Posts Tagged ‘ mecz u siebie

Real Madrid 6:1 Deportivo La Coruña

Estadio Santiago Bernabéu nie jest gościnnym stadionem. Real Madryt miażdży Deportivo 6:1.

Od samego początku mecz ułożył się niezwykle korzystnie dla gospodarzy. Już w 4 minucie meczu Cristiano Ronaldo zamienia na bramkę dośrodkowanie z rzutu rożnego wykonane przez Özil. Potem było już tylko lepiej. W 24 minucie po kapitalnym dograniu Higuaína strzela Özil. 34 minuta i jest już 3:0. Gola strzela Di María, podaje ponownie Higuaín. W 54 minucie zamiana, do pustej trafia Higuaín, podaje Di María. Gościom także zachciało się strzelać na bramkę, a nie tylko asystować w 60 zdobywają gola, samobójczego. Autorem jest Ze Castro, wspaniale dogrywa Marcelo i jest już 5:0. Tempo nieco spada, wprowadza się rozluźnienie. W takiej atmosferze w 79 minucie tracimy gola, autorem Rodriguez. Dobrze, że przy okazji za zagranie ręką nie wyleciał Marcelo. I gdy wydawało by się, że to już koniec bramek to jeszcze raz daje o sobie znać Ronaldo. Kapitalny cros od Xabiego Alonso, niesamowite przyjęcie Ronaldo i pewne wykończenie. Po tej akcji nasuwa się tylko jedno: Ronaldo wraca!
Real Madryt strzela 6 bramek, co podwaja jego dotychczasowy dorobek w lidze. Traci przy tym jedną, co również podwaja ‘dorobek’ straconych goli. Zdobyte dzisiaj trzy punkty dają nam trzecie miejsce w Primera División.

Real Madryt po tym meczu zasługuje na dużą pochwałę. Być może nie obyło się bez błędów, pomyłek czy niezrozumienia, ale generalnie w meczu tym wszystko funkcjonowało. Funkcjonowała obrona, która bardzo dobrze czyściła kontry rywali. O dziwo funkcjonować musiał także Casillas, który wybronił pięknie akcje sam na sam. Funkcjonował środek pola, który potrafił długo przetrzymywać piłkę, dobrze ją wymieniać i stwarzać okazję w ataku. Funkcjonowało w końcu dogranie i wykończenie. Tak, to pierwszy mecz, w którym Królewscy wykorzystali znaczną część sytuacji, które sobie wyrobili. Mourinho powiedział kiedyś, że jakaś drużyna zapłaci za niewykorzystane okazje, z pewnością tym pechowcem zostało Deportivo La Coruña. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby Królewscy wykorzystali wszystko, co sobie stworzyli. I tak był pogrom.

Jak mówiłem, cały drużyna zasługuje na duże brawa. Jeżeli trzeba by było jednak kogoś wyróżnić, to pasuje wyróżnić blok ofensywny, a więc kolejno:
Cristiano Ronaldo – dwie piękne bramki i dobre zrozumienie z kolegami, nie było widać egoizmu w jego grze, Cristiano wraca
Higuaín – dwie asysty i gol, nic więcej pisać nie trzeba
Özil – asysta i gol, kilka ładnych akcji i dryblingów
Di María – asysta i gol
Xabi Alonso – wraca król środka pola, pięknie dyrygujący grą, niesamowite crosowe zagrania (po jednym padła bramka), to jest Xabi z poprzedniego sezonu i takiego go chcemy oglądać
Pepe – to, że Real jest taki solidny w obronie w dużej mierze zawdzięczamy właśnie niemu, nie raz w pojedynkę czyści zapędy rywali, grając twardo i odważnie

Dominowaliśmy w każdym aspekcie gry, a przyjezdnej drużynie nie wychodziło po prostu nic…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira (Lass 46) , Xabi Alonso : Di María (Juan Carlos 78), Özil (Granero 69), Cristiano Ronaldo: Higuaín

Jak widać szansę debiutu otrzymał zawodnik Castilli: Juan Carlos. Zagrał na prawdę przyzwoicie i kilkukrotnie był oklaskiwany przez kibiców. Szansy nie otrzymał Benzema, być może, jak cały ofensywny blok, również by się przełamał. Zmiana Khediry na Lassa wyszła raczej na plus, choć widać było, że nieco zmienia się wtedy styl gry.

