Posts Tagged ‘ Estadio Santiago Bernabéu

Real Madrid 2:0 AC Milan

Real Madryt, w hicie 3 kolejki grupowej Ligi Mistrzów, ponuje AC Milan 2:0. Królewscy z kompletem punktów, 5 strzelonymi bramkami i żadną straconą są liderem grupy G.

To spotkanie miało pokazać, czy Real jest już na tyle silny, aby skutecznie rywalizować z europejskimi potęgami. I pokazało. Wszyscy kibice przybyli na Estadio Santiago Bernabéu z pewnością nie żałowało pieniędzy wydanych na bilety.
Królewscy potrzebowali jedynie 15 minut na zaaplikowanie rywalom dwóch bramek. Mecz rozstrzygnął się w 60 sekund, między 13 a 14 minutą. W 13 piękną bramkę z wolnego strzelił Cristiano Ronaldo. Piłka uderzona z prędkością 106km/h znalazła lukę w murze, który jakby rozpadł się na pół. Bramkarz oczywiście nie miał żadnych szans. Królewscy poszli za ciosem, po wznowieniu przez Milan szybko przejęli piłkę. Wspaniałą szarżą popisał się Cristiano Ronaldo. Wpadł pod pole karne i wyłożył piłkę do Özil. Ten szczęśliwie uderzył i piłka po odbiciu od obrońcy wpadła do bramki. Mecz ułożył (a może rozstrzygnął?) się więc bardzo szybko. Obie drużyny oczywiście szukały jeszcze swoich okazji. Trzeba zauważyć, jak gładko piłkarze Realu przedostawali się pod pole karne Milanu, niemal tak, jakby nie było tam obrońców. Odrobina więcej szczęścia czy opanowania niektórych zawodników, a wynik mógłby być pokaźniejszy. Milan oczywiście też miał swoje szanse. Gdyby nie to, że bramki Realu Madryt broni najlepszy bramkarz na świecie, to Pirlo zdobyłby wspaniałą bramkę z rzutu wolnego. Widząc postawę Ikera Casillasa, zawodnikom Milanu musiało się odechciewać grać.

Cały zespół zasłużył na dużą pochwałę. Zespół coraz bardziej gra jak kolektyw, coraz lepiej rozumie się w ataku i coraz lepiej broni. Ogromna w tym zasługa Mourinho, który dobrze poukładał drużynę i nauczył piłkarzy, że to właśnie drużyna jest najważniejsza, a nie indywidualne osiągnięcia jednostki. Trzeba także pochwalić Cristiano Ronaldo, który ponownie zalicza i gola i asystę, oraz tradycyjnie Özila. Ze smutkiem stwierdzam, że na pochwałę zasługuje także Casillas, oby takich meczy było jak najmniej.

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami) (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Di María (Granero 87), Özil (Lass 84), Cristiano Ronaldo: Higuaín (Benzema 89)

Skład zgodnie z przewidywaniami, zmiany również takie, jakich można się było spodziewać.

Real Madryt liderem grupy G, a za dwa tygodnie rewanż na San Siro, z tym że nam do pełni szczęścia wystarczy tam remis.

PS. Chciałbym podziękować Bartkowi, Łukaszowi i Rafałowi, z którymi miałem przyjemność oglądać mecz.

Najbliższym rywalem: AC Milan

Przed nami prawdziwy klasyk, hit. Na Estadio Santiago Bernabéu w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów zawita AC Milan. 19.10.2010 godzina 20:45 to pozycja obowiązkowa dla każdego fana piłki nożnej.

Dla kibiców jest to niewątpliwie piłkarskie święto. Nikogo nie dziwiło by, gdyby taki był finał, a to tylko faza grupowa i tak na prawdę niewiele od tego meczu zależy. Dlatego własnie Mourinho gasi ekscytacje i oczekiwania kibiców odnośnie zbliżającego się spotkania:
„Wcale nie uważam, że to pojedynek nie z tego świata. Mamy sześć punktów, a do awansu potrzebujemy ich dziewięć lub dziesięć. Nie jesteśmy zdesperowani. Mamy spokojną sytuację. Niezależnie od tego, czy wygramy czy przegramy, jutro będzie wtorek.”
Niestety, dużo w tym prawdy. Z powodów, o których już raz pisałem, Real Madryt i AC Milan rywalizują ze sobą już w grupie. To nie będzie mecz o być albo nie być, więc widowiskowość i emocje na tym ucierpią, niemniej jednak będzie to hit.

