Posts Tagged ‘ Arbeloa

UD Almería 1:1 Real Madrid

Niespodzianka na Estadio de los Juegos Mediterráneos. UD Almería remisuje z Realem Madryt 1:1 i tym samym zabiera Królewskim 2 cenne punkty.

Miało być tak łatwo, przyjemnie i pięknie. Zawodnicy pewnie w ten sposób nastawili się do tego meczu, mając na uwagę trudne spotkanie Copa Del Rey, które czeka ich w czwartek. Niestety, tym razem nie mieli szcześcia (co dobitnie udowadnia poprzeczka z 93 minuty) i jedynie zremisowali z najniżej notowaną w lidze drużyną. W ciągu całego meczu ewidentnie przeważali, a mimo to po raz kolejny pierwsi stracili bramkę. Przemyślane zmiany wykonane przez Mourinho (wprowadzenie Benzemy i Granero) doprowadziły do wyrównania (pierwszy asystował przy pięknej bramce drugiego), ale, okazało się, że to za mało. Przez neimal całą drugą połowę spotkania Królewscy niewiele mogli zdziałać, mecz był rwany. Za to wiele działali piłkarze Almerii, co chwile kładąc się na boisku… A sędzia uwielbiał takie zachowania i bardzo do nich zachęcał, każdorazowo oddając za to wiele cennych minut. Trudno być sędzią, trudno podejmować decyzje, jeszcze trudniej dobre. To doprowadza do śmiechu nawet samego The Special One. Niemoc nieraz powoduje stany frustracji, a potem rozbawienia, jednak trudno o inną reakcję, gdy, nie owijając w bawełnę, nie dostaje się żadnego z trzech karnych, które powinny być. Niemniej, wyniku nic nie zmieni. Jest to lekcja pokory, oraz tego, że nie zawsze nad wszystkim można zapanować.
Na koniec, dla przyzwoitości i pełności relacji: do naszej siatki trafił Ulloa.

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol (Carvalho ), Marcelo (Granero ) : Khedira , Xabi Alonso : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Kaká (Benzema 56)

Porażkę (bo za taką trzeba uważać remis z Almerią) przyjmijmu z honorem. 4 pkt straty to nie koniec świata.

Najbliższym rywalem: UD Almería

Przed nami ostatnia kolejka pierwszej rundy La Liga. Real Madryt zmierzy się w wyjazdowym meczu na Estadio de los Juegos Mediterráneos z UD Almerią, w niedzielę o 19:00.

Na tę chwilę UD Almería jest najniżej notowaną drużyną w tabeli. Zmiana trenera też niewiele pomogła. 13 punktów w 18 meczach chyba wszystko mówi. Najwyższa przegrana (0:8) też mówi wiele. To raczej nie ta sama Almería, która w poprzednim sezonie zajeła miejsce 13, sprawiając przy tym jakieś problemy Królewskim. Teraz, mówię to nie lekceważąc oczywiście rywala, powinno byc bardzo łatwo. Ostatnio wygrali mecz w ramach Copa Del Rey, więc pewnie skupią się teraz na meczu rewanżowym i do meczu z Realem podejdą lekko rezerwowym składem, jako że pewnie na wygraną liczyć i tak nie będą.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Gago, Khedira, Canales, Granero, Xabi Alonso, Pedro León, Di María, Kaká, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Pepe, Higuaín, Dudek;
Nieobecni decyzją trenera: Lass, Mateos, Diarra;

Ukontuzjowanych bez zmian. Powołany nie został Lass, pewnie dostaje od Mourinho jakąś lekcję pokory. Muszę przyznać, że jeżeli doniesienia prasy są prawdziwe, to nie widze miejsca dla Lassa w Realu Madryt. Królewski piłkarz nie powinien się tak zachowywać. Niepewna jest sytucja Özil, który może nie być w stanie zagrać, jednak większy problem to nie jest, wtedy zagra Kaká.

Przewidywany skład (niemal pewny)(4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema

Po meczu tym przyjdzie nam podsumować rundę jesienną, ale już teraz wiadomo, że Królewscy poradzili w niej sobie znakomicie. A teraz po 3 punkty.

Real Madrid 3:1 Atlético Madrid

W Madrycie niepodzielnie rządzą Królewscy. Kolejne derby ze zwycięstwem. Real Madrid 3:1 Atlético Madrid na Estadio Santiago Bernabéu.