Królewscy w końcu grali ładnie dla oka. Nic dzienwgo, że kibice mimo deszczu, bawili się świetnie. Szkoda, że teraz czeka nas przerwa na mecze reprezentacyjne. Miejmy nadzieję, że nie popsuje tego co Królewscy zademonstrowali w tym meczu

Najbliższym rywalem: Deportivo La Coruña

Kolejnym rywalem, który odwiedzi Estadio Santiago Bernabéu, będzie Deportivo La Coruña. Mecz odbędzie się o 21:00. Hitem 6 kolejki Primera División będzie jednak inne spotkanie: Sevilla FC : Atlético Madrid.

Deportivo La Coruña nie przyjeżdża do Madrytu, żeby dostać bagaż bramek i odjechać. Nie zamierza się także zadowalać 1 punktem. Podobnie jak nam, potrzebne są im 3 punkty i z pewnością będą zaciekle o nie walczyć. Ich pozycja jest bowiem iście nieciekawa. 19 miejsce w lidze, 2 strzelone bramki, 5 staconych i tylko 3 punkty. To do tego zespołu niepodobne, nikt by się pewnie takiego obrotu spraw bo pierwszych kolejkach nie spodziewał. Nie znaczy to, że będzie łatwo, Deportivo to nie zespół, który zasypuje się bramkami. W poprzednim sezonie byli 10, ale i tak przyspożyli Królewskim bardzo wiele problemów. Na Bernabéu wygrana 3:2, niepewna i po bardzo emocjonującym meczu. Pamiętamy także jak było na El Riazor Deportivo, 3:1 dla naszych, dwie bramki Benzemy, piękna asysta Gutiego, geniusz Gutiego. Riazor odczarowany po 18 latach! W tym momencie aż ciężko nie wspominać… Ale Gutiego już z nami nie ma. Musimy liczyć na asysty w wykonaniu innych naszych pomocników. Może nie spodziewajmy się aż 3 bramek, gdyż w tym sezonie strzelanie nie idzie nam za dobrze. Strzeliliśmy najmniej bramek z czołówki ligi, tylko 6. Za to w obronie raczej możemy być spokojni. Straciliśmy tylko 1 bramkę, najmniej z całej ligi i o ile niebędzie jakoś nerwowo z niewiadomych przyczyn, to nie zanosi się że natracimy ich w tym meczu niewiadomo ile, a może nawet wcale. Oby tak było.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Di María, Özil, Juan Carlos, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Higuaín, Benzema;

Kontuzjowani: Canales, Kaká, Garay, Gago;
Niepowołani decyzją trenera: Pedro León, Albiol;

Mourinho jest konekwenty i dalej nie powołuje Pedro Leóna. Widać konflikt jest dość mocny, albo trener ma jakiś mocny plan motywacyjny… Nie wiadomo, oby to wyszło na dobre dla zawodnika i zespołu. Albiol dostaje więcej czasu na powrót do formy, mimo iż jest po kontuzji. Canales i Gago też pewnie zostaną już powołani na następny mecz Realu Madryt, zwłaszcza, że mają około 95% szans powołania na swoje reprezentacje. W kadrze jest Diarra, który dostał ostatnio szansę na grę, jednak może spodziewać się, że to ostatnie czasy, gdyż po powrocie Gago raczej nie będzie figurował w meczowych protokołach. Mateos i Juan Carlos ponownie powołani.
Kto z nich wybiegnie na boisko? Higuaín powinien sobie odpocząć, popatrzeć na wszystko z ławki. Nie żebym wątpił w jego talent, wręcz przeciwnie, na MŚ uważałem go za jednego z faworytów do tytułu króla strzelców. No ale teraz mu nie idzie, ponowne szanse mu nie pomagają, więc może po prostu pomoże mu odpoczynek. A Benzema też potrzebuje zaufania, powinien grać. Grać powinien także Di María, świetny poprzedni występ, wprowadził dużo ożywienia i świeżości. Podobnie Özil. Dlatego Mourinho powrócić powinien do 4-2-3-1, zwłaszcza że 3 defensywnych pomocników w składzie to zdecydowanie za dużo, zdecydowanie za mocno zmieniło to obraz gry Królewskich. Wiem, każdego z tej trójki szkoda, szkoda Lassa za walkę i serce, Khediry za wielkie zaangażowanie. Xabi Alonso jest nietykalny, trudno wyobrazić sobie grę bez jego, ostatnio coraz bardziej celnych, crosowych zagrań.
Na koniec jeszcze obrona, bo bramkarz jest pewny. Na prawej powinien zagrać Arbeloa, a w środku Ramos. Taka konfiguracja daje pewność z tyłu i w miarę dobre wspieranie ofensywy. Arbeloa powinien grać od pierwszych minut.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo : Alonso, Lass : Di María, Özil, Cristiano Ronaldo : Benzema