Rok temu także przyszło nam mierzyć się z Milanem. Wtedy Real Madryt u siebie przegrał 2:3, a na wyjeździe zremisował 1:1. Mimo tego Real i tak wyszedł z pierwszego miejsca. Co było dalej z Realem dobrze wiemy. AC Milan nie skończył lepiej. Obecnie AC Milan z 4 punktami jest drugi w grupie H, w lidze z 14 punktami po 7 meczach zajmuje ‘aż’ drugą lokatę. W tym roku w obu drużynach wiele się zmieniło. Wielkie transfery Realu (o których wszyscy wiemy), wielkie transfery Milanu: Ibrahimović, Robinho. Ci zawodnicy również dodają pewnego smaczku meczowi. Na konferencjach prasowych komplementami wymieniają się Ibra („Mourinho to trener wielki”) i Mou („Ibra różni się od innych piłkarzy… W dobrze zorganizowanych drużynach taki zawodnik zawsze robi różnicę.”). Robinho oznajmia, że chciałby zdobyć bramkę w meczu przeciwko byłemu klubowi.

Milan trenowany przez Massimiliano Allegriego gra piłkę niesamowicie ofensywną. W składzie wystawianych zazwyczaj jest aż 3 napastników, w pomocy dwóch zawodników gra bardzo ofensywnie i tylko jeden odpowiedzialny jest za destrukcje. I w sumie nie ma się czemu dziwić, bo w przeciwieństwie do Królewskich, Rossoneri mają bardzo szeroki skład w napadzie. Taka ofensywna gra nie przynosi im jak na razie zbyt wielu bramek, sporo również tracą, aczkolwiek pewne jest, że Realu Madryt się nie wystraszą i zagrają w bardzo podobnym stylu. Massimiliano Allegri stwierdził, że wystawi 6 napastników (wszystkich jakimi dysponuje). To tylko dobrze dla widowiska.

A jak na to odpowie Mourinho? Mecz przychodzi w najlepszym z możliwych momentów. Real Madryt w lidze odniósł dwa bardzo wysokie i pewne zwycięstwa, kolejno 6:1 oraz 4:1. Wygląda na to, że zawodnicy coraz lepiej się rozumieją, nie widać jeszcze dużego zmęczenia. Nic nie trzeba zmieniać. Spodziewamy się ustawienia 4-2-3-1, takiego jak zawsze.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Marcelo, Albiol, Arbeloa, Mateos, Pepe, Carvalho;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo, Pedro León, Diarra;
Napastnicy: Benzema, Higuaín;

Kontuzjowani: Garay, Gago, Kaká, Sergio Ramos;
Nieobecni decyzją szkoleniowca: Canales;

Decyzją szkoleniowca pośród powołanych nie ma Canalesa, jest natomiast Mateos, którego nie było na poprzedniej liście. Na 99% wybiegnie skład jak w poprzednim meczu ligowym.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso: Cristiano Ronaldo, Özil , Di María: Higuaín

Wielki klasyk i pierwszy poważny sprawdzian dla Realu Madryt prowadzonego przez Mourinho. Jeżeli wygramy, będziemy w sytuacji rewelacyjnej, jeżeli przegramy, nic wielkiego się nie stanie. Ku uciesze własnej publiczności i dla prestiżu, wygrać pasuje. Zwłaszcza, że bukmacherzy stawiają na Real (1.52 – 4.00 – 5.75).

Real Madrid 6:1 Deportivo La Coruña

Estadio Santiago Bernabéu nie jest gościnnym stadionem. Real Madryt miażdży Deportivo 6:1.

Od samego początku mecz ułożył się niezwykle korzystnie dla gospodarzy. Już w 4 minucie meczu Cristiano Ronaldo zamienia na bramkę dośrodkowanie z rzutu rożnego wykonane przez Özil. Potem było już tylko lepiej. W 24 minucie po kapitalnym dograniu Higuaína strzela Özil. 34 minuta i jest już 3:0. Gola strzela Di María, podaje ponownie Higuaín. W 54 minucie zamiana, do pustej trafia Higuaín, podaje Di María. Gościom także zachciało się strzelać na bramkę, a nie tylko asystować w 60 zdobywają gola, samobójczego. Autorem jest Ze Castro, wspaniale dogrywa Marcelo i jest już 5:0. Tempo nieco spada, wprowadza się rozluźnienie. W takiej atmosferze w 79 minucie tracimy gola, autorem Rodriguez. Dobrze, że przy okazji za zagranie ręką nie wyleciał Marcelo. I gdy wydawało by się, że to już koniec bramek to jeszcze raz daje o sobie znać Ronaldo. Kapitalny cros od Xabiego Alonso, niesamowite przyjęcie Ronaldo i pewne wykończenie. Po tej akcji nasuwa się tylko jedno: Ronaldo wraca!
Real Madryt strzela 6 bramek, co podwaja jego dotychczasowy dorobek w lidze. Traci przy tym jedną, co również podwaja ‘dorobek’ straconych goli. Zdobyte dzisiaj trzy punkty dają nam trzecie miejsce w Primera División.

