Posts Tagged ‘ La Liga

Real Madrid 8:1 UD Almería

Pogrom na Estadio Santiago Bernabéu! Real Madrid 8:1 UD Almería! Piękne zakończenie sezonu!

Mecz warto było oglądnąć! Działo się w nim na prawdę wiele. Pełno było emocji sportowych, pięknych i składnych akcji czy ładnych technicznych zagrań. Byliśmy świadkami także wielu ‘niesportowych’ ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzeczy.
Już w czwartej minucie historycznego gola (bijącego rekord wszechczasów według nie-Marcowych śródeł) zdobył Cristiano Ronaldo. Pod koniec spotkania dołożył także drugie trafienie i z 40 golami jest samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Nieprawdopodobne! I w pełni zasłużone. We wszystkich rozgrywkach strzelił łącznie bodaj 53 bramki!
W pięknym stylu pożegnany został Jerzy Dudek! Nasz bramkarz został w 78 minucie zmieniony przez debiutującego wychowanka po to, aby koledzy mogli ustawić mu szpaler a Bernabéu zgotować owacje na stojąco! Piękny gest!
Debiut zaliczył także inny zawodnik Castilli: Joselu, który to pierwszym dotknięciem piłki zdobył bramkę! Będzie to na pewno niezapomniany mecz dla młodego zawodnika!

4 – Cristiano Ronaldo
31 – Adebayor
33 – Uche
48 – Benzema
52 – Adebayor
63 – Benzema
73 – Adebayor
77 – Cristiano Ronaldo
87 – Joselu

Skład Królewskich (4-1-2-3):
Dudek (Jesús 78): Sergio Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso : Özil, Kaká (Granero 60): Benzema (Joselu 85), Adebayor, Cristiano Ronaldo

Wypada krótko podsumować sezon. Według mnie był on udany. Fakt, nie zdobyliśmy mistrzostwa, ale zdobyliśmy Puchar Króla, zagraliśmy w półfinale Ligi Mistrzów. Z meczu na mecz stawaliśmy się coraz lepsi. Mou stworzył niesamowitą drużynę, która gra ładny dla oka futbol i jest w stanie rywalizować ze wszystkimi zespołami w Europie, strzelając przy tym grad bramek! Tak, Real gra ofensywnie. W 59 meczach zdobył 148 goli (na tę chwilę, druga(!) w tej katerogii FC Barcelona, po takiej samej ilości meczów ma goli 147 (ale jej został finał LM)). Następny sezon na pewno będzie lepszy! Żegnam się z wami, ale obiecuje, że niedługo napiszę coś więcej!

Najbliższym rywalem: UD Almería

W sobotę o 20:00 na Estadio Santiago Bernabéu Real Madrid podejmie UD Almeríę.

Przed nami ostatni mecz w sezonie. Sezonie, który był bardzo emocjonujący (ale na jego podsumowanie przyjdzie jeszcze czas), dużo bardziej, niż sama jego końcówka. Ten ostatni mecz jest jednak wyjątkowo pozbawiony sportowych emocji. O ile w ostatnich spotkaniach graliśmy z drużynami, które stoją na wysokim piłkarskim poziomie, o tyle teraz przyjdzie nam zagrać z zespołem, który przez cały sezon zdobył jedynie 30 punktów i od kilku kolejek jest pewny spadku do drugiej Ligi. Trudno więc zachęcać widzów mówiąc im, że będzie to piękne widowisko, nie, tym razem w ogólę nie należy na to liczyć.
Mimo, że mecz odbędzie się na SB, co wydawać by się mogło daje możliwość, aby kibice podziękowali zespołowi za piękny sezon, to Mourinho nie powołał bardzo wielu z nich grających w pierwszym składzie. Wolne dostali Argentyńczycy, Marcelo i dwóch bramkarzy: Casillas i Adán. Kibice podziękują dzisiaj Jerzemu Dudkowi za 4 lata w zespole. I my dziękujemy Jerzy!
Mecz warto oglądnąć także z tego powodu, aby zobaczyć, czy CR pobije historyczny rekord. Z pewnością zespół wyjdzie dla niego w mocnym składzie, a gdy rekord stanie się faktem, swoje szanse otrzymają zawodnicy z Castilli.