Liczymy na dobry mecz? Na pewno byśmy chcieli taki obejrzeć, ale szczerze to nie spodziewamy się niewiadomo czego, wiemy jak obecnie jest. Nie spodziewamy się za dużo, bo nie chcemy być znowu zawiedzeni. Tak, teraz po prostu chcemy trzech punktów w meczu u siebie. Nawet bez stylu, ważne są 3 punkty.

Real Madrid 3:0 RCD Espanyol

Real Madryt wygrywa kolejne spotkanie ligowe na własnym stadionie aplikując rywalom z Barcelony aż 3 bramki. Wynik 3:0 jest okazały, gra Realu nadal jednak pozostawia dużo do życzenia.

Mimo, iż wynik wskazywałby na łatwe zwycięstwo, to Espanyol napsuł naszym zawodnikom sporo krwi. Już w 5 minucie mogliśmy przegrywać 0:1! My oczywiście, standardowo, mieliśmy optyczną przewagę, ale nic z tego nie wynikało. Bardzo często też widać było ogromne nieporozumienia naszych piłkarzy, generalnie nie wyglądało to optymistycznie. Jednak po raz kolejny mieliśmy dużo szczęścia. Faul na Ronaldo. Ten strzela w mur, w którym jeden z zawodników odbija piłkę ręką, chroniąc twarz. Sytuacja dzieje się w polu karnym. Sędzie decyduje się przyznać rzut karny, decyzja niezwykle kontrowersyjna. Kibice Realu oczywiście powinni argumentować, że karny się należał. Jednak trudno jednoznacznie to stwierdzić. Do piłki podchodzi Ronaldo, strzela i jest gol. Jednak nie zostaje uznany ze względu na to, że nasi zawodnicy wpadli w pole karne. Powtórka. Strzela znowu, w ten sam beznadziejny sposób, znowu wpada i mamy 1:0. Ronaldo strzela swoją pierwszą bramkę Ronaldo w La Liga w tym sezonie (poprzednia została przyznana Pepemu).
Po tym golu niewiele się zmieniło. Do sytuacji bramkowych dochodziły obie ekipy, ale do przerwy nikomu nie udało się strzelić. Dużo ciekawsze okazała się druga połowa i nie chodzi tutaj o widowiskowość gry. Fakt faktem, kilka groźnych strzałów było. Kilka okazji, które powinny siedzieć w bramce też, ale nie o tym. Najpierw ‘znakomicie’ popisał się Pepe, inkasując 2 żółte kartki za głupie i niepotrzebne faule w ciągu 4 minut, co zaowocowało tym, iż od 60 minuty graliśmy w dziesiątkę. Prawdą jest jednak, że żaden z fauli nie był brutalny i ta druga kartka nie musiała zostać wyciągnięta. Pepe troszkę nie wierzył w to co się stało, ale podszedł do sędziego, podał mu rękę i bez dyskusji, za to przy gromkich brawach kibiców, udał się do szatni. Wydawało by się, że teraz będzie bardzo ciężko w ogóle obronić rezultat, że ataki Espanyolu się nasilą. Jednak znowu dostaliśmy prezent od losu. Za brutalny faul na Ronaldo z boiska wyrzucony zostaje Galan i gramy 10 na 10! Obraz gry się zmienił, zrobiło się więcej miejsca. Przy okazji Mourinho dokonał dwóch defensywnych zmian. Zdjął Özila i Di Maríą i wprowadził Arbeloę i Khedirę. Real przeszedł do ustawienia 4-3-2 z trzeba bardzo defensywnie grającymi pomocnikami.
Pomimo, iż obie drużyny grały w 10, to Real prezentował się jakby lepiej. I dopiął swego w 79 minucie. Kapitalnym podaniem Ronaldo znalazł Higuaína, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Mamy dwa zero, pierwszy gol Higuaína w lidze w tym sezonie. Chwilę później na boisku w miejscu Higuaína zameldował się Benzema. Widać było zaangażowanie i ambicję w jego poczynaniach. Około 87 minuty kapitalnie piłkę rozegrał Marcelo z Lassem. Lass znalazł w polu karnym Benzemę, a ten w bardzo sprytny sposób oszukał obrońców i bramkarza i wpakował piłkę do siatki. Na strzelenie tej bramki potrzebował zaledwie 8 minut. Oczywiście, jest to jego pierwsza bramka w tym sezonie w La Liga, należało mu się!
Zaraz po golu z boiska wyleciał Forlin. Zobaczył drugą żółtą kartkę za ponowne sprzeczki z sędzią, o ironio. Do końca meczu graliśmy w przewadze 10:9, ale już nic ciekawego, mimo 4 doliczonych minut, się nie działo.