Jakże dziwny był to mecz. Dziwny, bo wszystko było jakoś nie tak, jak wydawało by się, że powinno być. Widzieliśmy bowiem o wiele więcej fauli niż zazwyczaj, a gwizdek sędziego o wiele rzadziej gwizdał. Graliśmy początkowo o wiele lepiej niż rywale, a pierwsi straciliśmy bramkę. Która de facto padła ze spalonego. Szybko padło wyrównanie, a potem długo nie było niczego. Stwarzaliśmy w pierwszej połowie wiele sytuacji strzeleckich, więcej niż zazwyczaj, a jakoś nie mogliśmy objąć prowadzenia i zdobyć gola. Po pierwszej połowie powinniśmy wygrywać 3:1, a nie był jedynie remis. Fenomenalnie bronił De Gea. W drugiej gra przestała być tak szybka i składna, a odziwo strzeliliśmy dwie bramki. Mimo, że atakowaliśmy cały czas, to przeciwnicy mieli lepsze sytuacje podbramkowe i gdyby nie szczęście i wielkie umiejętności Casillasa, to pewnie byśmy coś więcej stracili. Najdziwniejsze jest natomiast to, że po 90 minutach dość dobrej gry w defensywie ze strony rywali i przy korzystnym dla nich wyniku, po wielu nieudanych strzałach po wypracowanych sytuacjach, dostaliśmy po prostu prezent. Fatalne zachowanie w środku obrony i gol na 3:1, który sporo ułatwia w kontekście następnego meczu. Oj w czwartek będzie się działo.
Gole strzelali: Forlán 7, Sergio Ramos 14, Cristiano Ronaldo 61 i Özil 90.
Z ciekawszych rzeczy pasuje jeszcze dodać, że Sergio Ramos nie jest typem człowieka, który przeprowadza staruszkę przez pasy, a Cristiano serwuje podania niczym na srebrnej tacy w dobrej restauracji.

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Carvalho, Marcelo : Khedira , Xabi Alonso : Di María (Granero 91), Özil (Gago 91), Cristiano Ronaldo : Benzema (Kaká 56)

W rewanżu trzeba będzie kręcić jak trzeba.

Najbliższym rywalem: Atlético Madrid

Przed nami kolejne derby Madrytu, tym razem w ramach Pucharu Króla. 1/4 Copa Del Rey, Real Madrid : Atlético Madrid dzisiaj o 22:00 na Estadio Santiago Bernabéu.

Los, nam kibicom, zgotował nie lada gratkę. Dzięki awansowi do 1/4 Pucharu Króla dostaliśmy dwa dodatkowe derbowe mecze z Atlético, jeden teraz, drugi już za tydzień. Dla piłkarzy nie jest to jednak aż tak różowa wiadomość. Rojiblancos to drużyna bardzo silna, z bardzo dobrym składem, mająca możliwości walki o każde trofeum. Może, co dziwne, bez spektakularnych wyników w lidze, ale za to z niesamowitymi w pucharach. Zwycięsca Pucharu UEFA, finalista ubiegłorocznej edycji Copa Del Rey. Widać, piłkarze Ci umią grać w pucharach i, w związku z dominacją Realu i Barcy w lidze, na tych pucharach się skupiający. Tym bardziej będzie to trudny przeciwnik. I w cale na naszą korzyść nie przemawia tutaj fakt, że my awansowaliśmy do ćwierćfinału łatwo, a oni ledwo. W cale na naszą korzyść nie przemawia także fakt, że poprzedni mecz wygraliśmy 4:2, a oni przegrali 4:1. I ostatecznie, wcale nie przemawia to, że nie pamiętam kiedy pokonali nas na naszym stadionie, a było to wiele lat temu. To będzie piękne widowisko, pełne walki i emocji, bardzo intensywne. Dla nas to dobra wiadomość, a piłkarze, pomimo ciężkiego miesiąca i dużej liczby meczów, muszą dać z siebie wszystko, gdyż Mourinho niejednokrotnie powtarzał, że na tym pucharze bardzo mu zależy.

Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Gago, Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Pedro León, Di María, Kaká, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Pepe, Higuaín, Dudek;
Niepowołani decyzją trenera: Canales, Diarra, David Mateos;

Do kadry wraca Arbeloa, który zawieszony był za czerwoną kartkę. Z pewnością zajmie on miejsce na prawej obronie, kosztem Albiola ze środka, który nie popisuje się swoimi umiejętnościami (a jest to oczywiście solidny obrońca). Linię obrony łatwo więc będzie zestawić. Defensywnymi pomocnikami będą Xabi Alonso i Khedira, gdyż Lass nie zachwyca. W meczu na pewno szansę swoją dostanie też Gago. Przód nie jest już tak oczywisty. Mamy tylko jednego napastnika, do tego, bez żadnej ironii oczywiście, jest to Benzema. Znowu trzeba będzie podjąć decyzję, czy grać ‘z psem’, czy ‘z kotem’. Z uwagi na mnogość pomocników, w tym na mnogość pomocników ofensywnych, oraz na ich umiejętności, a raczej na dowody tych umiejętności w postaci pięknej gry, wydaje się, że tym razem zagramy na początku bez napastnika. Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że w razie słabej gry ofensywnej, będzie ją można uofensywnić, jednak czy gra może być słaba, jak grać będą Di María, Kaká, Özil wraz z Cristiano Ronaldo? Spodziewajmy się więc zmiany ustawienia. Zagramy 4:2:2:2, z Di María i Cristiano Ronaldo. Raczej nie dostaną oni jednak roli typowych napastników, lecz po prostu bardziej wysuniętych do przodu i na boki pomocników. Na pewno nie raz będziemy ich widzieć wracających się po piłkę i ruszających z szybką kontrą skrzydłem. Tym sposobem w środku zrobi się miejsce dla dobrze rozgrywających piłkę Kaki i Özil. Tym sposobem, piłkarze grający na tej samej pozycji, będą mogli zagrać w składzie równocześnie (tu przypomina się sytuacja VdV z ubiegłego roku, który zawsze mówił, że mógłby grać w jednym składzie z Kaką, jednak niewiele takich szans dostawał, Niemiec ma innego trenera i więcej szczęścia). To będzie 4:2:2:2 bez klasycznych napastników, czyli, dla lubiących zestawienia z jasno podzielonymi obrońcami, pomocnikami i napastnikami, coś w rodzaju 4:6:0, które obserwowaliśmy po zejściu Benzemy w poprzednim meczu. I niech będzie to dla Francuza jasny sygnał, że musi ciężko pracować, bo to że jest jedynym napastnikiem nie implikuje tego, że będzie grał.
Oczywiście to tylko moje przewidywania, chciałby, żeby się spełniły, chcę widzieć Kakę od początku.

Przewidywany skład (4:2:2:2):
Casillas: Arbeloa, Serio Ramos, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso, Khedira : Kaká, Özil : Di María, Cristiano Ronaldo

Nie liczmy na zapewnienie sobie awansu już w pierwszym meczu, lto rywal o zupełnie innej klasie niż Levante. Liczmy na dobry wynik ;)

Najbliższym rywalem: Villarreal CF

Już w niedzielę o godzinie 19:00 na Estadio Santiago Bernabéu zagości trzecia drużyna Primera División, aby powalczyć o kolejne trzy punkty. Przed nami hit La Liga Real Madrid: Villarreal CF.

Villarreal CF to obecnie jedna z czołowych hiszpańskich drużyn. Od kilku lat prezentują wysoką formę i stosunkowo często awansują do Europejskich pucharów, całkiem nieźle sobie tam radząc. A również i w La Liga radząc sobie bardzo dobrze. Jeżeli ktokolwiek nie uznaje ich za trudnego przeciwnika, to chyba jedynym trudnym przeciwnikiem według niego jest FC Barcelona. Villarreal CF to trezcia drużyna w lidze po Barcy i Realu! 36 punktów co prawda nie robi takiego wrażenia, jak 49 punktów Barcy, ale niemówmy o tym. W tamtym sezonie skończyli na miejscu 7, przegrywając na Bernabéu 6:2 a u siebie 0:2. W tym na pewno powalczą o wyższe cele, więc nie oddadzą nam tego meczu łatwo.
A my wygrać po prostu musimy. I wcale nie dlatego, żeby zmazać skazę po ostatniej porażce (bo taka w moim mniemaniu nawet nie powstała). Musimy wygrać, bo taka po prostu jest tabela, taka jest rywalizacja z Barcą: oni wygrywają, my też musimy…
Poprzedni mecz ma jednak pewien wpływ na to, jak zagramy dzisiaj. Kontuzji w drugiej połowie nabawił się bowiem Pepe. Niektórzy powiedzą, że mógł nie wchodzić. Racja. Ale kto mógł przewidzieć, że złapie kontuzję? Takie rzeczy się po prostu zdarzają, nie ma co lamentować. Na pewno są zawodnicy, którzy go mogą zastąpić. Poza tym mamy niemal najmocniejszy skład, nie ma tylko kontuzjowanego Higuaína. Kolejny raz podkreślę, że wrócił już Kaká, który na pewno o skład będzie walczył, i który na pewno ma wielkie umiejętności, pozwalające mu grać w pierwszym składzie każdej drużyny. Dlatego Igła ma pecha, że kontuzja pokryła mu się z powrotem Kaki. Powracający Gago również powinien w dzisiejszym meczu coś pograć.
A jak to wygląda w obozie rywali? Trzech, na pewno znanych wszystkim, zawodników, podpora drużyny Villarrealu, a więc Nilmar, Marchena i Senna na szczęście dla nas nie wystąpią. Ale cytując Garrido „Absencje w drużynach takich jak Real Madryt czy Villarreal to nic więcej, jak tylko anegdoty”. W zasadzie, to nie wiem czy się z nim zgadzać, czy nie. Prawda jest taka, że zarówno Villarreal jak i Real Madryt mają bardzo szeroką kadrę utalentowanych zawodników, jednak w Realu (a przypuszczam że i u naszych rywali) są zawodnicy niemalże niezastąpieni, bez których gra wygląda zupełnie inaczej. Na nasze szczęści, naszych głównych architektów omijają kontuzje.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Albiol, Marcelo, Carvalho, Sergio Ramos, Garay;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Khedira, Gago, Lass, Granero, Özil, Di María, Kaká, Canales, Pedro León, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Pepe, Higuaín, Dudek;
Zawieszeni: Arbeloa;
Nieobecni decyzją trenera: Mateos, Diarra;

