Posts Tagged ‘ mecz u siebie

Real Madrid 8:1 UD Almería

Pogrom na Estadio Santiago Bernabéu! Real Madrid 8:1 UD Almería! Piękne zakończenie sezonu!

Mecz warto było oglądnąć! Działo się w nim na prawdę wiele. Pełno było emocji sportowych, pięknych i składnych akcji czy ładnych technicznych zagrań. Byliśmy świadkami także wielu ‘niesportowych’ ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzeczy.
Już w czwartej minucie historycznego gola (bijącego rekord wszechczasów według nie-Marcowych śródeł) zdobył Cristiano Ronaldo. Pod koniec spotkania dołożył także drugie trafienie i z 40 golami jest samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Nieprawdopodobne! I w pełni zasłużone. We wszystkich rozgrywkach strzelił łącznie bodaj 53 bramki!
W pięknym stylu pożegnany został Jerzy Dudek! Nasz bramkarz został w 78 minucie zmieniony przez debiutującego wychowanka po to, aby koledzy mogli ustawić mu szpaler a Bernabéu zgotować owacje na stojąco! Piękny gest!
Debiut zaliczył także inny zawodnik Castilli: Joselu, który to pierwszym dotknięciem piłki zdobył bramkę! Będzie to na pewno niezapomniany mecz dla młodego zawodnika!

4 – Cristiano Ronaldo
31 – Adebayor
33 – Uche
48 – Benzema
52 – Adebayor
63 – Benzema
73 – Adebayor
77 – Cristiano Ronaldo
87 – Joselu

Skład Królewskich (4-1-2-3):
Dudek (Jesús 78): Sergio Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso : Özil, Kaká (Granero 60): Benzema (Joselu 85), Adebayor, Cristiano Ronaldo

Wypada krótko podsumować sezon. Według mnie był on udany. Fakt, nie zdobyliśmy mistrzostwa, ale zdobyliśmy Puchar Króla, zagraliśmy w półfinale Ligi Mistrzów. Z meczu na mecz stawaliśmy się coraz lepsi. Mou stworzył niesamowitą drużynę, która gra ładny dla oka futbol i jest w stanie rywalizować ze wszystkimi zespołami w Europie, strzelając przy tym grad bramek! Tak, Real gra ofensywnie. W 59 meczach zdobył 148 goli (na tę chwilę, druga(!) w tej katerogii FC Barcelona, po takiej samej ilości meczów ma goli 147 (ale jej został finał LM)). Następny sezon na pewno będzie lepszy! Żegnam się z wami, ale obiecuje, że niedługo napiszę coś więcej!

Najbliższym rywalem: UD Almería

W sobotę o 20:00 na Estadio Santiago Bernabéu Real Madrid podejmie UD Almeríę.

Przed nami ostatni mecz w sezonie. Sezonie, który był bardzo emocjonujący (ale na jego podsumowanie przyjdzie jeszcze czas), dużo bardziej, niż sama jego końcówka. Ten ostatni mecz jest jednak wyjątkowo pozbawiony sportowych emocji. O ile w ostatnich spotkaniach graliśmy z drużynami, które stoją na wysokim piłkarskim poziomie, o tyle teraz przyjdzie nam zagrać z zespołem, który przez cały sezon zdobył jedynie 30 punktów i od kilku kolejek jest pewny spadku do drugiej Ligi. Trudno więc zachęcać widzów mówiąc im, że będzie to piękne widowisko, nie, tym razem w ogólę nie należy na to liczyć.
Mimo, że mecz odbędzie się na SB, co wydawać by się mogło daje możliwość, aby kibice podziękowali zespołowi za piękny sezon, to Mourinho nie powołał bardzo wielu z nich grających w pierwszym składzie. Wolne dostali Argentyńczycy, Marcelo i dwóch bramkarzy: Casillas i Adán. Kibice podziękują dzisiaj Jerzemu Dudkowi za 4 lata w zespole. I my dziękujemy Jerzy!
Mecz warto oglądnąć także z tego powodu, aby zobaczyć, czy CR pobije historyczny rekord. Z pewnością zespół wyjdzie dla niego w mocnym składzie, a gdy rekord stanie się faktem, swoje szanse otrzymają zawodnicy z Castilli.

Lista powołanych:
Bramkarze: Dudek, Jesús;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Arbeloa, Albiol;
Pomocnicy: Granero, Xabi Alonso, Özil, Kaká, Cristiano Ronaldo, Pedro León, Canales, Mandi;
Napastnicy: Adebayor, Benzema, Joselu;

Kontuzjowani: Lass, Khedira, Gago;
Nieobecni decyzją trenera: Casillas, Adán, Marcelo, Higuaín, Di María, Garay.

