punktów.
Wydawało się, że mając 2:0 kontrolujemy mecz i następne bramki przyjdą szybko, jednak Getafe było nieustępliwe. Zaczęli lepiej i bliżej kryć, twardziej i odważniej grać. Doprowadziło to do wielu problemów w naszej obronie, a im taka gra przyniosła efekt. Niesamowitą bramką popisał się były zawodnik Królewskich (który może do nas wróci?) Parejo. Minął czterech naszych obrońców jak słupki i pewnie uderzył w róg bramki. I mamy 1:2. I, bądź co bądź, świetne widowisko w tej pierwszej połowie.
Druga połowa zwiastowała również wielkie emocje. I tak było, powoli rozkręcał się Benzema. Gdy już się koło 59 minuty rozkręcił to podał świetnie piłkę do wbiegającego w środek pola karnego Cristiano Ronaldo, a ten umieścił ją w siatce. Pasuje tutaj napisać, że akcję, w których nasz ofensywny zawodnik wbiega między dwóch obrońców są firmowymi zagraniami Realu Madryt Mourinho. I tak mamy 1:3. Chwilę później nadeszła rzeczna ‘niebyła’ akcja Di Maríi, która mogła by rozwiązać mecz. A tak to było zacięcie i cały czas bramka kontaktowa rywali wisiała w powietrzu. Na cienkim włosku zawisła, gdy Arbeloa wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę po zagraniu ręką. Getafe poczuło, że może o coś walczyć i już 4 minuty po tym, a więc w 85 minucie, strzeliło drugą bramkę. Za współautora można uznać Marcelo, który fatalnie odbił piłkę i ta trafił wprost pod Nogi Albina. I zapowiadała się nerwowa końcówka. Warto zauważyć, że wszedł w 75 minucie Kaká. Nie wprowadziło to co prawda niesamowitego ożywienia, i nie można się było spodziewać niewiadomo czego po takiej przerwie, aczkolwiek swoją sytuację strzelecką miał. Jakoś udało się dobronić wynik do końca. Bohaterami meczu standardowo, dwóch najlepszych zawodników sezonu: Cristiano Ronaldo i Di María.

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami) (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol, Marcelo : Lass (Khedira 46), Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil (Garay 86), Di María : Benzema (Kaká 75)

Powinniśmy być zadowoleni z tych ciężko wywalczonych trzech punktów. Ciężko, ale zasłużenie.

Najbliższym rywale: Getafe CF

Pierwszy mecz nowego roku to ‘małe derby’ Madrytu. Klub ‘z centrum’ odwiedzi ‘prowincje’, aby na Coliseum Alfonso Pérez zagrać o 3 punkty. Getafe CF : Real Madrid – poniedziałek godzina 22:00.

Przed nami pierwszy mecz w nowym roku. Piłkarze obu drużyn wracają po dłuższym odpoczynku. I właśnie temat powrotów jest najważniejszy w kontekście nadchodzącego spotkania. Nie będzie żadną ujmą dla Getafe CF, jeżeli powiem, że cała analiza ich gry w tym sezonie i ostatnich spotkań z Królewskimi jest mniej ważna. Trudno się z tym nie zgodzić. Po 233 dniach do kadry meczowej wraca zawodnik galaktyczny, trzeci najdroższy transfer w historii Realu Madryt, zdobywca Złotej piłki, niewątpliwy talent Kaká, który uporał się już z wszelkimi kontuzjami i jest w pełni sił. Nie zobaczymy go co prawda w pierwszym składzie, bo nie jest gotowy na cały mecz, ale na pewno dostanie swoje 15 minut. Warto dodać, że w Madrycie nie udowodnił jeszcze swojej wartości i jak dotąd nie sprostał pokładanych w nim nadziei, toteż będzie chciał pokazać, że ludzie, którzy w niego dalej wierzą i znają jego wielkość się nie mylili. Kaká to wielki ‘styczniowy transfer’ Mourinho, który jak dotąd nie mógł skorzystać z usług Brazylijczyka. Wraca także Gago, który podobnie jak Kaká nie grał w tym sezonie. Na pewno jest to także wzmocnienie. Wróci także Canales. Niestety, są także złe wieści. Operacji nie uniknie jednak Higuaín, a więc straci kolejne miesiące. Co gorsza, wynika z tego, że cały ten miesiąc pasywnego leczenia jest dla Argentyńczyka miesiącem straconym, a my znowu mamy jednego napastnika… Chyba, że Cristiano Ronaldo zacznie grać typową 9, mamy w końcu Kakę…
Na koniec krótkie informacje o Getafe CF. Obecnie 7 w tabeli, w poprzednim sezonie na koniec 6. Walczą więc o Europejskie Puchary, czy nawet Ligę Mistrzów, nie są więc słabeuszami. Jednak nawet, w przypadku przegranej z Realem dużo w tabeli nie spadną, bo góra na 9 miejsce. W poprzednim sezonie dwa razy przegrywali z Realem Madryt, 2:4 u siebie i 0:2 na wyjeździe. Złośliwi mówią, że klub ten przyjaźni się z Królewskimi, jako że stawia im bardzo mały opór na meczach. Ponadto, liczba transferów między klubami jest dość duża. W końcu gra u nas ich były zawodnik, Pedro León, a u nich, wielu naszych byłych. Rzekłbym nawet, że więcej u nich wychowanków Królewskich, niż u nas…