Real Madryt po tym meczu zasługuje na dużą pochwałę. Być może nie obyło się bez błędów, pomyłek czy niezrozumienia, ale generalnie w meczu tym wszystko funkcjonowało. Funkcjonowała obrona, która bardzo dobrze czyściła kontry rywali. O dziwo funkcjonować musiał także Casillas, który wybronił pięknie akcje sam na sam. Funkcjonował środek pola, który potrafił długo przetrzymywać piłkę, dobrze ją wymieniać i stwarzać okazję w ataku. Funkcjonowało w końcu dogranie i wykończenie. Tak, to pierwszy mecz, w którym Królewscy wykorzystali znaczną część sytuacji, które sobie wyrobili. Mourinho powiedział kiedyś, że jakaś drużyna zapłaci za niewykorzystane okazje, z pewnością tym pechowcem zostało Deportivo La Coruña. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby Królewscy wykorzystali wszystko, co sobie stworzyli. I tak był pogrom.

Jak mówiłem, cały drużyna zasługuje na duże brawa. Jeżeli trzeba by było jednak kogoś wyróżnić, to pasuje wyróżnić blok ofensywny, a więc kolejno:
Cristiano Ronaldo – dwie piękne bramki i dobre zrozumienie z kolegami, nie było widać egoizmu w jego grze, Cristiano wraca
Higuaín – dwie asysty i gol, nic więcej pisać nie trzeba
Özil – asysta i gol, kilka ładnych akcji i dryblingów
Di María – asysta i gol
Xabi Alonso – wraca król środka pola, pięknie dyrygujący grą, niesamowite crosowe zagrania (po jednym padła bramka), to jest Xabi z poprzedniego sezonu i takiego go chcemy oglądać
Pepe – to, że Real jest taki solidny w obronie w dużej mierze zawdzięczamy właśnie niemu, nie raz w pojedynkę czyści zapędy rywali, grając twardo i odważnie

Dominowaliśmy w każdym aspekcie gry, a przyjezdnej drużynie nie wychodziło po prostu nic…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira (Lass 46) , Xabi Alonso : Di María (Juan Carlos 78), Özil (Granero 69), Cristiano Ronaldo: Higuaín

Jak widać szansę debiutu otrzymał zawodnik Castilli: Juan Carlos. Zagrał na prawdę przyzwoicie i kilkukrotnie był oklaskiwany przez kibiców. Szansy nie otrzymał Benzema, być może, jak cały ofensywny blok, również by się przełamał. Zmiana Khediry na Lassa wyszła raczej na plus, choć widać było, że nieco zmienia się wtedy styl gry.

Królewscy w końcu grali ładnie dla oka. Nic dzienwgo, że kibice mimo deszczu, bawili się świetnie. Szkoda, że teraz czeka nas przerwa na mecze reprezentacyjne. Miejmy nadzieję, że nie popsuje tego co Królewscy zademonstrowali w tym meczu

Najbliższym rywalem: Deportivo La Coruña

Kolejnym rywalem, który odwiedzi Estadio Santiago Bernabéu, będzie Deportivo La Coruña. Mecz odbędzie się o 21:00. Hitem 6 kolejki Primera División będzie jednak inne spotkanie: Sevilla FC : Atlético Madrid.

Deportivo La Coruña nie przyjeżdża do Madrytu, żeby dostać bagaż bramek i odjechać. Nie zamierza się także zadowalać 1 punktem. Podobnie jak nam, potrzebne są im 3 punkty i z pewnością będą zaciekle o nie walczyć. Ich pozycja jest bowiem iście nieciekawa. 19 miejsce w lidze, 2 strzelone bramki, 5 staconych i tylko 3 punkty. To do tego zespołu niepodobne, nikt by się pewnie takiego obrotu spraw bo pierwszych kolejkach nie spodziewał. Nie znaczy to, że będzie łatwo, Deportivo to nie zespół, który zasypuje się bramkami. W poprzednim sezonie byli 10, ale i tak przyspożyli Królewskim bardzo wiele problemów. Na Bernabéu wygrana 3:2, niepewna i po bardzo emocjonującym meczu. Pamiętamy także jak było na El Riazor Deportivo, 3:1 dla naszych, dwie bramki Benzemy, piękna asysta Gutiego, geniusz Gutiego. Riazor odczarowany po 18 latach! W tym momencie aż ciężko nie wspominać… Ale Gutiego już z nami nie ma. Musimy liczyć na asysty w wykonaniu innych naszych pomocników. Może nie spodziewajmy się aż 3 bramek, gdyż w tym sezonie strzelanie nie idzie nam za dobrze. Strzeliliśmy najmniej bramek z czołówki ligi, tylko 6. Za to w obronie raczej możemy być spokojni. Straciliśmy tylko 1 bramkę, najmniej z całej ligi i o ile niebędzie jakoś nerwowo z niewiadomych przyczyn, to nie zanosi się że natracimy ich w tym meczu niewiadomo ile, a może nawet wcale. Oby tak było.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Di María, Özil, Juan Carlos, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Canales, Kaká, Garay, Gago;
Niepowołani decyzją trenera: Pedro León, Albiol;