Przewidywany skład:
Dudek : Arbeloa, Albiol, Pepe, Sergio Ramos : Xabi Alonso, Granero : Pedro León , Kaká, Cristiano Ronaldo : Adebayor

Wszystko się kiedyś kończy… Jakiś sentymentalny jestem ;)

Real Madrid 4:0 Getafe CF

Estadio Santiago Bernabéu świadkiem kolejnej wysokiej wygranej. Real Madrid 4:0 Getafe CF.

Królewscy, odziwo, wyszli w zupełnie innym składzie, niż przewidywano: oprócz nieobecnego Casillasa była to najsilniejsza (nie dyskutując o pozycji napastnika) jedenastka, jaką mógł wystawić Mourinho. Nie był to jednak jakiś fascynujący mecz, owszem były bramki i dogodne sytuacje, ale raczej nie odczuwało się jakiś wielkich emocji. Strzelone bramki były jednak najwyższej klasy.
Pierwszą bramkę strzelił kto inny, jak nie Cristiano Ronaldo. Strzał głową, bo niesamowitym technicznym popisie Özila, dośrodkowaniu zewnętrzną częścią stopy. CR znajdujący się między dwoma obrońcami wyskoczył najwyżej i strzelił idealnie w dolny prawy róg bramki, bramkarz nie miał wielkich szans.
Drugą bramkę, w drugiej połowie, również strzelił Cristiano Ronaldo, również po asyście Özila, choć główną zasługę trzeba przypisać Higuaínowi.Argentyńczyk wyciągnął bramkarza (ten fatalnie interweniował w tej sytuacji) odegrał do Niemca, a ten wystawił Portugalczyka na pustą bramkę i kilku obrońców. CR chwilę pozwodził, i gdy miał już pewność, że będzie bramka, strzelił.
W 76 minucie bezproduktywny Higuaín został zmieniony na Benzeme, który od razu okazal się produktywny zdobywając piękną bramkę lobem po kilkudziesięciometrowej centrze ze środka pola od Xabiego Alonso.
Cały czas widać było, że koledzy chcą, aby CR zdobywał bramki i zdobył pichichi, widać to było wielokrotnie, zwłaszcza w zachowaniu Adebayora, który ze trzy lub cztery razy mógł strzelać, ale wolał, żeby do piłki doszedł Ronaldo. I w ten sposób tych trzech lub czterech bramek Królewscy nie zdobyli. A choć ze dwie z nich powinni (choć to nie mecz w którym za takie coś będziemy ich winić lub z czegoś takiego rozliczać). Koniec końców, w ostatniej minucie, Cristiano Ronaldo skompletował hattricka strzałem z karnego a’la Palenca. I finalnie trofeum pichichi ma już chyba zdobyte…
W końcówce meczu debiut zaliczył kolejny młody wychowanek Królewskich, młody bramkarz Mejías, który dostał prawie 10 minut.
Warto powiedzieć też o innym ‘ciekawym’ zajściu, którego bohaterem był nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Otóż w czasie meczu CR będąc w obronie tak niefortunnie wybił piłkę, że ta rozbiła nos jednemu z widzów. Po meczu Cristiano osobiście, bez koszulki, poszedł przeprosić :P

24 Cristiano Ronaldo
58 Cristiano Ronaldo
76 Benzema
91 Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Adán (Mejías 83): Arbeloa, Carvalho, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso, Lass : Di María, Özil (Adebayor 76), Cristiano Ronaldo : Higuaín (Benzema 76)

Możliwe, że juz w tej kolejce Barcelona zdobędzie mistrzostwo. Ale tak czy siak nie oglądajmy się już na nich.

Real Madrid 2:3 Real Saragossa

Estadio Santiago Bernabéu zdobyte. Goście z Saragossy wyworzą 3 punkty. Real Madrid 2:3 Real Saragossa w ramach La Liga.

Estadio Santiago Bernabéu całkowicie traci status twierdzy nie do zdobycia. W ostatnich dwóch pojedynkach zostało zdobyte dwa razy (dwie porażki z rzędu!), raz przez drużynę ze szczytu, drugi raz przez średniej jakości rywala (oddajmy mu klasę!). Królewskim jakoś szczególnie nie zależało na tym meczu, w ramach ligi, która na pewno jest przegrana. Sam skład, który wyszedł, był tego obrazem. Przegrana nic nie zmienia, jednak sam jej styl boli. Obrona Królewskich, jej filary, zagrały fatalnie, popełniając szkolne błędy i dając się ogrywać jak dzieci. Już nawet nie narzekamy, przy takiej grze, na to, że nie dostaliśmy zasłużonego karnego, że kończyliśmy w dziesięciu… Sami sobie jesteśmy winni takiego wyniku, koniec kropka. Jedyny plus meczu, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, to fakt, że Pepe wyrasta na prawdziwego króla środka pola. To by było na tyle. Czekajmy na wtorek, tam musi być lepiej, bo najgorszy mecz rundy właśnie mamy za plecami, nieoczekiwanie…