Zwycięstwo jest zasłużone. Cieszą trzy bramki, cieszy to, iż nasi napastnicy zdobyli pierwsze gole w tym sezonie. Cieszy również to, iż Ronaldo zalicza asystę, co oznacza, że nie zawsze gra egoistycznie. Cieszy czyste konto. Nie cieszy tylko styl i częsty brak zrozumienia, nad tym trzeba popracować.

Na pozytywną ocenę zasługuje Lass. Mourinho wiedział co robił, wystawiając go od pierwszej minuty. Lass potrafi być bardzo upierdliwy dla przeciwników, jest zawzięty i dużo biega. To się ceni. Poza tym próbował także gry kombinacyjnej, ofensywnej i popisał się pięknym zagraniem do Benzemy.

Pochwalić trzeba Casillasa, który ponownie nie skapitulował, mimo iż obrońcy dali mu ku temu okazję.

Pochwalić trzeba także Ronaldo. Może nie grał na miarę swoich możliwości i może powinien grać o wiele lepiej. Ale to dzięki niemu wyszliśmy na prowadzenie, dzięki niemu także padła duża bramka. W dużej mierze jemu zawdzięczamy do zwycięstwo.

Na ujemną notę zasłużył Pepe, przez głupotę dostał w tak krótkim czasie dwie żółte kartki i naraził tysiące, a może i miliony kibiców na całym świecie na palpitację serca. Tak się nie robi! Po pierwszej kartce gra się ostrożniej…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe (60), Carvalho, Marcelo : Lass, Xabi Alonso: Cristiano Ronaldo, Özil (Khedira 64), Di María (Arbeloa 64): Higuaín (Benzema 80)

Królewscy niepokonani na swoim stadionie, RCD Espanyol nie wygrywa na Estadio Santiago Bernabéu od 14 lat. Zasłużone 3 punkty, strzelone 3 bramki, ale my nadal czekamy na lepszą grę Realu Madryt.

Najbliższym rywalem: RCD Espanyol

Jutro do stolicy Hiszpanii przyjedą piłkarze z Barcelony, RCD Espanyol (Real Club Deportivo Espanyol de Barcelona), aby dokładnie o godzinie 22:00 wyjść na murawę Estadio Santiago Bernabéu i stoczyć ligowy bój o kolejne punkty z piłkarzami Królewskich. Królewscy muszą wygrać, to oczywiste. Muszą jednak grać w pięknym stylu, aby znowu nie narazić się na gwizdy wymagających kibiców.