Lista powołanych:
Bramkarze: Dudek, Jesús;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Arbeloa, Albiol;
Pomocnicy: Granero, Xabi Alonso, Özil, Kaká, Cristiano Ronaldo, Pedro León, Canales, Mandi;
Napastnicy: Adebayor, Benzema, Joselu;

Kontuzjowani: Lass, Khedira, Gago;
Nieobecni decyzją trenera: Casillas, Adán, Marcelo, Higuaín, Di María, Garay.

Przewidywany skład:
Dudek : Arbeloa, Albiol, Pepe, Sergio Ramos : Xabi Alonso, Granero : Pedro León , Kaká, Cristiano Ronaldo : Adebayor

Wszystko się kiedyś kończy… Jakiś sentymentalny jestem ;)

Villarreal CF 1:3 Real Madrid

Ależ się działo na El Madrigal. Villarreal CF 1:3 Real Madrid.

Klasyk stał na poziomie. Zespołom zależało na zwycięstwie. Dzięki temu, że ewentualna porażka nie byłaby dla nikogo żadnym wielkim problemem, obserwowaliśmy o wiele bardziej ofensywny i mniej asukuracyjny futbol (także może dzięki temu, że miało nie być emocji, dostaliśmy piękny futbol… aż trudno, żeby nie przyszła refleksja, czy futbol z emocjami, taki w którym gra się o wielkie stawki, może być rozgrywany w takim stylu) . Nie chce przez to powiedzieć, że Real grał słabo w obronie, wręcz przeciwnie, presing był wysoko ustawiony a piłki bardzo często odbierane już w okolicy połowy. Królewscy po prostu dobrze grali.
Jako ciewostka można zauważyć, że na bokach obrony zagrali Arbeloa i Sergio Ramos, tylko, że Ramos na lewej, a Arbeloa na prawej, czyli zupełnie inaczej niż zazwyczaj.
Na poczaktu padła bramka dla Villarrealu, ale nie została uznana (nie wiem czy słusznie czy nie, bo na powtórce nie było tego widać (jako, że nie wiadomo dlaczego, została pokazana zupełnie inna powtórka)).
Chwilę potem po świetnym dryblingu, sam na sam był Rossi, minął Casillasa i wystawił piłkę na pustą bramkę na drugi metr, i tylko ofiarna interwencja Pepego uchroniła nas od straty bramki. Villarreal wykonał rzut rożny, po którym klasyczny kontr-atak wyprowadził Real Madryt. Rozpoczął go Benzema, piłkę stracił, ale przejął ją Kaká i pięknie wypuścił Marcelo na sytuację sam na sam. Ten niedość, że w pięknym stylu przelobował bramkarza rywali, to jeszcze popisał się pięknym saltem ;)
Najwyższej klasy bramką z rzutu wolnego (po faulu na wykonującym świetny rajd Kace) popisał się nie kto inny jak Cristiano Ronaldo, wyrównując tym samym rekord ligowy wszechczasów :P 22 minuta i już 0:2. Potem nie działa się długo nic (nie licząc dobrej, technicznej gry, zwłaszcza Realu Madryt, i sytuacji podbramkowych obu ekip). I tak było do końca pierwsze połowy.
Druga połowa zaczęła się dużym zamieszaniem w obronie, ostatecznie przypłaconym bramką dla Villarrealu, którą, po wyłożeniu na 7 metr, zdobył Cani. Minute później mieliśmy sporo szczęścia, Ruben wychodząc sam na sam, nie zdołał umieścić (dzięki Casillasowi i asyście obrońców) piłki w siatce. Mecz ponownie się mocno otworzył, Villarreal mocno naciskał.
Chwilę potem doszło do dość nieprzyjemnego zdarzenia, kiedy to kilku zawodników Villarrealu doskoczyło do sędziego liniowego (został nawet pchnięty). Dwóch z nich zostało ukaranych żółtymi kartkami (tylko…). Swoją drogą, sędzia ten sprawiał dziwne wrażenie… W ogóle, nie wiedzieć czemu, dziwnie agresywnie i nerwowo się zrobiło, czerwona kartka wisiała w powietrzu. Na szczęście agresja przerodziła się w zaciętość w grze, co skutkowało dużą ilością przejęć i szybkich kontrataków. Real jakby został zepchnięty do defensywy, wtedy Mou zareagował i wprowadził Maríe, chwile potem Özila, co było dobrym generalnie dobrym posunięciem, gdyż pozwoliło Królewskim na stworzenie sobie kilku groźnych sytuacji. Dwie miał Özil, jedną na 1:1 na dużym kącie (niemożliwa do strzelenia raczej) a drugą 1:1 strzelił ale (tylko według sędziów) był spalony :P Strzelał także CR, troszkę z niczego, ale strzał sprawił sporo problemów bramkarzowi.
Ostatnie 10 minut było nerwowe, niewiele brakowało, a stracilibyśmy prowadzenie… W jednej sytuacji brakowało tylko kogokolwiek z przeciwników przy bramce, gdy piłka leciała równolegle około 2 metrów od niej… A Królewscy jakoś dziwnie się zagubili w ofensywie (z resztą było ich tam już tylko trzech, czasami czterech). Ale widać było, że raczej zależy im już tylko na końcu meczu i dowiezieniu wyniku. Co też udało się zrobić. Nerwowość i niedokładność rosła, pewnie z powodu zmęczenia?
Ostatnia minuta meczu to rzut wolny i wspaniała, niesamowita bramka z rzutu wolnego w samo okno bramki! Bramkę zdobył, nie kto inny jak,
Cristiano Ronaldo, który według Marcy ma już 39 bramek (i jest samodzielnym rekordzistą), a według innych źródeł jest po prostu rekordzistą z 38 bramkami ;)