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Albiol, Marcelo, Sergio Ramos, Arbeloa, Garay;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Khedira, Gago, Lass, Granero, Özil, Di María, Kaká, Canales, Pedro León;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Higuaín, Dudek;
Zawieszeni: Pepe, Carvalho.
Nieobecni decyzją trenera: Mateos, Diarra;

Pasuje uzupełnić informacje o naszym składzie. Jak widać, mamy dość dużego pecha, gdyż przed tym meczem wypadła nam para środkowych obrońców, pierwszy za pięć żółtych, drugi za czerwoną. Na szczęście, w składzie jest jeszcze 4(!!!) stoperów: Ramos, Albiol, Garay i Mateos, a pierwsi dwaj nie ustępują umiejętnościom swoim nieobecnym kolegom. Kontuzje nadal leczy Dudek. Mateos nie został powołany na mecz i pewnie będzie rozważał opuszczenie Madrytu już w styczniu. Podobnie ma się sytuacja Diarry, którym poważnie interesuje się pewien klub.
Na konferencji prasowej Mourinho podał pełny skład, jaki jutro wybiegnie, więc jeżeli nie zdarzy się coś nieprzewidzianego, tę jedenastkę zobaczymy na murawie od pierwszych minut.

Przewidywany (niemal pewny) skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol, Marcelo : Lass, Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil, Di María : Benzema

Barca swój mecz wygrała, aby utrzymać dystans, musimy wygrać. I nie powinno być inaczej.

Real Madrid 8:0 Levante UD

Real Madrid 8:0 Levante UD, czy trzeba pisać więcej? Estadio Santiago Bernabéu nie jest miłosierne dla przyjezdnych. Następna rundo Copa del Rey witaj!

Królewscy dają nam prezent na święta, zapewniając sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Króla, bo chyba już nikt w drugiej. To na prawdę piękny prezent. Dwa hat-tricki: Benzema i Cristiano Ronaldo, do tego asysty tychże zawodników ;) To był na prawde świetny występ w wykonaniu Francuza, który robił wiele (bo tak wiele zrobił, że ciężko wszystko wymienić. Standardowo, nie zawodził także CR. Dodatkowe gole Özila i Pedro Leóna (niewiele brakło i strzeliłby go Morata). Czy trzeba mówić więcej? Kolejny udany występ Moraty. Mourinho zadowolony, Real zadowolony. Po takim meczu o Levante pasuje napisać tylko tyle, że obrona kompletnie u nich nie funkcjonowała i aż dziw, że poprzednio z nimi zremisowaliśmy. Zawsze chciałbym oglądać tyle goli w jednym meczu, oby tylko nie były to gole ‘na kredyt’ względem innych meczów La Liga ;)

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas ; Lass, Albiol, Pepe, Marcelo ; Xabi Alonso, Granero (Diarra 75) ; Özil (Pedro León 75), Cristiano Ronaldo, Di María ; Benzema (Morata 77)

Dziękujemy. Hala Madrid!