Mourinho jest konekwenty i dalej nie powołuje Pedro Leóna. Widać konflikt jest dość mocny, albo trener ma jakiś mocny plan motywacyjny… Nie wiadomo, oby to wyszło na dobre dla zawodnika i zespołu. Albiol dostaje więcej czasu na powrót do formy, mimo iż jest po kontuzji. Canales i Gago też pewnie zostaną już powołani na następny mecz Realu Madryt, zwłaszcza, że mają około 95% szans powołania na swoje reprezentacje. W kadrze jest Diarra, który dostał ostatnio szansę na grę, jednak może spodziewać się, że to ostatnie czasy, gdyż po powrocie Gago raczej nie będzie figurował w meczowych protokołach. Mateos i Juan Carlos ponownie powołani.
Kto z nich wybiegnie na boisko? Higuaín powinien sobie odpocząć, popatrzeć na wszystko z ławki. Nie żebym wątpił w jego talent, wręcz przeciwnie, na MŚ uważałem go za jednego z faworytów do tytułu króla strzelców. No ale teraz mu nie idzie, ponowne szanse mu nie pomagają, więc może po prostu pomoże mu odpoczynek. A Benzema też potrzebuje zaufania, powinien grać. Grać powinien także Di María, świetny poprzedni występ, wprowadził dużo ożywienia i świeżości. Podobnie Özil. Dlatego Mourinho powrócić powinien do 4-2-3-1, zwłaszcza że 3 defensywnych pomocników w składzie to zdecydowanie za dużo, zdecydowanie za mocno zmieniło to obraz gry Królewskich. Wiem, każdego z tej trójki szkoda, szkoda Lassa za walkę i serce, Khediry za wielkie zaangażowanie. Xabi Alonso jest nietykalny, trudno wyobrazić sobie grę bez jego, ostatnio coraz bardziej celnych, crosowych zagrań.
Na koniec jeszcze obrona, bo bramkarz jest pewny. Na prawej powinien zagrać Arbeloa, a w środku Ramos. Taka konfiguracja daje pewność z tyłu i w miarę dobre wspieranie ofensywy. Arbeloa powinien grać od pierwszych minut.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo : Alonso, Lass : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema

Liczymy na dobry mecz? Na pewno byśmy chcieli taki obejrzeć, ale szczerze to nie spodziewamy się niewiadomo czego, wiemy jak obecnie jest. Nie spodziewamy się za dużo, bo nie chcemy być znowu zawiedzeni. Tak, teraz po prostu chcemy trzech punktów w meczu u siebie. Nawet bez stylu, ważne są 3 punkty.

Real Madrid 3:0 RCD Espanyol

Real Madryt wygrywa kolejne spotkanie ligowe na własnym stadionie aplikując rywalom z Barcelony aż 3 bramki. Wynik 3:0 jest okazały, gra Realu nadal jednak pozostawia dużo do życzenia.