Bramki:
17 – Marcelo
22 – Cristiano Ronaldo
51 – Cani
93 – Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Sergio Ramos : Xabi Alonso, Granero (Albiol 88): Marcelo, Kaká (Özil 70), Cristiano Ronaldo : Benzema (Di María 63)

Zdobyte 3 punkty już nic nie znaczą, cieszmy się więc z jakości drużyny.

Real Madrid 4:0 Getafe CF

Estadio Santiago Bernabéu świadkiem kolejnej wysokiej wygranej. Real Madrid 4:0 Getafe CF.

Królewscy, odziwo, wyszli w zupełnie innym składzie, niż przewidywano: oprócz nieobecnego Casillasa była to najsilniejsza (nie dyskutując o pozycji napastnika) jedenastka, jaką mógł wystawić Mourinho. Nie był to jednak jakiś fascynujący mecz, owszem były bramki i dogodne sytuacje, ale raczej nie odczuwało się jakiś wielkich emocji. Strzelone bramki były jednak najwyższej klasy.
Pierwszą bramkę strzelił kto inny, jak nie Cristiano Ronaldo. Strzał głową, bo niesamowitym technicznym popisie Özila, dośrodkowaniu zewnętrzną częścią stopy. CR znajdujący się między dwoma obrońcami wyskoczył najwyżej i strzelił idealnie w dolny prawy róg bramki, bramkarz nie miał wielkich szans.
Drugą bramkę, w drugiej połowie, również strzelił Cristiano Ronaldo, również po asyście Özila, choć główną zasługę trzeba przypisać Higuaínowi.Argentyńczyk wyciągnął bramkarza (ten fatalnie interweniował w tej sytuacji) odegrał do Niemca, a ten wystawił Portugalczyka na pustą bramkę i kilku obrońców. CR chwilę pozwodził, i gdy miał już pewność, że będzie bramka, strzelił.
W 76 minucie bezproduktywny Higuaín został zmieniony na Benzeme, który od razu okazal się produktywny zdobywając piękną bramkę lobem po kilkudziesięciometrowej centrze ze środka pola od Xabiego Alonso.
Cały czas widać było, że koledzy chcą, aby CR zdobywał bramki i zdobył pichichi, widać to było wielokrotnie, zwłaszcza w zachowaniu Adebayora, który ze trzy lub cztery razy mógł strzelać, ale wolał, żeby do piłki doszedł Ronaldo. I w ten sposób tych trzech lub czterech bramek Królewscy nie zdobyli. A choć ze dwie z nich powinni (choć to nie mecz w którym za takie coś będziemy ich winić lub z czegoś takiego rozliczać). Koniec końców, w ostatniej minucie, Cristiano Ronaldo skompletował hattricka strzałem z karnego a’la Palenca. I finalnie trofeum pichichi ma już chyba zdobyte…
W końcówce meczu debiut zaliczył kolejny młody wychowanek Królewskich, młody bramkarz Mejías, który dostał prawie 10 minut.
Warto powiedzieć też o innym ‘ciekawym’ zajściu, którego bohaterem był nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Otóż w czasie meczu CR będąc w obronie tak niefortunnie wybił piłkę, że ta rozbiła nos jednemu z widzów. Po meczu Cristiano osobiście, bez koszulki, poszedł przeprosić :P