RCD Espanyol w poprzednim sezonie zajął 11 miejsce w lidze. Obecnie są 7 mając tyle samo punktów, co inna drużyna z Barcelony, czyli 6. Nie jest to więc słaby przeciwnik, choć dla Królewskich niezwykle łaskawy. W poprzednim sezonie zdobyliśmy dzieki nim komplet punktów, wygrywając 3:0 i 3:0. Dla porównania nasz odwieczny rywal FC Barcelona na swoim stadionie wygrał tylko 1:0, by potem na stadionie Espanyolu zremisować 0:0 i stracić punkty. Z Espanyolem łączy nas jedno: odwieczna rywalizacja z FC Barceloną. Złośliwi twierdzą, że łączy nas coś więcej, gdyż zawodnicy Espanyolu grają z Realem bardzo słabo, a grając z Barcą gryzą trawę od początku, do końca spotkania. Cóż… Nam pozostaje mieć nadzieję, że coś w tym jest, i że po raz kolejny nie będą starali sprawić nam wielu kłopotów.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Diarra, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Canales, Gago, Kaká;

Z listy powołanych wyskoczył Canales, który nabawił się kontyzji kostki. W jego miejsce Mourinho powołał Diarrę, który i tak raczej nie ma szans na grę. Niestety, pomimo iż Albiol wrócił już do trenowania z drużyną, to trener uznał, że nie jest jeszcze w pełni gotowy.
Intensywność meczów w ostatnim czasie jest bardzo duża, dlatego z pewnością dojdzie do zmian, zwłaszcza iż w poprzednim meczu zawodnicy wyglądali na zmęczonych i po prostu nie zachwycili. Ciekawym jest również pytanie, czy Mourinho w końcu ściągnie któregoś ze swoich dwóch, niezwykle nieskutecznych ostatnio napastników i da szansę Benzemie. Nie szło także Sergio Ramosowi na prawej obronie. Widocznie nie był w pełni sił po lekkiej kontuzji. Utalentowanych zawodników jest dużo, powinien odpocząć. Do zmian w składzie na pewno dojdzie, na pewno będziemy też świadkami 3 zmian w trakcie meczu, które przyjdą raczej wcześniej, niż jak dotychczas około 80 minuty. Jednak będziemy pewnie grali w ustawieniu 4-2-3-1, które łatwo przechodzi w 4-4-2 czy 4-3-3.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso: Cristiano Ronaldo, Özil , Di María: Benzema

Nie ważne kto wybiegnie na murawę Estadio Santiago Bernabéu, Królewscy u siebie muszą wygrywać. Muszą zdobyć 3 punkty.

Real Madrid 2:0 Ajax Amsterdam

Real Madryt wygrywa z Ajaxem na własnym stadionie 2:0 zostając wraz z Milanem (który również wygrywa swoje spotkanie 2:0) liderami grupy G Ligi Mistrzów. Obydwie bramki dla Realu zdobywa Higuaín, podwajając tym samym swój dotychczasowy dorobek w Champions League i zamykając usta wszystkim, którzy uważali że nie nadaje się do meczów o stawkę. Usta krytykom zamyka także Mourinho. jego Real Madryt gra ładny ofensywny futbol stwarzając sobie przy tym wiele okazji do zdobycia bramki.

Sprostowanie: pierwsza bramka została po meczu przypisana Anita, jako samobój. W momencie pisania tej wiadomości nie posiadałem takiej informacji, dlatego proszę o wybaczenie.

Real od początku kompletnie zdominował rywala, który zdawał się kompletnie nie wiedzieć, co dzieje się na boisku. Co raz byliśmy świadkami ładnej, kombinacyjnej gry. Co chwilę widzieliśmy indywidualne popisy naszych zawodników. Co chwilę byliśmy świadkami groźnych uderzeń. Królewscy zagrali bardzo dobrze taktycznie, dobrze się bronili, dobrze utrzymywali piłkę, świetnie wyprowadzali ją z własnej połowy, świetnie rozgrywali ją pod bramką rywala. Mimo, iż wygrali 2:0 można jednak powiedzieć, że nie najlepiej wykorzystywali stworzone przez siebie sytuację wykorzystywali. Królewscy strzelali dokładnie 35!! razy i z tego aż 18 w bramkę (sam Higuaín strzelał około 9 razy). Gdyby lepiej wykorzystywali stworzone przez siebie okazje, to moglibyśmy oglądać znacznie okazalszy wynik (i już nie mówię o fatalnym kiksie Ronaldo na pustą bramkę). Mimo wszystko Królewscy zasłużyli na wielkie brawa, mecz stał na wysokim, a momentami bardzo wysokim poziomie. Jednak nad skutecznością trzeba popracować Panowie… Prawdę powiedziawszy, gdyby nie wygrana, gdyby nie to że to początek sezonu, gdyby nie piękna momentami gra, to powinni dostać prawdziwy opier… za takie marnowanie sytuacji…

Pierwsza bramka dla Królewskich wpadła w 31 minucie. Dośrodkowanie Xabiego Alonso z rzutu rożnego szczęśliwie wykorzystał Higuaín. Druga bramka to wspaniale rozegrana przez Królewskich sytuacja podbramkowa. Di María lobuje do Özil, ten uderza na bramkę, bramkarz broni i odbija piłkę z powrotem pod jego nogi. Özil przytomnie wrzuca do Higuaína i ten dopełnia formalności z najbliższej odległości.