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-2-2):
Casillas : Sergio Ramos, Garay, Carvalho, Nacho Fernández (Marcelo 53) : Pepe, Granero (Özil 60): Kaká, Canales (Di María 53) : Higuaín, Benzema

W sezonie został do rozegrania tak naprawdę tylko jeden mecz, po nim ocenimy drużynę, która moim zdaniem i tak gra bardzo dobrze.

Najbliższym rywalem: Real Saragossa

La Liga, Estadio Santiago Bernabéu, Real Madryt : Real Saragossa, 18:00.

Suche informacje, pierwsze zdanie kompletnie bez emocji… Wybaczcie, gdyż i tak, jakbym się nie starał i czego bym nie zrobił, to i tak nie jestem w stanie choćby zbliżyć się do poziomu wciąż nie gasnących emocji związanych z ostatnim meczem (choć tak bym go nie nazwał) z Barceloną. Pisząc tą zapowiedź, sam jeszcze myślę przede wszystkim o poprzednim spotkaniu i dochodzę do refleksji, jak daleko można się posunąć, aby wygrać, czym i jak można grać i czy to w ogóle jeszcze jest sport. Skrzywdzony został Real. Skrzywdzona została Barca, bo odebrana została jej możłiwość wygrania fair, a kibice będą pamiętać. Skrzywdzona została w końcu cała piłka nożna, skompromitowała się po prostu. Nie ma chyba drugiego takiego sportu, w którym zawodnicy tak w żywe oczy grają wbrew zasadom i jeszcze uznają się wirtuozami. Ale zostawmy to w spokoju, choć trudno, skumpy się na tym co najbliższe, do derbów wrócimy niebawem, zaraz po ostatnim gwizdku na SB.
Zawodnicy muszą przestać choć na chwilę o tym myśleć i pomyśleć o lidze. Tak, nie ma wielkich szans na zwycięstwo, przeciwnika jednak trzeba szanować. Trzeba się starać, żeby dać kibicom nadzieję, dać im piękny futbol. Zawodnicy muszą pokazać, że im zależy, pokazać, kto zasługuje na miejsce w składzie na GD, w składzie, który musi być ofensywny. Znowu wzmianka o GD, przepraszam. Ale w zasadzie, o tym meczu, co będzie, to nie ma nic innego do napisania, oprócz tego, że będzie. Mou oszczędza zawodników pierwszego składu, którzy mają pewne miejsce na GD, przepraszam. Tak jest. Darujmy sobie zapowiedzi, ciężko myśleć o czym innym.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Garay, Nacho Fernández;
Pomocnicy: Granero, Kaká, Canales, Di María, Özil, Juanfran;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Gago, Khedira;
Nieobecni decyzją trenera: Cristiano Ronaldo, Lass, Xabi Alonso, Albiol, Pedro León;

Powołania są dziwne, ale w zasadzie nie dziwią, choć to zdanie brzmi dziwnie ;) Trzeba oszczędzać obrońców, którzy zagrają w GD, trzeba też dać się rozegrać tym, którzy nie grali, żeby zagrali dobrze. Defensywnych pomocników, oprócz Granero, który raczej rozgrywa, brak. Może zagramy 4-2-2-2, wcale bym się nie zdziwił i tak obstawiam. Taka próba sił.

Przewidywany skład (4-2-2-2):
Casillas : Sergio Ramos, Garay, Carvalho, Nacho Fernández : Pepe, Granero : Kaká, Canales : Higuaín, Benzema

Wygrać trzeba, ale jakakolwiek ta wygrana by nie była, to podobnie do wyniku z Valencią, raczej nie zapadnie kibicom na długo w pamięci. Teraz dostajemy dużo mocniejsze bodźce…

Najbliższym rywalem: FC Barcelona

Wielkiej bitwy o Hiszpanię ciąg dalszy, tym razem równocześnie o Europę. Na Estadio Santiago Bernabéu Wielki Klasyk, wyjątkowo wielkie Grand Derbi. Real Madrid : FC Barcelona – środa 20:45 w ramach Półfinału Ligi Mistrzów.