24 Cristiano Ronaldo
58 Cristiano Ronaldo
76 Benzema
91 Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Adán (Mejías 83): Arbeloa, Carvalho, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso, Lass : Di María, Özil (Adebayor 76), Cristiano Ronaldo : Higuaín (Benzema 76)

Możliwe, że juz w tej kolejce Barcelona zdobędzie mistrzostwo. Ale tak czy siak nie oglądajmy się już na nich.

Najbliższym rywalem: Getafe CF

Dzisiaj o godzinie 22:00 na Estadio Santiago Bernabéu mieszczące się w centrum Madrytu przyjedzie drużyna z przedmieść. W ramach La Liga: Real Madrid : Getafe CF już dzisiaj!

Pierwsze zdanie z wykrzyknikiem może dawać do zrozumienia, że będzie to wielkie wydarzenie, wielki mecz. Jednak nic z tych rzeczy, o ile w przypadku potkania z Sevillą mogliśmy tak myśleć, o tyle teraz raczej nie powinniśmy mieć nawet cienia takich nadziei. Getafe, drużyna bądź co bądź zaprzyjaźniona, z genialnym Míchelem na ławce, złożona w dużej mierze z wychowanków i byłych madridistas, znajduje się punkt nad strefą spadkową. Daleko mi do sugestii, że Real się podłoży, niemniej kadra, jaką powołał Mourinho, a zaprezentował Karanka, jest wyraźnie i celowo osłabiona. Wydaje się, że szansę dostaną bardziej rezerwowi zawodnicy. Oczywiście zagra Cristiano Ronaldo, którego to drużyna chcę wyprowadzić do zdobycia pichichi.
I właściwie, na większości portali o tym się teraz mówi: pichichi CR oraz nieobecności na konferencjach Mourinho. Do tego obsypywani jesteśmy wieloma informacjami o potencjalnych wzmocnieniach, o Nuri Şahinie, który już oficjalnie jest nowym zawodnikiem Blancos (oczywiście zagra dopiero od nowego sezonu; powiem o nim coś więcej w jakimś zbiorczym podsumowaniu transferów).
Mówi się także o planowanym meczu z Schalke 04 w ramach Trofeo Santiago Bernabéu. Tak, to ostatnie to największe wydarzenie o którym się mówi, rodzące najwięcej emocji, najbardziej pozytywne. W końcu godne pożegnanie dla wieloletniego kapitana Królewskich, madridisty całego serca, wielkiego Raúla. Jak pięknie byłoby, gdyby strzelił bramkę. Z pewnością cały stadion wstałby i zgotował mu owacje na stojąco. Tego oczywiście mu życzymy, pożegnania, które należy się mistrzowi, żywej legendzie, a którego to, niewiadomo z jakich powodów, nie było…
I jak tu w takich okolicznościach mówić o meczu z najprawdopodobniej relegowaną drużyną w ramach ligi, która jest już przegrana? Ale oglądnijmy mecz, bądźmy z Królewskimi do końca.