Przewidywany skład (niemal pewny)(4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo : Lass, Xabi Alonso : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema

„Dla madridismo i miłośników futbolu mam dobrą wiadomość, Kaká jutro zagra.”

Propozycja dla oczekujących na klasyk? Skrót spotkania z poprzedniego sezonu na Bernabéu. A w tym na pewno nie będzie tak łatwo.

Levante UD 2:0 Real Madrid

Real Madryt awansuje do 1/4 Pucharu Króla, mimo iż przegrywa na Ciutat de València 2:0.

Grająca na 50% drużyna Real Madryt, złożona ze zmienników nie wykazujących większej ochoty do ruszania się, zdobywa drugą w tym sezonie porażkę dla Realu Madryt. W zasadzie, nie się nie dzieje i nie ma o czym więcej pisać. Bramki dla gospodarzy zdobywali Xisco (63 karny) oraz Sergio (87 piękna bramka z wolnego). W zasadzie to szkoda tylko, że w statystykach zostanie ta porażka.

Skład Królewskich (zgodnie z oczekiwaniami) (4-2-3-1):
Adán : Mateos (Juanfran 71), Garay, Carvalho (Pepe 46), Arbeloa : Khedira, Gago : Pedro León, Canales, Granero : Benzema (Kaká 57)

Następnym pucharowym rywalem: Atlético Madrid.

Najbliższym rywalem: Levante UD

Przed nami rewanżowe spotkanie 1/8 Pucharu Króla pomiędzy Levante UD a Realem Madryt. Mecz odbędzie się na Ciutat de València o godzinie 22:00 w czwartek.

Tak właściwie, to trudno to spotkanie nazwać rewanżowym. Nawet trener rywali, García, powiedział:
„Wygranie z Realem jest trudne, a strzelenie im ośmiu bramek jest niemożliwe. Jeśli powiesz piłkarzom, że wygrają z Realem 9:0, to popatrzą na ciebie jak na szaleńca”
Tak, to spotkanie to formalność. Poprzednim razem wygraliśmy 8:0 i tylko głupiec powiedziałby, że nie zapewniliśmy sobie tym awansu do następnej rundy. Aż dziwne, że to ta sama drużyna zabrała nam w tym sezonie dwa punkty (te dwa punkty tracimy do lidera) remisując 0:0. Zupełnie nie lekceważąc rywala, nie napiszę nic o nim przed tym meczem.
Skupmy się więc na nas. Mamy awans, do meczu podchodzimy spokojnie. Sezon jest długi, więc możliwość odpoczynku dla kluczowych graczy, gdy inni muszą ciężko walczyć, może okazać się kluczowy. Dlatego właśnie Mourinho w ogóle nie powołał na to spotkanie nikogo z naszego tercetu ofensywnego: Di María, Özil, Cristiano Ronaldo. Ostatni z nich podobno nawet zmaga się z grypą. Nie pojedzie filar drużyny, główny konstruktor gry: Xabi Alonso. Nie zagra kapitan Casillas oraz jedyny klasyczny lewy obrońca Marcelo. Ponadto nie pojadą również Albiol i Diarra (co może dziwić). Oczywiście z powodu kontuzji nie pojedzie także Higuaín czy Dudek, który, gdyby pojechał, to niemal na pewno wyszedłby w pierwszym składzie. Mourinho oszczędza swoje gwiazdy przed meczem z drugim wiceliderem La Liga: Villarrealem CF, który odbędzie się za 3 dni. I jest to na pewno dobry krok. Trudno, mając wygrany mecz, nie myśleć o następnym, na pewno niesamowicie intensywnym spotkaniu.
Warto jednak napisać, że mimo wszystko, Real będzie w tym meczu walczył. Najlepiej postawę drużyny obrazują słowa Mourinho:
„Jesteśmy Realem Madryt. Mamy swoje zobowiązania, a piłkarze chcą walczyć o miejsce w drużynie.”
Komentując krótko, skład, który wybiegnie będzie mocno rezerwowy, ale będzie im zależeć, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, a kiedy to mają zrobić, jak nie w takim meczu?
„Trzeba szanować Levante, trzeba szanować Puchar Króla, trzeba szanować kibiców, którzy obejrzą mecz w telewizji, a przede wszystkim ludzi, którzy przyjdą na stadion w tym zimnie nawet jeśli wszyscy sądzą, że wynik dwumeczu jest już rozstrzygnięty”
I to jest postawa godna mistrza.