Najbliższym rywalem: Levante UD

1/8 finały Copa del Rey. Estadio Santiago Bernabéu, Real Madryd – Levante UD, środa 22:00.

To ostatni mecz Królewskich w tym roku, którym, jak powiedział Mourinho, po prostu już należy się przerwa za całe 6 miesięcy pracy. Nie znaczy to jednak, że Real jakoś odpóści ten mecz, wręcz przeciwnie. Po pierwsze dlatego, że znamy zacięcie The Special One odnośnie Pucharów, a po drugie dlatego, że Karanka na konferencji zapowiadał, że awans chcą zapewnić sobie już w pierwszym meczu. Nie popadając w zbyt wielkie samozapatrzenie jest to oczywiście możliwe, a nawet bardzo możliwe. Nasz nadchodzący rywal jest bowiem bardzo słaby, a jego głównym celem na sezon jest utrzymanie się w Primera División. Musiałby się wydarzyć jakiś wypadek przy pracy, żeby zawodnicy z Levante coś ugrali. Niestety, raz w tym sezonie się im to udało i pozbawili nas tym samym dwóch cennych punktów. Jednak to było przy początku sezonu, kiedy to drużyna jeszcze nie rozumiała się tak dobrze, jak teraz, i kiedy to nie umiała wykorzystywać stwarzanych sytuacji podbramkowych, a teraz z tym jest całkiem nieźle. Powinniśmy wygrać trzema lub czterema bramkami, ale nie przypisujmy sobie tego zbyt zwycięstwa zbyt szybko, żebyśmy się nie przejechali, chociażby jak ostatnio, czy jak nasz odwieczny rywal wczoraj, choć to oczywiście zupełnie inna historia.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Marcelo, Mateos, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Diarra, Lass, Granero, Xabi Alonso, Pedro León, Di María, Özil, Juanfran, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Morata;

Kontuzjowani: Higuaín, Canales, Dudek, Khedira, Kaká, Gago;
Nieobecni decyzją trenera: Sergio Ramos, Arbeloa;

Przyjrzyjmy się dobrze liście powołanych. Mourinho nie powołał żadnego z dwójki swoich prawych obrońców. Jest to dziwne… Arbeloa i Sergio Ramos, bo o nich mowa, grają ostatnio niesamowicie dobrze, dlatego trudno by było zdecydować się postawić na jednego a drugiego posadzić na ławce, Mou jednak nie powołał żadnego… Może chce im podziękować i dać odpocząć, w każdym razie na pewno wie co robi. Na prawej obronie zagra Lass. Do dryżuny wraca Xabi Alonso, więc wydaje się, że wszystko będzie wyglądać łatwiej. Obok niego, gdyby nie był kontuzjowany, zagrałby Khedira. Zastąpiłby go Lass, gdyby nie to, że będzie grał na prawej obronie. Pozostaje więc albo Diarra (przypadek defensywny) albo Granero (przypadek ofensywny). Zdecydowanie wole Granero, który w tym sezonie pokazuje się na prawde bardzo przyzwoicie, poprawił się w utrzymywaniu piłki przy nodze, w grze technicznej i kombinacyjnej i powinien dostać szansę. Powołany na mecz, mimo choroby, został także Cristiano Ronaldo. Za pewne bardzo chciałby, jak zwykle, grać, jednak wydaje się, że sztab szkoleniowy i medyczny na to raczej nie pozwoli, chyba że CR szybko ozdrowieje. Zagramy z napastnikiem, to nie ulega wątpliwości. Swoją szansę dostanie więc znowu Benzema. Nie chce się już na jego temat wypowiadać. Liczę tylko, że swoją szansę dostanie także Morata. Mimo, że z drużyną trenowali Kaká i Gago to naturalnie jeszcze nie są gotowi do gry.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Lass, Carvalho, Albiol, Marcelo : Xabi Alonso, Granero : Pedro León, Özil, Di María : Benzema

Zróbcie nam i sobie prezent na święta i rozstrzygnijmy losy tego dwumeczu już teraz, a jak!

Real Madrid 1:0 Sevilla FC

Estadio Santiago Bernabéu w dalszym ciągu nie zdobyte. Real Madryt pokonuje Sevillę 1:0.