Bramkarze: Adán, Mejías, Jesús;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Granero, Lass, Xabi Alonso, Cristiano Ronaldo, Di María, Özil, Canales, Pedro León;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Kaká, Gago, Khedira;
Zawieszeni: Sergio Ramos;
Nieobecni decyzją trenera: Casillas, Dudek;

Te osłabienia, o których była mowa, to brak doświadczonych bramkarzy. Trener daje szanse młodnym (być może kiedyś tak będzie wyglądała pierwsza trójka bramkarzy Realu Madryt?), szkoda że nie dostanie jej Dudek (który być może pożegna się już z Realem). Kontuzji znowu nabawił się Kaká, miejmy nadzieje, że mało poważnej. Na szczęście zdrowy jest Xabi Alonso.
Z uwagi na nadchodzące, trudniejsze i bardziej prestiżowe spotkanie, zagra bardziej rezerwowy skład i zawodnicy, którzy ostatnio nie grali.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Adán : Arbeloa, Albiol, Carvalho, Marcelo : Lass, Granero : Cristiano Ronaldo, Canales, Di María : Higuaín

Mecz o 22, przypominam, bądźmy!

Sevilla FC 2:6 Real Madrid

Tego nikt się nie spodziewał. Prawdziwy pogrom gospodarzy z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Sevilla FC 2:6 Real Madrid.

Niesamowita łatwość i lekkość kontroli gry i zdobywania bramek. Po 30 minutach już było 2:0 a mogło być 4, gdyby Królewscy byli skuteczniejsi. Każda z pierwszych trzech (trzecia padła 10 minut później) kolejnych bramek została skomentowana: As simply as you like. I trudno było nie odnieść takiego wrażenia, jakby Królewscy po prostu trenowali ofensywne zagrania na jakiś młodzikach (niczego rywalom nie ujmując).
Królewscy grali jakby wiedzieli, że ten mecz po prostu wygrają, Sevilla, jakby wiedziała, że przegrać musi. Jednak zadała cios, w 61 minucie do bramki Realu trafił wychowanek, Negredo. Swoją drogą, ma on patent na bramki strzelane Krolewskim ;P Sevilla wiedziała, że musi przegrać, dlatego też dała (konkretnie właśnie rehabilitował się Negredo) Realowi czwartą bramkę, popełniając fatalny błąd w obronie, który „As simply as you like” wykorzystał Cristiano Ronaldo. Fatalne ustawienie obrony pozwoliło mu także zdobyć bramkę 5, a kibice Sevilli mimo wszystko dobrze się bawili (oni też musieli być przekonani, że Sevilla przegrać ma). A potem Cristiano strzelił po świetnym podaniu Benzemy na pustą. I było 6. Miło jednak nie było, Romaric dostał żółtą kartkę za uderzenie w twarz Arbeloy (powinna być czerwona). Chwile potem mielibyśmy kolejne prawie 7 po strzale CR. Sevilla nie rezygnowała do końca z godnej walki i to jej się troszkę opłaciło, gdyż na dwa podwyższył Negredo. Sędzia nie przedłużył meczu ani o minutę i wyciągnął, jak to powiedział komentator, Sevillę z wszystkich nieszczęść…
Tak na poważne, to Casillas kilka dobrych, bardzo dobrych i świetnych interwencji miał, jedną nawet po cudownym zagraniu Xabiego Alonso ;) Generalnie, mecz oglądało się bardzo dobrze ;) Powinniśmy być zadowoleni i dumni z Królewskich!

Bramki w kolejności:
21 Sergio Ramos
31 Cristiano Ronaldo
41 Kaká
61 Negredo
64 Cristiano Ronaldo
69 Cristiano Ronaldo
75 Cristiano Ronaldo
83 Negredo

Jak powiedział komentator: Alvaro Negredo 2:6 Real Madrid

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso (Albiol 57), Lass , Cristiano Ronaldo, Kaká (Adebayor 54), Özil (Granero 76): Benzema

Dobrze ogląda się takie mecze ;) Oby takich więcej, a i w przyszłym sezonie!