3 bitwa z Wielkiej Wojny przed nami. Teraz zagramy o coś bardzo cennego, najbardziej prestiżowego w piłce nożnej, o Ligę Mistrzów (a dokładniej o to, kto jej nie zdobędzie, bo gramy o wejście do finału). FC Barcelona w końcu pokaże nam jak się gra w piłkę. Zdaniem wielu kibiców Barcelony, ta jeszcze tego nie zrobiła, gdyż w Pucharze Króla wyłożyła się celowo, jako że kompletnie nie zależało jej na tym mało wartym trofeum… O biedny klubie, który w swojej niewątpliwej wielkości masz tak małych kibiców, szczerze Ci współczuje! Wraz z mnogością sukcesów dostałaś ‘gratis’ całą mase ‘pseudokibiców’ psujących Ci reputacje, nie rozumiejących co to znaczy: „więcej niż klub”. A i Twoi zawodnicy powoli przestają rozumieć. Zdaniem ekspertów tylko Barcelona wie, jak się gra w piłkę, a Real ten sport właśnie teraz skutecznie zabija. Zdaniem niektórych ekspertów grę w piłkę niemalże definiuje się tym, jak gra Barcelona. W tym meczu pójdzie więc o coś więcej, pójdzie o przerwanie rzekomej hegemonii Barcelony, która nie jest Mistrzem Europy, ale tylko przez przypadek. Dopiero teraz pokażą jak się gra, przecież wygrali wtedy gdy chcieli 5:0!

FC Barcelona nie jest teraz na szczycie swoich możliwości, to wiedzą wszyscy. Trener troszkę źle z tym szczytem wycelował w tym sezonie i Barca jest niewątpliwie pod kreską. W dodatko nękają ją bardzo dotkliwe kontuzje, na które to pewnie wielu ewentualną porażkę zwali… Kontuzje nękają wszystkich a o wielkości drużyny świadczy też szerokość kadry. Real w tym aspekcie ewidentnie jest dużo do przodu, o czym świadczy fakt, jak ofensywnie grało jej rezerwowe trio z Valenci, którego to raczej na pewno nie zobaczymy w pierwszym składzie. Real jest też raczej wysoko z formą, ale ma prawo, bo przecież nie gra w piłkę, nie gra pięknie, a jedynie zdobywa wyniki, więc czym tu się męczyć? Barca zagra, mimo braków w składzie, jak zwykle, swoją dobrą i piękną piłkę, gdyż inaczej grać nie umie. Real może po raz kolejny zaskoczyć, może wyjść defensywnie a kończyć ofensywnie, gdyż ma szeroką kadrę i umie dostosowywać się do przebiegu spotkania. A i trenera ma zupełnie innego, dokonującego, wydaje się, o wiele lepszych dla drużyny zmian.

Bitwa zaczęła się na konferencji, rękawicę rzucił Mourinho. Guardiola jednak poddał się bez walki, wiedząc, że niewielkie ma szanse w tej kwestii, dodając, że wszystko rozegra się na boisku, ironicznie sygnalizując, że niekoniecznie 11:11. Tak, taka jest prawda, wszystko może się wydarzyć, te drużyny to dwie najlepsze ekipy w tej chwili i tylko głupiec nie odda należnej wielkości przeciwnikowi. Tylko głupiec może być czekolokwiek pewny, prócz tego, że czeka nas pełne emocji widowisko, najpierw na Estadio Santiago Bernabéu, a potem na Camp Nou. Otoczka jest niesamowita. Jesteśmy gotowi! Hala Madrid!

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Dudek;
Obrońcy: Pepe, Sergio Ramos, Marcelo, Arbeloa, Albiol, Garay;
Pomocnicy: Lass, Granero, Xabi Alonso, Kaká, Di María, Özil;
Napastnicy: Cristiano Ronaldo, Benzema, Higuaín, Adebayor;

Kontuzjowani: Khedira, Gago;
Zawieszeni: Carvalho;
Nieobecni decyzją trenera: Pedro León, Canales;

Mourinho powołał wszystko najlepsze co miał. Niestety, nie ma z nami doświadczonego Carvalho… To duża strata w obronie. Nie ma też Khediry, jest natomiast Lass. Tak więc cała defensywa jest niemal pewna. Z przodu mamy tylko trzy miejsca. I choć świetnie grało trio z Valencii, raczej nikt z nich nie dostanie szansy od początku, a kibice bardzo chcieli by Kaki. Jest też znikoma szansa dla Adebayora od początku, jednak potem, kto wie? Ja widzę Kakę mimo wszystko! On wiele nam dzisiaj da!