Mimo, iż wynik wskazywałby na łatwe zwycięstwo, to Espanyol napsuł naszym zawodnikom sporo krwi. Już w 5 minucie mogliśmy przegrywać 0:1! My oczywiście, standardowo, mieliśmy optyczną przewagę, ale nic z tego nie wynikało. Bardzo często też widać było ogromne nieporozumienia naszych piłkarzy, generalnie nie wyglądało to optymistycznie. Jednak po raz kolejny mieliśmy dużo szczęścia. Faul na Ronaldo. Ten strzela w mur, w którym jeden z zawodników odbija piłkę ręką, chroniąc twarz. Sytuacja dzieje się w polu karnym. Sędzie decyduje się przyznać rzut karny, decyzja niezwykle kontrowersyjna. Kibice Realu oczywiście powinni argumentować, że karny się należał. Jednak trudno jednoznacznie to stwierdzić. Do piłki podchodzi Ronaldo, strzela i jest gol. Jednak nie zostaje uznany ze względu na to, że nasi zawodnicy wpadli w pole karne. Powtórka. Strzela znowu, w ten sam beznadziejny sposób, znowu wpada i mamy 1:0. Ronaldo strzela swoją pierwszą bramkę Ronaldo w La Liga w tym sezonie (poprzednia została przyznana Pepemu).
Po tym golu niewiele się zmieniło. Do sytuacji bramkowych dochodziły obie ekipy, ale do przerwy nikomu nie udało się strzelić. Dużo ciekawsze okazała się druga połowa i nie chodzi tutaj o widowiskowość gry. Fakt faktem, kilka groźnych strzałów było. Kilka okazji, które powinny siedzieć w bramce też, ale nie o tym. Najpierw ‘znakomicie’ popisał się Pepe, inkasując 2 żółte kartki za głupie i niepotrzebne faule w ciągu 4 minut, co zaowocowało tym, iż od 60 minuty graliśmy w dziesiątkę. Prawdą jest jednak, że żaden z fauli nie był brutalny i ta druga kartka nie musiała zostać wyciągnięta. Pepe troszkę nie wierzył w to co się stało, ale podszedł do sędziego, podał mu rękę i bez dyskusji, za to przy gromkich brawach kibiców, udał się do szatni. Wydawało by się, że teraz będzie bardzo ciężko w ogóle obronić rezultat, że ataki Espanyolu się nasilą. Jednak znowu dostaliśmy prezent od losu. Za brutalny faul na Ronaldo z boiska wyrzucony zostaje Galan i gramy 10 na 10! Obraz gry się zmienił, zrobiło się więcej miejsca. Przy okazji Mourinho dokonał dwóch defensywnych zmian. Zdjął Özila i Di Maríą i wprowadził Arbeloę i Khedirę. Real przeszedł do ustawienia 4-3-2 z trzeba bardzo defensywnie grającymi pomocnikami.
Pomimo, iż obie drużyny grały w 10, to Real prezentował się jakby lepiej. I dopiął swego w 79 minucie. Kapitalnym podaniem Ronaldo znalazł Higuaína, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Mamy dwa zero, pierwszy gol Higuaína w lidze w tym sezonie. Chwilę później na boisku w miejscu Higuaína zameldował się Benzema. Widać było zaangażowanie i ambicję w jego poczynaniach. Około 87 minuty kapitalnie piłkę rozegrał Marcelo z Lassem. Lass znalazł w polu karnym Benzemę, a ten w bardzo sprytny sposób oszukał obrońców i bramkarza i wpakował piłkę do siatki. Na strzelenie tej bramki potrzebował zaledwie 8 minut. Oczywiście, jest to jego pierwsza bramka w tym sezonie w La Liga, należało mu się!
Zaraz po golu z boiska wyleciał Forlin. Zobaczył drugą żółtą kartkę za ponowne sprzeczki z sędzią, o ironio. Do końca meczu graliśmy w przewadze 10:9, ale już nic ciekawego, mimo 4 doliczonych minut, się nie działo.

Zwycięstwo jest zasłużone. Cieszą trzy bramki, cieszy to, iż nasi napastnicy zdobyli pierwsze gole w tym sezonie. Cieszy również to, iż Ronaldo zalicza asystę, co oznacza, że nie zawsze gra egoistycznie. Cieszy czyste konto. Nie cieszy tylko styl i częsty brak zrozumienia, nad tym trzeba popracować.

Na pozytywną ocenę zasługuje Lass. Mourinho wiedział co robił, wystawiając go od pierwszej minuty. Lass potrafi być bardzo upierdliwy dla przeciwników, jest zawzięty i dużo biega. To się ceni. Poza tym próbował także gry kombinacyjnej, ofensywnej i popisał się pięknym zagraniem do Benzemy.

Pochwalić trzeba Casillasa, który ponownie nie skapitulował, mimo iż obrońcy dali mu ku temu okazję.

Pochwalić trzeba także Ronaldo. Może nie grał na miarę swoich możliwości i może powinien grać o wiele lepiej. Ale to dzięki niemu wyszliśmy na prowadzenie, dzięki niemu także padła duża bramka. W dużej mierze jemu zawdzięczamy do zwycięstwo.

Na ujemną notę zasłużył Pepe, przez głupotę dostał w tak krótkim czasie dwie żółte kartki i naraził tysiące, a może i miliony kibiców na całym świecie na palpitację serca. Tak się nie robi! Po pierwszej kartce gra się ostrożniej…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe (60), Carvalho, Marcelo : Lass, Xabi Alonso: Cristiano Ronaldo, Özil (Khedira 64), Di María (Arbeloa 64): Higuaín (Benzema 80)

Królewscy niepokonani na swoim stadionie, RCD Espanyol nie wygrywa na Estadio Santiago Bernabéu od 14 lat. Zasłużone 3 punkty, strzelone 3 bramki, ale my nadal czekamy na lepszą grę Realu Madryt.

Najbliższym rywalem: RCD Espanyol

Jutro do stolicy Hiszpanii przyjedą piłkarze z Barcelony, RCD Espanyol (Real Club Deportivo Espanyol de Barcelona), aby dokładnie o godzinie 22:00 wyjść na murawę Estadio Santiago Bernabéu i stoczyć ligowy bój o kolejne punkty z piłkarzami Królewskich. Królewscy muszą wygrać, to oczywiste. Muszą jednak grać w pięknym stylu, aby znowu nie narazić się na gwizdy wymagających kibiców.