Najbliższym rywalem: Sevilla FC

Sobota 22:00 na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán wielki hiszpański klasyk: Sevilla FC : Real Madrid!

4 raz w tym sezonie mierzymy się z Sevillą, drugi raz będzie to miało miejsce na Sánchez Pizjuán. Mecz to niewątpliwie hiszpański klasyk i można by się spodziewać po nim naprawdę wielkich emocji i ciekawego widowiska, gdyby nie to, że Królewscy nie grają już praktycznie o nic, conajwyżej o honor. Do końca pozostało 4 kolejki, mamy 8 punktów straty. Mało kto, żeby nie powiedzieć, że już nikt nie wierzy w mistrzostwo. Wielka szkoda, gdyż bez niemal bez emocji będziemy też oglądać mecz z Villarrealem, który jest za dwie kolejki. Mourinho, jak i cały sztab szkoleniowy, myśli teraz o przyszłym sezonie i w kontekście jego właśnie będziemy rozgrywać następne spotkania. Mou będzie eksperymentował z ustawieniem, sposobami gry, itd. Zresztą już poszukiwane są wzmocnienia na przyszły sezon.
Niestety ponownie, po raz kolejny, nie o samym meczu mówi się najgłośniej w Madrycie, a o karze nałożonej na Mourinho przez UEFA po Lidze Mistrzów, o odwołaniach od niej itd. Nie będę się w to wgłębiał, gdyż jest to męczące i raczej niewiele dające, nie mniej każdemu polecam przyglądnięcie się zarządowi i komitetom w UEFA celem zapoznania się z ewentualnymi ‘preferencjami sportowymi’ jego członków. Tyle co do tego.
Głównym celem Sevilli, na teraz, jest walka o europejskie puchary, dlatego bardzo będzie im zależeć, żeby ten mecz wygrać. Są na 5 pozycji (52 punkty), mając niewielkie szanse na pozycje 4 (8 punktów). Tyle samo punktów ma drużyna 6, a jeden mniej drużyna 7, cztery mniej drużyna 8. Jestem zdania, że którekolwiek 6 z tych 8 drużyn by reprezentowały hiszpanie w europejskich potyczkach, to będzie to mocna i godna reprezentacja, a takie ustawienie jak jest teraz przewidywałem na początku sezonu i jest ono chyba najmocniejsze, z wyjątkiem tego, że Seville typowałem wyżej, nawet na 3 miejsce. Mają więc wiele do ugrania, my dużo mniej, ale nie możemy im zrobić prezentu, musimy walczyć o honor…

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Mejías;
Obrońcy: Pepe, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Garay, Albiol;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Lass, Cristiano Ronaldo, Kaká, Canales, Özil, Granero;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Gago, Khedira;
Zawieszeni: Carvalho, Di María;
Nieobecni decyzją trenera: Pedro León, Adán;

Powołań, oprócz zamiany trzeciego bramkarza, w zasadzie można się było spodziewać. Z Pedro Leónem po sezonie się pożegnamy, to niemal pewne, nie zaadoptował się. Wydaje się, że w meczu wybiegnie najsilniejszy skład, jaki mógłby zostać wystawiony, a na ataku zagra Benzema. Gorzej, że ciężko stwierdzić, jaki skład jest najmocniejszy po męczącym meczu z Barceloną…

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso, Lass , Cristiano Ronaldo, Kaká, Özil : Benzema

Mecz oglądnijmy z przyjemnością, zostańmy z piłkarzami do końca sezonu.

Najbliższym rywalem: Real Saragossa

La Liga, Estadio Santiago Bernabéu, Real Madryt : Real Saragossa, 18:00.