Przewidywany skład (4-3-3):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Albiol, Marcelo : Lass, Pepe, Xabi Alonso : Özil, Cristiano Ronaldo, Kaká

Z uwagi na wielki szacunek i rangę meczów podam także skład, jaki przewidywany jest dla naszego rywala:
FC Barcelona (4-3-3):
Valdés : Alves, Mascherano, Piqué, Puyol : Xavi, Busquets, Keita : Pedro, Messi, Villa

Wielkie problemy w kadrze mają nasi rywale: brak Iniesty, brak lewych obrońców… ale to nie są nasze problemy, na szczęście. Mimo, iż ustawieni jesteśmy tak samo (4-3-3) a pośród środkowych pomocników dwóch to fighterzy, a jeden to rozgrywający, to my zagramy ultradefensywnie, a oni pięknie ofensywnie, jak zwykle! Tacy są filozofowie futbolu!

Nie patrzmy na statystyki. Wspierajmy drużynę, dzisiaj o 20:45!

Real Madrid 1:1 FC Barcelona

Po niezwykle emocjonującym Grand Derbi na Estadio Santiago Bernabéu Real Madryt 1:1 FC Barcelona.

Spotkanie, zwłaszcza w końcówsce, było niesamowicie emocjonujące i z pewnością zasłużyło na miano klasyku. Niestety, tytuł mistrza ligi jest już niemal w rękach Barcelony, aczkolwiek nie o sam tytuł tutaj chodziło, ale o pewność i wiarę, że z Barceloną można rywalizować, Barcelonie można strzelić bramkę i można sprawić, żeby cierpiała. I właśnie taki mecz jak ten, to udowodnił. Królewscy z pewnością mogli schodzić z murawy z podniesionymi głowami, gdyż wykonali pracę niełatwą w sposób perfekcyjny. Nie łatwo bowiem przez 30 minut grać w dziesięciu i wyrównać wynik spotkania, mając przy tym nawet szansę na wygraną. Tak… po raz kolejny w 10. To prawda, jednego karnego FC Barcelona nie dostała, drugiego z czerwoną kartką dla Albiola zamieniła (a konkretnie Messi) na 0:1, Real również strzelił z karnego, jednak drugiej żółtej kartki za faul na Marcelo Alvesowi nie pokazano, gdyż jest to, zdaniem czwartego sędziego, boczny obrońca. Sędzia jednak wiedział, że ktoś kartke powinien dostać, więc dał ją goalkeeperowi bluagrany. Karnego na bramkę zamienił Cristiano Ronaldo i 1:1 utrzymało się do końca, choć swoje szanse miały jeszcz obie ekipy.
Z Barceloną można rywalizować jak równy z równym, pod warunkiem, że jest się tak samo traktowanym, aż trudno się momentami nie zgodzić z często przesadzająćym Mourinho:

„Oczywiście mamy też nadzieję na wygraną, z respektem do rywala, o którym wszyscy wiemy, że jest bardzo dobry i który ponadto ma pod kontrolą całą sytuację wokół meczu piłkarskiego, co jest zadziwiające. Moi asystenci nie mogą wstawać z ławki, a oni w tym samym czasie wychodzą we dwóch, trzech, czterech. Nam każą siedzieć cicho, a im nic się nie dzieje. Mają kontrolę sytuacji, którą trudno wytłumaczyć. Zasługują za tę kontrolę na wyróżnienie, też bym tak chciał.”

„To był bardzo wyrównany mecz, gdy graliśmy jedenastu na jedenastu. To był pojedynek godny drużyn, które się szanują, które wiedzą, że rywal jest silny i to sprawiło, że nie było wielkich okazji do strzelania goli. Później, tak jak już to wielokrotnie bywało, musieliśmy grać w dziesiątkę, a wtedy jest to misja prawie niemożliwa…
Gramy dobrze w dziesięciu, ponieważ jesteśmy przygotowani do gry w dziesięciu.”

Mecz jest odpowiedzią na pytanie: jak grać z Barcą, jak grać mocno defensywnie. Spotkanie pokazało także, jak niesamowitym piłkarzem jest Pepe, który z powodzeniem może grać jako środkowy defensywny pomocnik, mając wtedy kontrole niemal nad całym polem, jest niesamowity.

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Sergio Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso (Adebayor 67), Khedira, Pepe : Cristiano Ronaldo, Di María (Arbeloa 67), Benzema (Özil 57)

Jest dobrze, czekamy na kolejne pojedynki! Będzie się działo!

Najbliższym rywalem: FC Barcelona

El Clásico na Estadio Santiago Bernabéu. Ligowy mecz pomiędzy Realem Madryt a FC Barceloną w ramach La Liga dzisiaj o 22:00.