RCD Espanyol w poprzednim sezonie zajął 11 miejsce w lidze. Obecnie są 7 mając tyle samo punktów, co inna drużyna z Barcelony, czyli 6. Nie jest to więc słaby przeciwnik, choć dla Królewskich niezwykle łaskawy. W poprzednim sezonie zdobyliśmy dzieki nim komplet punktów, wygrywając 3:0 i 3:0. Dla porównania nasz odwieczny rywal FC Barcelona na swoim stadionie wygrał tylko 1:0, by potem na stadionie Espanyolu zremisować 0:0 i stracić punkty. Z Espanyolem łączy nas jedno: odwieczna rywalizacja z FC Barceloną. Złośliwi twierdzą, że łączy nas coś więcej, gdyż zawodnicy Espanyolu grają z Realem bardzo słabo, a grając z Barcą gryzą trawę od początku, do końca spotkania. Cóż… Nam pozostaje mieć nadzieję, że coś w tym jest, i że po raz kolejny nie będą starali sprawić nam wielu kłopotów.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Diarra, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Canales, Gago, Kaká;

Z listy powołanych wyskoczył Canales, który nabawił się kontyzji kostki. W jego miejsce Mourinho powołał Diarrę, który i tak raczej nie ma szans na grę. Niestety, pomimo iż Albiol wrócił już do trenowania z drużyną, to trener uznał, że nie jest jeszcze w pełni gotowy.
Intensywność meczów w ostatnim czasie jest bardzo duża, dlatego z pewnością dojdzie do zmian, zwłaszcza iż w poprzednim meczu zawodnicy wyglądali na zmęczonych i po prostu nie zachwycili. Ciekawym jest również pytanie, czy Mourinho w końcu ściągnie któregoś ze swoich dwóch, niezwykle nieskutecznych ostatnio napastników i da szansę Benzemie. Nie szło także Sergio Ramosowi na prawej obronie. Widocznie nie był w pełni sił po lekkiej kontuzji. Utalentowanych zawodników jest dużo, powinien odpocząć. Do zmian w składzie na pewno dojdzie, na pewno będziemy też świadkami 3 zmian w trakcie meczu, które przyjdą raczej wcześniej, niż jak dotychczas około 80 minuty. Jednak będziemy pewnie grali w ustawieniu 4-2-3-1, które łatwo przechodzi w 4-4-2 czy 4-3-3.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso: Cristiano Ronaldo, Özil , Di María: Benzema

Nie ważne kto wybiegnie na murawę Estadio Santiago Bernabéu, Królewscy u siebie muszą wygrywać. Muszą zdobyć 3 punkty.

Najbliższym rywalem: Ajax Amsterdam

Jutro o godzinie 20:45 na Estadio Santiago Bernabéu zawita wicemistrz Holandii Ajax Amsterdam (a dokładnie Amsterdamsche Football Club Ajax NV [AFC AJAX]), aby powalczyć z Królewskimi o trzy punkty fazy grupowej Champions League. Dla Królewsich będzie to pierwszy mecz LM w tym sezonie, Ajax o fazę grupową walczy od 3 rundy eliminacji. Mecz zapowiada się na bardzo interesujący ze względu na prestiż rozgrywek, oraz zapowiedzi zawodników, że na swoim stadionie w tych elitarnych rozgrywkach przegrywać nie mogą. Spodziewać się możemy, że Mourinho wystawi najsilniejszy skład.

Liga Mistrzów jest dla Królewskich czymś wyjątkowym. Real Madryt w swojej długoletniej historii zdobył aż 9 Pucharów Europy, co stawia go na czele tej klasyfikacji. W ostatnich latach Realowi jednak wyraźnie nie idzie, a kibice z utęsknieniem czekają na jakiś sukces w tych prestiżowych rozgrywkach. Pomimo, iż Real od kilku lat nie może przejść przez fazę 1/8 (złośliwi nazywają klub Real 1/8 Madryt) to Królewscy zawsze stawiani są w gronie faworytów. Za każdą złotówkę postawioną na to, iż Real wygra Champions League można zarobić około 5zł. Tylko stawiając na naszego odwiecznego rywala, FC Barcelonę, zarobić można mniej bo 3.75zł. Dla porównania Chelsea FC 6.50zł, Manchaster United 8zł, a ubigłoroczni finaliści Inter Mediolan 12zł a Bayern Monachium 13zł. Grono 7 faworytów zamyka według bukmacherów Arsenal Londyn. W poprzednim sezonie stawiano na nas podobnie i pomimo wydania niewyobrażalnych sum na galaktyczne gwiazdy, passa 1/8 nie minęła. W tym sezonie ma być inaczej, a to za sprawą innego transferu. Do klubu zawitał mistrz taktyki, niepodważalnie (w swoim mniemaniu) najlepszy trener na świecie. Zdobywca LM z takimi zespołami jak FC Porto czy Inter Mediolan. Nie minęło dużo czasu, a w klubie już wiele się zmieniło. Przede wszystkim można dostrzec o wiele większą władzę trenera. Mourinho wie za co jest odpowiedzialny, wie co ma za zadanie oraz pokazuje wszystkim dookoła co oni mają robić a czego nie. Do klubu ściągnięto także młodych i utalentowanych zawodników na pozycje, które były słabo obstawione (skrzydła). Mamy prawo wierzyć, że w tym sezonie będzie o wiele lepiej. Jednak Mourinho hamuje nasze ambicje „z drużynami wygrywam w drugim sezonie”.