Suche informacje, pierwsze zdanie kompletnie bez emocji… Wybaczcie, gdyż i tak, jakbym się nie starał i czego bym nie zrobił, to i tak nie jestem w stanie choćby zbliżyć się do poziomu wciąż nie gasnących emocji związanych z ostatnim meczem (choć tak bym go nie nazwał) z Barceloną. Pisząc tą zapowiedź, sam jeszcze myślę przede wszystkim o poprzednim spotkaniu i dochodzę do refleksji, jak daleko można się posunąć, aby wygrać, czym i jak można grać i czy to w ogóle jeszcze jest sport. Skrzywdzony został Real. Skrzywdzona została Barca, bo odebrana została jej możłiwość wygrania fair, a kibice będą pamiętać. Skrzywdzona została w końcu cała piłka nożna, skompromitowała się po prostu. Nie ma chyba drugiego takiego sportu, w którym zawodnicy tak w żywe oczy grają wbrew zasadom i jeszcze uznają się wirtuozami. Ale zostawmy to w spokoju, choć trudno, skumpy się na tym co najbliższe, do derbów wrócimy niebawem, zaraz po ostatnim gwizdku na SB.
Zawodnicy muszą przestać choć na chwilę o tym myśleć i pomyśleć o lidze. Tak, nie ma wielkich szans na zwycięstwo, przeciwnika jednak trzeba szanować. Trzeba się starać, żeby dać kibicom nadzieję, dać im piękny futbol. Zawodnicy muszą pokazać, że im zależy, pokazać, kto zasługuje na miejsce w składzie na GD, w składzie, który musi być ofensywny. Znowu wzmianka o GD, przepraszam. Ale w zasadzie, o tym meczu, co będzie, to nie ma nic innego do napisania, oprócz tego, że będzie. Mou oszczędza zawodników pierwszego składu, którzy mają pewne miejsce na GD, przepraszam. Tak jest. Darujmy sobie zapowiedzi, ciężko myśleć o czym innym.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Garay, Nacho Fernández;
Pomocnicy: Granero, Kaká, Canales, Di María, Özil, Juanfran;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Gago, Khedira;
Nieobecni decyzją trenera: Cristiano Ronaldo, Lass, Xabi Alonso, Albiol, Pedro León;

Powołania są dziwne, ale w zasadzie nie dziwią, choć to zdanie brzmi dziwnie ;) Trzeba oszczędzać obrońców, którzy zagrają w GD, trzeba też dać się rozegrać tym, którzy nie grali, żeby zagrali dobrze. Defensywnych pomocników, oprócz Granero, który raczej rozgrywa, brak. Może zagramy 4-2-2-2, wcale bym się nie zdziwił i tak obstawiam. Taka próba sił.

Przewidywany skład (4-2-2-2):
Casillas : Sergio Ramos, Garay, Carvalho, Nacho Fernández : Pepe, Granero : Kaká, Canales : Higuaín, Benzema

Wygrać trzeba, ale jakakolwiek ta wygrana by nie była, to podobnie do wyniku z Valencią, raczej nie zapadnie kibicom na długo w pamięci. Teraz dostajemy dużo mocniejsze bodźce…

Valencia CF 3:6 Real Madrid

Pogrom na Estadio Mestalla! Valencia CF 3:6 Real Madrid!

Po tym meczu Mourinho ma bardzo poważny problem, ma zbyt wielu zawodników w znakomitej formie. Ofensywny tercet: Benzema, Higuaín i Kaká spisał się rewelacyjnie, aplikując rywalom aż 6 bramek (zaliczając przy tym też asysty). Żaden z tych zawodników nie grał w ostatnim meczu z Barcą, można ich więc traktować, jako rezerwowych… Dobrze mieć takich rezrewowych 60 minut, 6 bramek. Potem Real troszke opadł i stracił trzy bramki, ale przy tak eksperymentalnie zestawionej obronie to na prawde dobry wynik. Real zdominował Valencie, która wydawała się zagubiona i często się myliła. Niedokładności było sporo, stąd tak wysoki wynik. Jesteśmy dumni, walczymy, wygrywamy, choć na ligę wielkich szans nie ma. Tak gra Real! A zawodnicy pokazują trenerowi, że zależy im na miejscu w składzie i że im się ono należy. Gorzej, że miejsc jest tylko 11, Mou ma problem!

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Albiol, Garay (Perdo León 75), Carvalho, Nacho Fernández : Granero, Lass : Kaká, Canales (Xabi Alonso 62), Benzema : Higuaín (Cristiano Ronaldo 67)

Wygrana i wychowanek zagrał cały mecz! Dużo bramek! Pozytywnie kończymy sezon!