Lista powołanych:
Bramkarze: Adán, Jesús, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Mateos, Arbeloa, Garay;
Pomocnicy: Gago, Kaká, Lass, Granero, Canales, Pedro León, Khedira, Juan Carlos, Juanfran;
Napastnicy: Benzema, Morata;

Kontuzjowani: Higuaín, Dudek;
Nieobecni decyzją trenera: Casillas, Marcelo, Albiol, Diarra, Xabi Alonso, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;

Jak miło jest pisać, że pośród powołanych jest Kaká i Gago. Jednak muszę rozczarować, Brazylijczyk na pewno nie zagra od początku. Mourinho zapowiedział, że dostanie jedynie 25 minut. Po prostu nie chce go forsować. Pewnie poważnie myśli o wykorzystaniu go w meczu przeciwko Villarrealowi. Od początku zagra natomiast Gago i będzie to jego debiut w tym sezonie. Jemu na pewno przyjdzie odpocząć przed kolejnym meczem.
Popatrzmy jednak na samą listę powołanych. Bramkarze Adán, Jesús, Pacheco. Pierwszy już długo jest z pierwszą drużyną, ale żadko broni, drugi to bramkarz Castilli a trzeci Juvenilu A. Wszystkim trzem od jakiegoś czasu zdarzają sie powołania, ale nigdy nie było tak pewne, jak teraz, że któryś z nich zagra. Na 99% będzie to Adán.
Najwięcej ‘często grających’ piłkarzy jest pośród powołanych obrońców. Jednak wydaje się, że Ci będą użyciu w stopniu minimalnym. Na pewno zagrają Garay i Mateos. Obaj to środkowi obrońcy, jednak Mourinho raczej nie da dwum tak niedoświadczonym i nie zegranym ze sobą graczom zagrać razem na środku, Carvalho lub Pepe wzmocnią środek. Na lewym skrzydle zagra, często tam grający Arbeloa. Raczej ‘oszczędzony zostanie’ Sergio Ramos, więc Garay po raz kolejny zagra na prawej stronie, co jest generalnie nie dobre dla drużyny, gdyż Garay jest bardzo wolny i mało zwrotny, oraz dla samego zawodnika, który powinien ogrywać się jako środkowy obrońca.
Powołani zostali także dwaj wychowankowie Juan Carlos, Juanfrana. Pamiętamy debiut pierwszego, to było coś.
Pośród napastników także widzimy powołanego zawodnika z rezerw: Moratę. Łącznie pośród powołanej dwudziestki jest aż pięciu graczy rezerw! Zważając na wagę meczu, któryś na pewno dostanie szansę. Raczej nie od początku, gdyż Mourinho uważa, że zawodnicy rezerw nie są gotowi do wybiegania w pierwszym składzie.
Co do samego ustawienia, zagramy systemem ‘z psem’ czyli z napastnikiem :) Zagra Benzema.
Pominąłem jeszcze pomoc. Tak na prawdę, w pierwszym składzie trzeba się spodziewać piątki z tej siódemki:
Gago, Kaká, Lass, Granero, Canales, Pedro León, Khedira.
Wiadomo, że wyjdzie Gago i nie wyjdzie Kaká. Ofensywna trójka jest więc niemalże pewna Granero, Canales, Pedro León. Popatrzmy przy okazji na Granero. Jest to chyba jedyny zawodnik, który gra zarówno jako defensywny, rozgrywający jak i stricte ofensywny zawodnik. W ciągu tego sezonu zagrał już na każdej pozycji pomocy i na stałe zadomowił się w drużynie. Trzeba przyznać, że wykonał niezwykły postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu i bardzo dobrze, że nie został sprzedany, tak jak chciała tego zdecydowana większość kibiców, która po prostu nie znała jego potencjału. Nie miał szansy go przy Pellegrinim pokazać. Ale to wszystko na marginesie. Dwóch defensywnych pomocników utworzą Gago i Khedira bądź Gago i Lass. Jeden z tych dwóch zagra w meczu z Villarrealem, więc szansę na przekonanie trenera na pewno dostaną obaj.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Adán : Garay, Mateos, Carvalho, Arbeloa : Khedira, Gago : Pedro León, Canales, Granero : Benzema