Za mecz trzeba pochwalić przede wszystkim Higuaína, nawet nie za te dwie bramki, ale za wielkie zaangażowanie jakie było widać w jego grze. Za dochodzenie do sytuacji strzeleckich, za wiele dobrych uderzeń, którym wielokrotnie niewiele brakowało. Widać było, że Higuaín chce coś udowodnić, niewątpliwie to zrobił.
Po raz kolejny pochwalić trzeba Özila, który ponownie schodził z boiska przy owacji kibiców. Rozegrał wielki mecz, zaliczył asystę. Niemiec rośnie na prawdziwego cracka, oby tak dalej.

Już nie będę narzekał na nieskuteczność z przodu, dlatego nie wystawię negatywnych ocen, wygraliśmy, cieszmy się. Królewscy piłkarze, poprawcie się!

Mamy 3 punkty. Królewscy z meczu na mecz się rozkręcają. Gdyby poprawili skuteczność, to widywalibyśmy dużo wyższe wyniki. Mourinho pokazuje, że nie jest defensywnym trenerem. On po prostu dobiera taktykę do zawodników jakich posiada. Dlatego możemy się spodziewać ultra ofensywnego Realu Madryt pod jego wodzą.

Z powodu kontuzji nie zagrał w meczu Sergio Ramos, jego miejsce zajął Arbeloa.
Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso (Lass 83) : Cristiano Ronaldo, Özil (Canales 88), Di María (Pedro León 79): Higuaín

Najbliższym rywalem: Ajax Amsterdam

Jutro o godzinie 20:45 na Estadio Santiago Bernabéu zawita wicemistrz Holandii Ajax Amsterdam (a dokładnie Amsterdamsche Football Club Ajax NV [AFC AJAX]), aby powalczyć z Królewskimi o trzy punkty fazy grupowej Champions League. Dla Królewsich będzie to pierwszy mecz LM w tym sezonie, Ajax o fazę grupową walczy od 3 rundy eliminacji. Mecz zapowiada się na bardzo interesujący ze względu na prestiż rozgrywek, oraz zapowiedzi zawodników, że na swoim stadionie w tych elitarnych rozgrywkach przegrywać nie mogą. Spodziewać się możemy, że Mourinho wystawi najsilniejszy skład.

Liga Mistrzów jest dla Królewskich czymś wyjątkowym. Real Madryt w swojej długoletniej historii zdobył aż 9 Pucharów Europy, co stawia go na czele tej klasyfikacji. W ostatnich latach Realowi jednak wyraźnie nie idzie, a kibice z utęsknieniem czekają na jakiś sukces w tych prestiżowych rozgrywkach. Pomimo, iż Real od kilku lat nie może przejść przez fazę 1/8 (złośliwi nazywają klub Real 1/8 Madryt) to Królewscy zawsze stawiani są w gronie faworytów. Za każdą złotówkę postawioną na to, iż Real wygra Champions League można zarobić około 5zł. Tylko stawiając na naszego odwiecznego rywala, FC Barcelonę, zarobić można mniej bo 3.75zł. Dla porównania Chelsea FC 6.50zł, Manchaster United 8zł, a ubigłoroczni finaliści Inter Mediolan 12zł a Bayern Monachium 13zł. Grono 7 faworytów zamyka według bukmacherów Arsenal Londyn. W poprzednim sezonie stawiano na nas podobnie i pomimo wydania niewyobrażalnych sum na galaktyczne gwiazdy, passa 1/8 nie minęła. W tym sezonie ma być inaczej, a to za sprawą innego transferu. Do klubu zawitał mistrz taktyki, niepodważalnie (w swoim mniemaniu) najlepszy trener na świecie. Zdobywca LM z takimi zespołami jak FC Porto czy Inter Mediolan. Nie minęło dużo czasu, a w klubie już wiele się zmieniło. Przede wszystkim można dostrzec o wiele większą władzę trenera. Mourinho wie za co jest odpowiedzialny, wie co ma za zadanie oraz pokazuje wszystkim dookoła co oni mają robić a czego nie. Do klubu ściągnięto także młodych i utalentowanych zawodników na pozycje, które były słabo obstawione (skrzydła). Mamy prawo wierzyć, że w tym sezonie będzie o wiele lepiej. Jednak Mourinho hamuje nasze ambicje „z drużynami wygrywam w drugim sezonie”.