Klasyki czas zacząć! Pierwsze z czterech starć zaplanowanych na 18 dni właśnie przed nami. Te pojedynki będą elektryzowały cały piłkarski świat przez ponad pół miesiąca. Mogłby by się wydawać, że fakt, że spotkań tych będzie aż cztery może nieco zmniejszyć ekscytację kibiów każdym nadchodzącym meczem, jednak nic z tych rzeczy. Będziemy bowiem świadkami nie tylko rywalizacji stricte na boisku, ale także gry poza nim, trenerskiego kunsztu, strategii, umiejętności dobierania składu, priorytetów, czytania rywala, przewidywania jego ruchu i wiele więcej. Tak więc, dopiero na takiej bitwie zobaczymy, ile oba zespoły są warte. Jeden mecz pokazuje chwilową formę, wygrana zależy od najmniejszego błędu, w takiej zaś bitwie wychodzi dopiero klasa zespołu. Wygrać wszystko, bądź przegrać wszystko, czy raczej wygrać co trzeba, dając rywalowi poczucie… Oj będzie się działo.
Zacznijmy więc od spotkania w lidze, wydawać by się mogło, że najmniej ekscytującego. Prawdą jest, że Real w zasadzie na lige szans nie ma, a waga tego spotkania to tylko trzy punkty, następne będą warte puchar bądź finał. Jednak tutaj gramy nie tylko o punkty, ale o pewną psychologiczną przewagę a także o prestiż. Grand derbi rządzą się swoimi prawami, czujemy ich klimat na dużo wcześniej i długo później się o nich mówi. Z tego powodu trzeba wygrać!
FC Barcelona to drużyna niesamowita, nieprzeciętna. Mamy swoistego pecha, że gra w tej samej lidze, gdyż gdybyśmy byliy w dwóch ligach to każda z tych drużyn mogła by mieć mistrzostwo. Skład Bluagrany to w dużej mierze mistrzowie świata wspomagani przez genialnego Argentyńczyka: Messiego. My również nie mamy się czego powstydzić, ale wróćmy do ich składu. Do pierwszego klasyku przystępują z dużym osłabieniem, zwłaszcza w obronie: Animo Abidal!, Puyol niby jest, ale wraca po kontuzji, Mascherao wykartkowany, Bojan wypadł. U nas sytuacja wygląda nieco lepiej. Kontuzjowani są Gago i Lass, za zawieszony Granero. Z tych trzech zawodników możemy w zasadzie zatęsknić tylko za Francuzem. Reszta tak czy siak by nie grała. Mamy lepiej, do tego gramy u siebie, pozostaje wierzyć i patrzyć co zrobi Mourinho, co zrobi Guardiola, który za faworyta podał przecież Real…

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Dudek;
Obrońcy: Garay, Albiol, Ramos, Carvalho, Pepe, Marcelo, Arbeloa;
Pomocnicy: Xabi Alonso, Özil, Di María, Khedira, Kaká, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín, Benzema

Kontuzjowani: Gago, Lass;
Zawieszeni: Granero;
Nieobecni decyzją trenera: Canales, Pedro León;

Teraz tylko pozostaje pytanie: kto z nim zagra? Jak przewidzieć co zrobi genialny strateg, trener lubiący zaskakiwać. Powiedział, że wyjdzie najlepszym możliwym składem, ale co to za skład, zważywszy, że mecz jest na SB, że gramy przed własną publicznością. Dobry atak, to co zwykle, wzmocniona obrona, większa kreatywność? Jak zagra Mou niesposób przewidzieć, ma milion możliwości. Jak zagra Barcelona jest pewne, mają jeden, swój jedyny i niepowtarzalny styl i w zasadzie nie umieją grać inaczej. Tylko jak z nimi zagrać w tej bitwie…
Stawiam na wariant obronny, 4-3-3. Jako że wypadli nam wszyscy pozostali defensywni pomocnicy oprócz Xabiego i Khediry, trójkę uzupełni Marcelo, który w zasadzie będzie grał jako drugi lewy obrońca. Tak więc zestawienie obrony jest jasne. W ataku Cristiano Ronaldo, Özil i Benzema, który wraca po kontuzji i miejmy nadzieje jest nadal w dobrej formie. W razie problemów z tyłu niewiele można zrobić, z przodu będzie jeszcze Di María, Kaká, Adebayor czy Higuaín. Która drużyna może pochwalić się taką ofensywną ławką? Żadna.

Przewidywany skład (4-3-3):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Arbeloa : Xabi Alonso, Khedira, Marcelo : Cristiano Ronaldo, Özil, Benzema

Pierwszy klasyk rozpoczyna świetną grę, po której zwycięzca weźmie wszystko.