Ajax wraca do Ligi Mistrzów po pięcioletniej przerwie. W drodze do fazy grupowej musiał przebrnąć przez dwie rundy kwalifikacyjne, pokonując PAOK Saloniki oraz Dynamo Kijów. Są niewątpliwie najsilniejszym zespołem, który został rozlosowany z trzeciego koszyka. Na Estadio Santiago Bernabéu przyjedzie bez swojej największej gwiazdy: Luisa Suáreza, oraz bez filara swojej defensywy: Vertonghena, co nas, bądź co bądź, powinno cieszyć.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Canales, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Gago, Kaká;

Powołania oczywiście nie dziwią, wszyscy dostępni zawodnicy zostali powołani, wyjściowa jedenastka też jest niemal pewna. Przewiduje się, że o ile nie wypadną jakieś nieprzewidziane kontuzje to od pierwszych minut wybiegnie identyczny skład do meczu z Osasuną, w ustawieniu przypominającym 4-4-2. Ewentualna zmiana, jakiej można się spodziewać, to Di María w miejsce Benzemy.

Przewidywany skład (4-4-2):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil : Benzema, Higuaín

Ajax jest niewątpliwe trudnym przeciwnikiem, ale Królewscy muszą z nim u siebie wygrać jeżeli w ogóle mają zamiar myśleć o wyjściu z tej grupy. Oby Mourinho w dalszym ciągu był niezwyciężony na własnym stadionie. Obyśmy po tym meczu mieli się z czego cieszyć.

Najbliższym rywalem: Osasuna Pampeluna

Po kilku dniach przerwy na spotkania reprezentacyjne (w których nasi ulubieńcy zaprezentowali się całkiem przyzwoicie), już jutro o godzinie 20.00 będziemy świadkiem kolejnej potyczki. W ramach drugiej kolejki La Liga na Estadio Santiago Bernabéu zawita Osasuna Pampeluna. Będzie to pierwszy oficjalny mecz Mourinho przed Madrycką publicznością. A Mourinho własnej publiczności nie zawodzi, niemal przez ostatnich 8 lat grając u siebie jeszcze nie przegrał! To będzie kolejna szansa, żeby udowodnić swoją wartość i jeszcze bardziej wyśrubować rekord.

Nasz najbliższy rywal Osasuna Pampeluna, a właściwie Club Atlético Osasuna, należy do hiszpańskich średniaków. W poprzednim sezonie zdobyli 43 punkty, strzelając 37 bramkek i tracąc przy tym 46, co daje bilans −9. Jeżeli ktoś myśli, że będzie to dla Królewskich łatwy przeciwnik, to jest w dużym błędzie. W poprzednim sezonie wygraliśmy u siebie 3:2 i zremisowaliśmy na wyjeździe 0:0. Oba spotkania były dla Realu Madryt bardzo trudne, a kibiców kosztowały wiele nerwów.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Canales, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Gago, Kaká;
Nieobecni decyzją szkoleniowca: Diarra

Należy zwrócić uwagę na kilka istotnych rzeczy co do listy powołanych. Po raz kolejny decyzją trenera Diarra nie dostaje powołania. Mourinho jest konsekwenty, pokazuje piłkarzowi, co zresztą powiedział w jednym wywiadzie, że Diarra jest w Realu piłkarzem z poza 25. Kolejną ważną rzeczą jest powrót do gry Pepego, Pepe będzie mógł pokazać się przed kibicami z Madrytu pierwszy raz od około 8 miesięcy. Mimo niedawnej kontuzji zagra także Lass. Ponadto Cristiano Ronaldo, który miał wyrobić się najszybciej dopiero na Ajax wraca do kadry meczowej już teraz. Sensacją jest także to, że Mourinho podał prawie całą pierwszą jedenstkę, w której znalazł się właśnie Cristiano Ronaldo. Mourinho „Od pierwszej minuty zagrają Casillas, Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo, Khedira, Xabi Alonso, Cristiano Ronaldo i Higuaín”. Jest więc niemalże pewne, że ponownie zagramy 4-2-3-1. Pozostałe dwa miejsca w formacji „3″ uzupełnią dwaj zadownicy z trójki: Sergio Canales, Ángel Di María i Mesut Özil, stawiam na dwóch pierwszych.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Di María, Canales, Cristiano Ronaldo: Higuaín

Pierwszy mecz La Liga na Estadio Santiago Bernabéu, stadionie na którym Królewskim gra się wyśmienicie, co udowodnili w poprzednim sezonie. Miejmy nadzieję, że Mourinho wystawi zwycięzki skład, oraz że będziemy świadkami ładnej ofensywnej gry z wieloma bramkami.