Ajax wraca do Ligi Mistrzów po pięcioletniej przerwie. W drodze do fazy grupowej musiał przebrnąć przez dwie rundy kwalifikacyjne, pokonując PAOK Saloniki oraz Dynamo Kijów. Są niewątpliwie najsilniejszym zespołem, który został rozlosowany z trzeciego koszyka. Na Estadio Santiago Bernabéu przyjedzie bez swojej największej gwiazdy: Luisa Suáreza, oraz bez filara swojej defensywy: Vertonghena, co nas, bądź co bądź, powinno cieszyć.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Canales, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Gago, Kaká;

Powołania oczywiście nie dziwią, wszyscy dostępni zawodnicy zostali powołani, wyjściowa jedenastka też jest niemal pewna. Przewiduje się, że o ile nie wypadną jakieś nieprzewidziane kontuzje to od pierwszych minut wybiegnie identyczny skład do meczu z Osasuną, w ustawieniu przypominającym 4-4-2. Ewentualna zmiana, jakiej można się spodziewać, to Di María w miejsce Benzemy.

Przewidywany skład (4-4-2):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil : Benzema, Higuaín

Ajax jest niewątpliwe trudnym przeciwnikiem, ale Królewscy muszą z nim u siebie wygrać jeżeli w ogóle mają zamiar myśleć o wyjściu z tej grupy. Oby Mourinho w dalszym ciągu był niezwyciężony na własnym stadionie. Obyśmy po tym meczu mieli się z czego cieszyć.

Real Madrid 1:0 Osasuna Pampeluna

Real Madryt wygrywa pierwsze ligowe starcie na własnym stadionie z Osasuną. Jedynego gola, dajęcego Królewskim trzy punkty, tuż po przerwie zdobywa Ricardo Carvalho po wyłożeniu Cristiano Ronaldo. Real kontrolował przebieg całego spotkania, choć nie zachwycał. Camacho nie przerwał passy Mourinho do zwycięstw na własnych stadionie.

Osasuna zawsze należała do ciężkich przeciwników, tym razem również nie było inaczej. W pierwszej połowie gra wyraźnie nie szła. Zawodnicy musieli zdawać sobię z tego sprawę, gdyż w ich poczynaniach widać było wyraźną irytację. Widać, że chcieli, starali się, ale po prostu nie szło. Gol na wagę zwycięstwa padł w 47 minucie. Wyraźny błąd na skrzydle obrońcy wykorzystuje Özil, zagrywa do Ronaldo. Jego strzał z najbliższej odległości broni Ricardo, ale piłka znowu trafia pod nogi CR7, ten oddaje ją do Carvalho, który dopełnia formalności. Nasz środkowy obrońca znalazł się w najlepszym z możliwych miejsc na boisku. W dalszej części spotkania byliśmy świadkami wielu niewykorzystanych 100% sytuacji. Przodował w tym Higuaín, który miał bodaj 4 szanse, z których napastnik jego klasy powinien zdobyć minimum 2 gole. Choć druga połowa wyglądała mimo wszystko lepiej.

Za całokształt gry napewno trzeba pochwalić Özila. To on nadawał akcjom Królewskich szybkości oraz otwierał Królewskim drogę do bramki dobrymi podaniami. Pochwalić trzeba także Cristiano Ronaldo, który starał się być wszędzie i pomagać Królewskim jak tylko mógł. W meczu popisał się ponadto kilkoma pięknymi technicznymi zagraniami, przy których ręce aż zbierały się do oklasków. Trzecim wyróżnionym przeze mnei zawodnikiem jest Benzema. Próbował gry kombinacyjnej, ładnie podawał, stwarzał zagrożenie pod bramką rywala. Niestety, po tym meczu negatywne wyróżnienie otrzymuje Higuaín, bez dwóch zdań powinien poprawić celność, wtedy Real na pewno będzie wygrywał.