Następnym rywalem: Valencia CF

Estadio Mestalla,

W przerwie między dwoma kolejnymi klasykami, pełni euforii po wygraniu Pucharu Króla i w oczekiwaniu przed kluczowymi starciami w LM wracamy do Ligi. Ligi, która już niemal jest rozstrzygnięta… W tej chwili Barca ma 99% szans na wygranie, my zaledwie jeden. Ośmipunktowa przegawa na 6 meczy do końca to bardzo dużo, zwłaszcza, że nam pozostali trudniejsi przeciwnicy, z którymi Barcelona już sobie poradziła. Jednak w tej kolejce coś przemawia za nami, coś się może stać. Jesteśmy silniejsi po wygraniu pucharu, bardziej pewni siebie, Barca natomiast może okazać się nieco słabsza po porażce, choć mało w to wierze, prędzej będą pewnie kroczyli po choć jeden tytuł, tytuł ligowy. Im przyjdzie zagrać z Deportivo , nam przyjdzie wrócić na Estadio Mestalla, tak dobrze kojarzący nam się od środy stadion, aby zagrać z Valencią.
Czy ta kolejka będzie równie fascynująca jak starcia z Barcą? Myśle, że piłkaskim poziomem raczej nie, jednak emocji na pewno nie zabraknie. Zarówno my, jak i Barca, będziemy się oszczędzać przed kolejnym klasykiem , dać odpocząć po morderczych 120 minutach, zagrają więc rezerwowi i to w ich nogach leżą kolejne punkty. Dla nas to dobra wiadomość, gdyż Real ma o wiele szerszą ławkę rezerwowych, którzy w starciu z Bilbao już udowodnili swoją siłę. Barca ławke ma krótką, o czym każdy kibic wie. Więcej o naszym rywalu z Barcelony już nie będę pisał, skupmy się na sobie.
U nas po finale nie zagra Khedira, kontuzja, paskudnie, bo nie zagra też w LM, wyleciał Adebayor, wyleciał Di María… To nie koniec problemów. Za kartki nie zagra Arbeloa, a Mou nie powołał Sergio Ramosa (ciekawe dlaczego, może za ten puchar, a może nie?), mamy więc nie mały problem. Popatrzmy na możliwości.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Dudek;
Obrońcy: Albiol, Garay, Pepe, Carvalho, Marcelo, Nacho Fernández;
Pomocnicy: Lass, Özil, Xabi Alonso, Kaká, Cristiano Ronaldo, Perdo León, Canales, Granero, Juanfran;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Gago, Khedira, Di María, Adebayor;
Zawieszeni: Arbeloa;
Nieobecni decyzją trenera: Sergio Ramos;

I jak tu zagrać, żeby oszczędzić zawodników i dać odpocząć? Już na prawej obronie jest źle… Nie ma Arbeloi i Sergio Ramosa… Więc kto? Wraca Lass, powołany został także zawodnik Castilli Nacho Fernández, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby zagrał tu ktoś zupełnie inny, może nawet Pepe. W pomocy i napadzie mamy mniej kłopotów, mamy ogrom wartośiowych pomocników. Pośród tych, którzy ostatnio nie grali, są Benzema, Higuaín, Kaká, Perdo León, Canales, Lass, czy młody Juanfran… Myśle, że oni wszyscy zagrają conajmniej przez chwilę w meczu. Wszystko jednak zależy od geniusza taktyki Mou, i od jego podejścia do tego meczu. Skład, który ja widzę na ten mecz, jest mocno rezerwowy, choć pełen gnialnych zawodników. Na pewno nie można mu zarzucić, że jest niegodny trzeciej potęgi La Liga.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas: Nacho Fernández, Carvalho, Garay, Albiol : Granero, Lass : Perdo León, Kaká, Benzema : Higuaín

Będziemy musieli się dzisiaj nacierpieć, aby zdobyć 3 punkty. Zróbmy jednak to, co najlepsze dla drużyny. Trzymajmy kciuki!