To było niesamowite spotkanie. I to nie ze względu na ilość bramek czy jakieś spektakularne zagrania. Owszem, byliśmy świadkami ładnych sztuczek technicznych a zdobyta bramka była również pełna kunsztu, ale nie w tym rzecz. Chodzi tutaj o emocje… związane z pracą sędziego. Ten wyraźnie sobie nie radził. Jego pomocnicy również. 3 odgwizdane ‘niebyłe’ spalone, w sytuacjach otwierających drogę do bramki to w sumie też jeszcze nic. Pod koniec meczów w faulach było (Real z lewej) 23:20, w żółtych kartkach 10:3, w czerwonych 1:1. Skąd taki stan rzeczy? Czy Królewscy grali aż tak twardo? Raczej nie. Carvalho dostał drugą czerwoną kartkę, za zderzenie głowami, czyli bądź, co bądź, nie zasłużenie. Kartka dla Dabo, to już inna sprawa, powinna być. Sędzia nad meczem wyraźnie nie panował… A popisy aktorstwa dawał Capel, który wywracał się w bardzo wiarygodny sposób niemal przy każdym kontaktu z Królewskimi. Może z niego i dobry aktor, a może z sędziego dobry sędzia?
Królewscy mimo miażdżącej przewagi w posiadaniu piłki w pierwszej połowie (70:30) nie zrobili nic. Benzema zawodził na całej linii… Świetnie grał Lass, który po raz kolejny był wszędzie. Druga połowa to wielka nerwówka, czy uda się zdąrzyć. W 60 minucie Granero za Benzeme a Pedro León za Khedire. Chwilę później już w dziesięciu. Mimo wszystko, z przodu działo się więcej, zmiennicy wprowadzili sporo ruchu. I tak w 77 minucie wpadła bramka. Özil zwiódł ze 4 graczy Sevilli i strzelił. Piłka uderzyła kogoś w rękę, więc powinien być karny (w tym meczu dużo rzeczy powinno być, a nie było), do piłki doszedł jednak Di María, który na ostrym kącie zwiódł i położył Palopa i pięknym technicznym strzałem dał nam zwycięską bramkę. Po tym wszystkim, w końcu znowu graliśmy z 4 obrońcami, gdyż za Özila wszedł Albiol. Później jak to bywa w meczach z Sevillą doliczone zostały 4 minuty i było nerwowo. Byliśmy świadkami kilku bójek i wielu fauli. Koło 90 minuty było już dziesięci u na dziesięciu. w 93 minucie Cristiano Ronaldo dostał kartkę za faul na nim, a właściwie za głupią minę, którą po tym faulu zrobił… Kpina jakaś.

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Carvalho, Pepe, Arbeloa : Lass, Khedira (Granero 61) : Cristiano Ronaldo, Özil (Albiol 77), Di María : Benzema (Pedro León 61)

3 punkty cieszą. Kartki smucą. Jednak to był świetny mecz, Panie sędzio!

Najbliższym rywalem: Sevilla FC

Przed nami kolejka, która może zmienić coś na szczycie tabeli La Liga. Real Madryt podejmie na Estadio Santiago Bernabéu drużynę z Sevilli. Mecz odbędzie się w niedzielę o 21:00. A już dzisiaj derby Barcelony, czyżby jakaś zmiana na szczycie?