Ileż ja tego przed tym meczem napisałem! Nie często mi się to zdarza, widać mocno się przyłożyłem. Aby w związku z meczem można się było poważniej rozerwać ;)

Getafe CF 2:3 Real Madrid

Real Madryt niepodzielnie panuje w stolicy hiszpanii. W derbach na Coliseum Alfonso Pérez wiele bramek: Getafe CF 2:3 Real Madrid.

Piłkarze obu drużyn zapewnili swoim kibicom niezwykle interesujące widowisko. Nie chodzi nawet o dużą ilość bramek czy stwarzanych sytuacji. Mecz był bardzo zacięty, żadna drużyna nie odpuszczała. Pomimo tego, że Getafe dwukrotnie przegrywało dwoma bramkami, to cały czas myśleli o zdobyczy punktowej, wciąż atakując Królewskich.
Mecz zaczął się dla nas idealnie, bardzo szybko stworzyliśmy sobie sytuacje strzeleckie i już w 19 minucie po bramkach Cristiano Ronaldo i Özila wygrywaliśmy 2:0. Obie bramki zostały jednak świetnie wypracowane przez Di Maríę, który najpierw wywalczył karnego (czy był słuszny, ciężko stwierdzić), a potem świetnie asystował. Wyrastał na prawdę na bohatera meczu. Ba, niewątpliwie był bohaterem meczu, ale zmarnował także pewną okazję, gdy Królewscy trzema zawodnikami wychodzili na bramkarza i obrońcę, ale niestety po podaniu Benzemy fatalnie przyjął piłkę… Jednak, że jest już po meczu, to możemy uznać to za niebyłe, nie zabrało nam to punktów.
Wydawało się, że mając 2:0 kontrolujemy mecz i następne bramki przyjdą szybko, jednak Getafe było nieustępliwe. Zaczęli lepiej i bliżej kryć, twardziej i odważniej grać. Doprowadziło to do wielu problemów w naszej obronie, a im taka gra przyniosła efekt. Niesamowitą bramką popisał się były zawodnik Królewskich (który może do nas wróci?) Parejo. Minął czterech naszych obrońców jak słupki i pewnie uderzył w róg bramki. I mamy 1:2. I, bądź co bądź, świetne widowisko w tej pierwszej połowie.
Druga połowa zwiastowała również wielkie emocje. I tak było, powoli rozkręcał się Benzema. Gdy już się koło 59 minuty rozkręcił to podał świetnie piłkę do wbiegającego w środek pola karnego Cristiano Ronaldo, a ten umieścił ją w siatce. Pasuje tutaj napisać, że akcję, w których nasz ofensywny zawodnik wbiega między dwóch obrońców są firmowymi zagraniami Realu Madryt Mourinho. I tak mamy 1:3. Chwilę później nadeszła rzeczna ‘niebyła’ akcja Di Maríi, która mogła by rozwiązać mecz. A tak to było zacięcie i cały czas bramka kontaktowa rywali wisiała w powietrzu. Na cienkim włosku zawisła, gdy Arbeloa wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę po zagraniu ręką. Getafe poczuło, że może o coś walczyć i już 4 minuty po tym, a więc w 85 minucie, strzeliło drugą bramkę. Za współautora można uznać Marcelo, który fatalnie odbił piłkę i ta trafił wprost pod Nogi Albina. I zapowiadała się nerwowa końcówka. Warto zauważyć, że wszedł w 75 minucie Kaká. Nie wprowadziło to co prawda niesamowitego ożywienia, i nie można się było spodziewać niewiadomo czego po takiej przerwie, aczkolwiek swoją sytuację strzelecką miał. Jakoś udało się dobronić wynik do końca. Bohaterami meczu standardowo, dwóch najlepszych zawodników sezonu: Cristiano Ronaldo i Di María.