Liga Mistrzów: znamy grupy!

Znamy już grupy oraz terminarz fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Real Madryt, losowany z drugiego koszyka trafił do grupy G, wraz z AC Milan, Ajax Amsterdam oraz AJ Auxerre.

Grupę G można niewątpliwie nazwać grupą śmierci. O ile w losowanie z pierwszego koszyka, można było trafić na silniejszego rywala, to z pozostałych koszyków trafiły nam się na prawdę silne ekipy.

Z Milanem spotykamy się drugi rok z rzędu. Sami sobie jesteśmy winni, że już w fazie grupowej musimy walczyć z takimi rywalami. Co prawda bukmacherzy zawsze stawiają Real Madryt w czołówce, jeżeli chodzi o kandydatów do wygrania LM (tylko FC Barcelona jest wyżej), o tyle według UEFA Real Madryt dawno już w tej czołówce nie jest, stąd drugi koszyk.

AC Milan to legenda rozgrywek Ligi Mistrzów. Tylko Real Madryt ma na koncie więcej pucharów od drużyny, która do tej pory tytuł najlepszej drużyny Europy zdobywał aż siedem razy.
W poprzedniej fazie grupowej wygrali z nami na Estadio Santiago Bernabéu (2:3), oraz zremisowali na San Siro (1:1). Po wyjściu z grupy sromotnie przegrali z Manchaster United (u siebie 2:3, na wyjeździe 0:4) nie pokazując niczego ciekawego.

Ajax Amsterdam wraca do Ligi Mistrzów po dłuższej przerwie. W swojej historii zdobyli łącznie 4 Puchary Europy, co budzi szacunek.

AJ Auxerre to trzeci reprezentant Francji w Lidze Mistrzów. Dla nas miłą ciekawostką jest występ w zespole dwóch Polaków – Dariusz Dudka i Ireneusz Jeleń.

Terminarz spotkań grupowych:
15/09/2010 Real Madryt – Ajax Amsterdam
28/09/2010 AJ Auxerre – Real Madryt
19/10/2010 Real Madryt – AC Milan
03/11/2010 AC Milan – Real Madryt
23/11/2010 Ajax Amsterdam – Real Madryt
08/12/2010 Real Madryt – AJ Auxerre

Oczywiście wraz z innymi kibicami liczę na podobne rozwiązanie grupy jak rok temu: Real Madryt miejsce pierwsze, AC Milan miejsce drugie.

Koniec okresu przygotowawczego

Wczoraj rozegrany został ostatni mecz okresu przygotowawczego, pozostaje nam więc już tylko czekać na sezon.

Jak zaprezentował się zespół w tym czasie?
Mecz towarzyski – San Francisco América – Real Madryt 2 : 3
Mecz towarzyski – Los Angeles Galaxy – Real Madryt 2 : 3
Puchar Beckenbauera – Bayern Monachium – Real Madryt 2 : 4 (rzuty karne)
Mecz towarzyski – Liège Standard – Real Madryt 1 : 1
Trofeo Ciudad de Alicante – Alicante Hércules – Real Madryt 1 : 3
Trofeo Santiago Bernabéu – Real Madryt – Peñarol 2 : 0

Jak widać Real nie przegrał w tym czasie żadnego meczu, wygrał 5 na 6, strzelił 12 bramek + 4 z karnych oraz stracił 6 + 2 z karnych. Statystyki nie najgorsze, choć po klasie rywali można by się nie raz spodziewać więcej. Real Madryt w tych meczach nie grał niesamowitej piłki, często nawet grając bardzo słabo.

Ale co z tego?
Właściwie, można by powiedzieć, że niewiele. Wyniki tutaj nic nie znaczą, to tylko sparingi. Trzeba jednak być zadowolonym z tego, że trener grał bardzo dużą ilością zawodników, dając szansę wychowankom. Trzeba być zadowolonym także z tego, że zespół się zgrywa i z dnia na dzień widać progres. Trzeba być dobrej myśli przed nadchodzącym sezonem. Tylko tyle można powiedzieć po meczach , mówiąc za trenerem Mourinho: „To był po prostu kolejny trening”.

Wczoraj także przy trybunach Estadio Santiago Bernabéu zaprezentowani zostali nowi zawodnicy: Sergio Canales, Ángel Di María, Pedro León, Sami Khedira, Ricardo Carvalho i Mesut Özil.

Okres przygotowawczy to także wiele kontuzji, zwłaszcza na pozycji środkowego obrońcy. Niezdolni do gry w chwili obecnej są: Kaká, Pepe, Diarra, Albiol, Garay i Gago.

Przez pierwszym meczem ligowym mamy także aż 26 osobową kadrę, więc ktoś na pewno nas opuści, ale taki już jest sport, taki jest Real Madryt.