Chciało by się powiedzieć, że mamy 3 punkty i czegóż więcej chcieć… Miejmy nadzieję, że lepsza gra przyjdzie wraz z wiekszą ilością treningów, a teraz czekajmy na Ajax!

Skład Królewskich (4-4-2):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Cristiano Ronaldo, Özil (Granero 88): Benzema (Pedro León 70), Higuaín (Di María 92)

Najbliższym rywalem: Osasuna Pampeluna

Po kilku dniach przerwy na spotkania reprezentacyjne (w których nasi ulubieńcy zaprezentowali się całkiem przyzwoicie), już jutro o godzinie 20.00 będziemy świadkiem kolejnej potyczki. W ramach drugiej kolejki La Liga na Estadio Santiago Bernabéu zawita Osasuna Pampeluna. Będzie to pierwszy oficjalny mecz Mourinho przed Madrycką publicznością. A Mourinho własnej publiczności nie zawodzi, niemal przez ostatnich 8 lat grając u siebie jeszcze nie przegrał! To będzie kolejna szansa, żeby udowodnić swoją wartość i jeszcze bardziej wyśrubować rekord.

Nasz najbliższy rywal Osasuna Pampeluna, a właściwie Club Atlético Osasuna, należy do hiszpańskich średniaków. W poprzednim sezonie zdobyli 43 punkty, strzelając 37 bramkek i tracąc przy tym 46, co daje bilans −9. Jeżeli ktoś myśli, że będzie to dla Królewskich łatwy przeciwnik, to jest w dużym błędzie. W poprzednim sezonie wygraliśmy u siebie 3:2 i zremisowaliśmy na wyjeździe 0:0. Oba spotkania były dla Realu Madryt bardzo trudne, a kibiców kosztowały wiele nerwów.

Lista powołanych:
Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
Obrońcy: Carvalho, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo, Arbeloa, Mateos;
Pomocnicy: Khedira, Lass, Granero, Xabi Alonso, Canales, Pedro León, Di María, Özil, Cristiano Ronaldo;
Napastnicy: Benzema, Higuaín

Kontuzjowani: Garay, Albiol, Gago, Kaká;
Nieobecni decyzją szkoleniowca: Diarra

Należy zwrócić uwagę na kilka istotnych rzeczy co do listy powołanych. Po raz kolejny decyzją trenera Diarra nie dostaje powołania. Mourinho jest konsekwenty, pokazuje piłkarzowi, co zresztą powiedział w jednym wywiadzie, że Diarra jest w Realu piłkarzem z poza 25. Kolejną ważną rzeczą jest powrót do gry Pepego, Pepe będzie mógł pokazać się przed kibicami z Madrytu pierwszy raz od około 8 miesięcy. Mimo niedawnej kontuzji zagra także Lass. Ponadto Cristiano Ronaldo, który miał wyrobić się najszybciej dopiero na Ajax wraca do kadry meczowej już teraz. Sensacją jest także to, że Mourinho podał prawie całą pierwszą jedenstkę, w której znalazł się właśnie Cristiano Ronaldo. Mourinho „Od pierwszej minuty zagrają Casillas, Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo, Khedira, Xabi Alonso, Cristiano Ronaldo i Higuaín”. Jest więc niemalże pewne, że ponownie zagramy 4-2-3-1. Pozostałe dwa miejsca w formacji „3″ uzupełnią dwaj zadownicy z trójki: Sergio Canales, Ángel Di María i Mesut Özil, stawiam na dwóch pierwszych.

Przewidywany skład (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Khedira, Xabi Alonso : Di María, Canales, Cristiano Ronaldo: Higuaín

Pierwszy mecz La Liga na Estadio Santiago Bernabéu, stadionie na którym Królewskim gra się wyśmienicie, co udowodnili w poprzednim sezonie. Miejmy nadzieję, że Mourinho wystawi zwycięzki skład, oraz że będziemy świadkami ładnej ofensywnej gry z wieloma bramkami.