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami) (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol, Marcelo : Lass (Khedira 46), Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil (Garay 86), Di María : Benzema (Kaká 75)

Powinniśmy być zadowoleni z tych ciężko wywalczonych trzech punktów. Ciężko, ale zasłużenie.

Najbliższym rywale: Getafe CF

Pierwszy mecz nowego roku to ‘małe derby’ Madrytu. Klub ‘z centrum’ odwiedzi ‘prowincje’, aby na Coliseum Alfonso Pérez zagrać o 3 punkty. Getafe CF : Real Madrid – poniedziałek godzina 22:00.

Przed nami pierwszy mecz w nowym roku. Piłkarze obu drużyn wracają po dłuższym odpoczynku. I właśnie temat powrotów jest najważniejszy w kontekście nadchodzącego spotkania. Nie będzie żadną ujmą dla Getafe CF, jeżeli powiem, że cała analiza ich gry w tym sezonie i ostatnich spotkań z Królewskimi jest mniej ważna. Trudno się z tym nie zgodzić. Po 233 dniach do kadry meczowej wraca zawodnik galaktyczny, trzeci najdroższy transfer w historii Realu Madryt, zdobywca Złotej piłki, niewątpliwy talent Kaká, który uporał się już z wszelkimi kontuzjami i jest w pełni sił. Nie zobaczymy go co prawda w pierwszym składzie, bo nie jest gotowy na cały mecz, ale na pewno dostanie swoje 15 minut. Warto dodać, że w Madrycie nie udowodnił jeszcze swojej wartości i jak dotąd nie sprostał pokładanych w nim nadziei, toteż będzie chciał pokazać, że ludzie, którzy w niego dalej wierzą i znają jego wielkość się nie mylili. Kaká to wielki ‘styczniowy transfer’ Mourinho, który jak dotąd nie mógł skorzystać z usług Brazylijczyka. Wraca także Gago, który podobnie jak Kaká nie grał w tym sezonie. Na pewno jest to także wzmocnienie. Wróci także Canales. Niestety, są także złe wieści. Operacji nie uniknie jednak Higuaín, a więc straci kolejne miesiące. Co gorsza, wynika z tego, że cały ten miesiąc pasywnego leczenia jest dla Argentyńczyka miesiącem straconym, a my znowu mamy jednego napastnika… Chyba, że Cristiano Ronaldo zacznie grać typową 9, mamy w końcu Kakę…
Na koniec krótkie informacje o Getafe CF. Obecnie 7 w tabeli, w poprzednim sezonie na koniec 6. Walczą więc o Europejskie Puchary, czy nawet Ligę Mistrzów, nie są więc słabeuszami. Jednak nawet, w przypadku przegranej z Realem dużo w tabeli nie spadną, bo góra na 9 miejsce. W poprzednim sezonie dwa razy przegrywali z Realem Madryt, 2:4 u siebie i 0:2 na wyjeździe. Złośliwi mówią, że klub ten przyjaźni się z Królewskimi, jako że stawia im bardzo mały opór na meczach. Ponadto, liczba transferów między klubami jest dość duża. W końcu gra u nas ich były zawodnik, Pedro León, a u nich, wielu naszych byłych. Rzekłbym nawet, że więcej u nich wychowanków Królewskich, niż u nas…

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Albiol, Marcelo, Sergio Ramos, Arbeloa, Garay;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Khedira, Gago, Lass, Granero, Özil, Di María, Kaká, Canales, Pedro León;
Napastnicy: Benzema;

Kontuzjowani: Higuaín, Dudek;
Zawieszeni: Pepe, Carvalho.
Nieobecni decyzją trenera: Mateos, Diarra;

Pasuje uzupełnić informacje o naszym składzie. Jak widać, mamy dość dużego pecha, gdyż przed tym meczem wypadła nam para środkowych obrońców, pierwszy za pięć żółtych, drugi za czerwoną. Na szczęście, w składzie jest jeszcze 4(!!!) stoperów: Ramos, Albiol, Garay i Mateos, a pierwsi dwaj nie ustępują umiejętnościom swoim nieobecnym kolegom. Kontuzje nadal leczy Dudek. Mateos nie został powołany na mecz i pewnie będzie rozważał opuszczenie Madrytu już w styczniu. Podobnie ma się sytuacja Diarry, którym poważnie interesuje się pewien klub.
Na konferencji prasowej Mourinho podał pełny skład, jaki jutro wybiegnie, więc jeżeli nie zdarzy się coś nieprzewidzianego, tę jedenastkę zobaczymy na murawie od pierwszych minut.