Sevilla FC to niewątpliwie jedna z potęg La Liga. I mimo, że ma za sobą aż pięć porażek z rzędu za sobą i zajmuje dopiero 11 miejsce, to nie znaczy, że tą potęgą przestała być. Można by stwierdzić, że to dobry okres, aby się z nimi mierzyć, jako że w tej części sezonu poważnie cierpią. Jednak czy tak ambitna i utalentowana drużyna nie może odbić się od dna z meczu na mecz? I w jakim stylu by to zrobiła, gdyby wygrała właśnie z Realem Madryt? Z pewnością będzie to dodatkowa motywacja dla piłkarzy, jednak mało kto wierzy, że tak mogło by się stać. Zwłaszcza, że sytuacja kadrowa naszych rywali również nie wygląda za ciekawie. Co prawda do kadry na mecz z Realem wróci Fabiano, ale na pewno nie zagrają Jesús Navas, Perotti i Kanouté, a absencja Hiszpana jest dość dużym osłabieniem Sevilli.
My również mamy problemy kadrowe, ale nie co mniejsze. Za kartki nie zagrają Marcelo i Xabi Alonso. Kontuzjowani w dalszym ciągu są Higuaín i Canales, nie wspominając o Kace (niedługo wielki powrót!), Gago czy Dudku. Całe szczęście, że na mecz wyrobią się Ramos i Khedira, gdyż mielibyśmy na prawdę bardzo poważne problemy w ustawieniu defensywy i pomocy. No ale będzie dobrze, choć bez Xabiego Alonso drużyna grywała w poprzednim sezonie bardzo różnie.
Jeżeli już przy poprzednim sezonie jesteśmy, to przypomnijmy sobie wyniki spotkań miedzy tymi drużynami. Królewscy najpierw przegrali w Sevilli 1:2, co być może nie zapadło nam w pamięć…
Drugiego meczu jednak nie sposób nie pamiętać. 25 kolejka La Liga, a Barcelona remisuje swój mecz. Trezba było wygrać, aby zostać liderem. Mecz nie ułożył się jednak za dobrze. Już w 10 minucie po strzale Negredo przegrywamy 0:1 (samobój Xabiego Alonso). Druga połowa również zaczęta tragicznie i jest 0:2. Real nie grał do tej pory źle, po prostu nie miał szczęścia. Ale ta druga stracona bramka widocznie rozjuszyła Królewskich, którzy wiedzieli, że powinni wygrać, aby zapewnić sobie lidera. Wierzyli również, że mogą wygrać. Od 52 drugiej minuty zaczęła się nawałnica ataków Królewskich. Była to niesamowita przemiana, Real niepodzielnie rządził i dominował na boisku. Juz w 64 minucie było 2:2. Ataki nie ustały, jednak szczęście nieco opóściło Los Blancos, którzy swoje dogodne sytuacje kończyli na słupkach i poprzeczkach. Mimo upływającego czasu wszyscy wierzyli, że ten mecz da się jeszcze wygrać. Real atakował, walczył, strzelał, a czas minął nieubłaganie. Był już w doliczony czas meczu a wyborną, fantastyczną i niewiarygodną okazję zmarnował Cristiano Ronaldo, który z kilku metrów nie potrafił zmieścić futbolówki w siatce. Była już 91 minuta meczu, a niektórzy pewnie już pogodzili się z przegraną. Jednak dosłownie kilka sekund później piłkę do nogi na prawym skrzydle dostał Sergio Ramos i bez wahania wrzucił ją w polę karnę. Tam głową uderzał Higuaín. Strzał Argentyńczyka zdołał jeszcze wybronić Palop, jednak w taki sposób, że piłka znalazła się pod nogami Van Der Vaarta, który umieścił ją w siatce. 3:2! Szał na trybunach! To był niewątpliwie najbardziej emocjonujący mecz poprzedniego sezonu. Jednak jednemu z autorów tamtego zwycięstwa już powiedzieliśmy adiós. VdV dziękujemy i pamiętamy!

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Arbeloa, Pepe, Albiol, Carvalho, Garay , Sergio Ramos;
Pomocnicy: Cristiano Ronaldo, Khedira, Lass, Diarra, Granero, Özil, Di María, Pedro León, Juanfran;
Napastnicy: Benzema, Morata;

Kontuzjowani: Kaká, Gago, Higuaín, Canales , Dudek;
Zawieszeni: Marcelo, Alonso;
Nieobecni decyzją trenera: Mateos;

Z powodu problemów kadrowych Mourinho powołał aż 3 wychowanków. Pacheco w miejsce Dudka, Morate, co by mieć do dyspozycji więcej niż jednego napastnika, oraz Juanfrana. Z tego właśnie powodu (braku napastnika) nie wiadomo czy zagramy ofensywnie, tj. czy Benzema wybiegnie w pierwszym składzie. Stawiam jednak na to, że tak, jako że wtedy na boisku lepiej czuje się zarówno Di María jak i Cristiano Ronaldo.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Ramos, Pepe, Carvalho, Arbeloa : Lass, Khedira : Cristiano Ronaldo, Özil, Di María : Benzema

Wygrać mecz, niezależnie od tego co zrobi Barca ;) To jest ten idealny plan.