Najbliższym rywalem: Tottenham Hotspur

5 kwietnia 20:45, Estadio Santiago Bernabéu, Real Madryt : Tottenham Hotspur. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów.

„Cios zadany Realowi przez Sporting przyniósł minimalny ból. Po prostu określił lepiej cele, a dzięki temu siłę mentalną. Wszystko na puchary. W jednym meczu w Pucharze Króla i w dwumeczu w Lidze Mistrzów wszystko może się zdarzyć.”

„Real i Barcelona skupią się na pucharach. Matematycznie Real nie stracił Ligi, ale wie, że jednak jej nie wygra. Teraz San Mamés i Athletic są mniej ważne niż inne rzeczy. Czy wyjdą, by przegrać? Nigdy tak nie zrobią. Będą walczyć.”

Nie bez powodu zaczynam od tych słów, które wypowiedziane zostały przez byłego honorowego prezesa Barcelony, Cruyffa. Urzekają zwłaszcza słowa: „Czy wyjdą, by przegrać? Nigdy tak nie zrobią. Będą walczyć.”. To jest Real Madryt. Nie zapominajmy, co to za klub, jaka to drużyna. Przerwana passa, trudno. Porażka u siebie, trudno. Znacznie zmniejszone szanse na lige, trudno. Jednak to wielki klub, który zawsze aspiruje do najwyższych celów, nigdy się nie poddaje, nie załamuje i zawsze walczy. Do tego LM to zupełnie inna historia : „Nawet gdybyśmy przegrali ze Sportingiem dziesięcioma bramkami, to nie miałoby to na nas żadnego wpływu w Lidze Mistrzów.”. Trzeba się podnieść i wspierać Królewskich!
Jak ważne jest teraz wsparcie kibiców wiedzą wszyscy. Z tego powodu nakręcono także specjalny klip: „Poprowadźcie nas do zwycięstwa”
Mourinho: Wiemy, że na angielskich stadionach wywiera się ogromną presję.
Carvalho: Ale mówiono nam również o magicznych nocach na Bernabéu.
Xabi: Wyobrażamy sobie kibiców, którzy prowadzą nas do zwycięstwa.
Arbeloa: Marzymy o Bernabéu, które popycha, nie zawiedźcie nas.
Magiczne noce… na taką właśnie liczymy, taką chcemy zobaczyć. A od niej bardzo wiele zależy. Wynik pierwszego meczu, który na naszę delikatną niekorzyść rozgrywany jest właśnie na Estadio Santiago Bernabéu jest kluczowy jeżeli chodzi o awans. Może wiele dać, ale także wiele zaprzepaścić. Wiedzą o tym wszyscy, zwłaszcza trener, specjalista od pucharów, kótry powołał wszystkich najlepszych piłkarzy zdolnych do gry, w tym Kake! O, jaka by to była noc, gdyby brazylijczyk został użyty jako tajna broń, broń, która w takich właśnie meczach jest najgroźniejsza, jaka była by to dawka pewności siebie… Niestety, Benzema na pewno nie zagra, a losy Cristiano Ronaldo, Di Maríi i Marcelo rozstrzygnął się przed samym meczem. Jednak ja nie mam wątpliwości, wszyscy zagrają, stawka jest za wysoka, ewentualne osłabienie zbyt drastyczne.
A Tottenham słabą drużyną nie jest. Nie oszukujmy się, na tym poziomie rywalizacji nie ma słabych drużyn. To prawda, że Real jest faworytem, a anglicy są dużo niżej notowani, mają mniej gwiazd itd. Ale na boisko wyjdzie po 11 piłkarzy obu drużyn, wszyscy może się wydarzyć, to sport, dlatego jest piękny. Wierzmy w naszych!

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Dudek;
Obrońcy: Sergio Ramos, Arbeloa, Pepe, Carvalho, Garay, Marcelo;
Pomocnicy: Lass, Xabi Alonso, Khedira, Granero, Kaká, Özil, Di María, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Higuaín, Adebayor;

Kontuzjowani: Benzema, Gago, Pedro León;
Nieobecni decyzją trenera: Albiol, Canales;

Nie ma Benzemy… Pierwszego naszego napastnika w tym momencie… W takim momencie… I co tu zrobić? To naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Postawić na Adebayora, którego gra, delikatnie rzecz biorąc, nie zachwyca, czy na Higuaína, który dopiero co wraca i nie ma rytmu, ale gra lepiej? Wiedziałem, że jeszcze będziemy wzdychać do Karima, gdy większość nie chciała go widzieć w drużynie. O ironio… A może zagramy bez klasycznego napastnika? Wszystko jest możliwe, takiego mamy trenera. Dla mnie to duża zagwozdka, ale jeszcze większa dla trenera rywali. Dobrze, że jest z czego wybierać, a z piłkarzy, praktycznie każdy oprócz bramkarzy i Garaya ma szanse jutro zagrać! Tym razem nie będę przewidywał składu.