Przewidywany (niemal pewny) skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol, Marcelo : Lass, Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil, Di María : Benzema

Barca swój mecz wygrała, aby utrzymać dystans, musimy wygrać. I nie powinno być inaczej.

Najbliższym rywalem: Levante UD

1/8 finały Copa del Rey. Estadio Santiago Bernabéu, Real Madryd – Levante UD, środa 22:00.

To ostatni mecz Królewskich w tym roku, którym, jak powiedział Mourinho, po prostu już należy się przerwa za całe 6 miesięcy pracy. Nie znaczy to jednak, że Real jakoś odpóści ten mecz, wręcz przeciwnie. Po pierwsze dlatego, że znamy zacięcie The Special One odnośnie Pucharów, a po drugie dlatego, że Karanka na konferencji zapowiadał, że awans chcą zapewnić sobie już w pierwszym meczu. Nie popadając w zbyt wielkie samozapatrzenie jest to oczywiście możliwe, a nawet bardzo możliwe. Nasz nadchodzący rywal jest bowiem bardzo słaby, a jego głównym celem na sezon jest utrzymanie się w Primera División. Musiałby się wydarzyć jakiś wypadek przy pracy, żeby zawodnicy z Levante coś ugrali. Niestety, raz w tym sezonie się im to udało i pozbawili nas tym samym dwóch cennych punktów. Jednak to było przy początku sezonu, kiedy to drużyna jeszcze nie rozumiała się tak dobrze, jak teraz, i kiedy to nie umiała wykorzystywać stwarzanych sytuacji podbramkowych, a teraz z tym jest całkiem nieźle. Powinniśmy wygrać trzema lub czterema bramkami, ale nie przypisujmy sobie tego zbyt zwycięstwa zbyt szybko, żebyśmy się nie przejechali, chociażby jak ostatnio, czy jak nasz odwieczny rywal wczoraj, choć to oczywiście zupełnie inna historia.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Pacheco;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Marcelo, Mateos, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Diarra, Lass, Granero, Xabi Alonso, Pedro León, Di María, Özil, Juanfran, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Morata;

Kontuzjowani: Higuaín, Canales, Dudek, Khedira, Kaká, Gago;
Nieobecni decyzją trenera: Sergio Ramos, Arbeloa;

Przyjrzyjmy się dobrze liście powołanych. Mourinho nie powołał żadnego z dwójki swoich prawych obrońców. Jest to dziwne… Arbeloa i Sergio Ramos, bo o nich mowa, grają ostatnio niesamowicie dobrze, dlatego trudno by było zdecydować się postawić na jednego a drugiego posadzić na ławce, Mou jednak nie powołał żadnego… Może chce im podziękować i dać odpocząć, w każdym razie na pewno wie co robi. Na prawej obronie zagra Lass. Do dryżuny wraca Xabi Alonso, więc wydaje się, że wszystko będzie wyglądać łatwiej. Obok niego, gdyby nie był kontuzjowany, zagrałby Khedira. Zastąpiłby go Lass, gdyby nie to, że będzie grał na prawej obronie. Pozostaje więc albo Diarra (przypadek defensywny) albo Granero (przypadek ofensywny). Zdecydowanie wole Granero, który w tym sezonie pokazuje się na prawde bardzo przyzwoicie, poprawił się w utrzymywaniu piłki przy nodze, w grze technicznej i kombinacyjnej i powinien dostać szansę. Powołany na mecz, mimo choroby, został także Cristiano Ronaldo. Za pewne bardzo chciałby, jak zwykle, grać, jednak wydaje się, że sztab szkoleniowy i medyczny na to raczej nie pozwoli, chyba że CR szybko ozdrowieje. Zagramy z napastnikiem, to nie ulega wątpliwości. Swoją szansę dostanie więc znowu Benzema. Nie chce się już na jego temat wypowiadać. Liczę tylko, że swoją szansę dostanie także Morata. Mimo, że z drużyną trenowali Kaká i Gago to naturalnie jeszcze nie są gotowi do gry.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Lass, Carvalho, Albiol, Marcelo : Xabi Alonso, Granero : Pedro León, Özil, Di María : Benzema

Zróbcie nam i sobie prezent na święta i rozstrzygnijmy losy tego dwumeczu już teraz, a jak!