Czekajmy na to, co wydarzy się jutro! Marzmy o półfinale, finale i mistrzostwie, bo na tym polega bycie kibicem!

Najbliższym rywalem: Sporting Gijón

Sobota, godzina 18:00, Estadio Santiago Bernabéu. Real Madryt : Sporting Gijón, La Liga, w końcu!

Po dłuższej przerwie reprezentacyjnej wracamy na hiszpańskie stadiony. Wracamy, aby zagrać długo oczekiwaną przez kibiców kolejkę, która mogła się nie odbyć (zostać przełożona). Wracamy, ale jak to zwykle bywa, nie w takim składzie, w jakim kończyliśmy. Wirus FIFA zebrał pokaźne zbiory, pozbawiając nas świetnie grających ostatnio Benzemy, Marcelo a może nawet i Di Maríi, dodajmy do tego nieobecność Cristiano Ronaldo, czy ‘wykartkowanie’ Xabiego Alonso… Nie mamy 4 lub 5 zawodników z podstawowego składu! Tak więc, na samym początku, więcej rzeczy przyprawia o ból głowy niż pozwala się cieszyć z powrotu. Mourinho musi stawić im czoła. Ćwierćfinał LM za pasem, w zasadzie niedługo finał CdR, trzeba więc ustawić skład, który da radę wygrać ze Sportingiem, ale nie zmęczy zbytnio zawodników przez meczem Ligi Mistrzów. Trzeba także liczyć na to, że nasi najskuteczniejsi snajperzy się wykurują. Trzeba jakoś rozłożyć priorytety, ale mimo wszystko zagrać wszędzie tak, żeby wygrać, choć jak powiedział sam trener „mecz ze Sportingiem jest ważniejszy od meczu z Tottenhamem, ale mniej ważny od finału Pucharu, ponieważ jeśli wygrywasz finał, to wygrywasz trofeum. Tymczasem przeciwko Tottenhamowi mamy jeszcze drugie spotkanie i będzie szansa na poprawienie się, jeśli coś pójdzie nie tak. A jeśli jutro przegramy, to przegramy Ligę”. Nie trudno się nie zgodzić z The Special One… Niewątpliwie ważną informacją jest fakt, że wraca Higuaín! Z uwagi na liczne problemy możliwe, że go zobaczymy! Nieprawdopodobne jak działa teraz medycyna. I dodam jeszcz coś, co na pewno podniesie na duchu, w Realu Madryt gra nieprawdopodobny Özil, przyszły najlepszy piłkarz świata, wspomnicie moje słowa.
Żeby nie było, że rywal jest lekceważony, to należy o nim coś napisać. Przedstawie go więc szybko. 15 miejsce w lidze, ale 1-1 i 0-1 z Barceloną i 0-1 z Realem Madryt. Jest to więc na pewno solidna ekipa, choć oczywiście zdarzały się jej także sromotne klęski. Ale Real Madryt, jeżeli chce liczyć się w walce o mistrzostwo, to musi wygrywać wszystko, zwłaszcza wszystko u siebie. Tak więc, mimo braków w składzie, motywacje musi być duża.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Adán, Dudek;
Obrońcy: Garay, Albiol, Ramos, Carvalho, Pepe, Arbeloa;
Pomocnicy: Lass, Khedira, Granero, Canales, Özil, Di María, Álex, Juanfran, Juan Carlos;
Napastnicy: Adebayor, Higuaín

Kontuzjowani: Marcelo, Gago, Kaká, Cristiano Ronaldo, Benzema;
Zawieszeni: Xabi Alonso;
Nieobecni decyzją trenera: Pedro León;

Jak widać, braki najbardziej dotknęły środek i z tego powodu powołanych zostało aż trzech graczy Castilli, a Pedro León o dziwo nie. Cóż, trener wie, koniec dyskusji. Popatrzmy teraz tylko, jak to zestawić… Liczmy na to, że Di María zagra.

Przewidywany skład (4-3-2-1):
Casillas : Sergio Ramos, Carvalho, Albiol, Arbeloa : Lass, Granero, Khedira : Özil, Di María : Adebayor

Po zwycięstwo po przerwie. A i liczmy na to, że w starciu lidera z drugim wiceliderem najwięcej zyska pierwszy wicelider :)