Posts Tagged ‘ skład królewskich

Real Madrid 8:1 UD Almería

Pogrom na Estadio Santiago Bernabéu! Real Madrid 8:1 UD Almería! Piękne zakończenie sezonu!

Mecz warto było oglądnąć! Działo się w nim na prawdę wiele. Pełno było emocji sportowych, pięknych i składnych akcji czy ładnych technicznych zagrań. Byliśmy świadkami także wielu ‘niesportowych’ ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzeczy.
Już w czwartej minucie historycznego gola (bijącego rekord wszechczasów według nie-Marcowych śródeł) zdobył Cristiano Ronaldo. Pod koniec spotkania dołożył także drugie trafienie i z 40 golami jest samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Nieprawdopodobne! I w pełni zasłużone. We wszystkich rozgrywkach strzelił łącznie bodaj 53 bramki!
W pięknym stylu pożegnany został Jerzy Dudek! Nasz bramkarz został w 78 minucie zmieniony przez debiutującego wychowanka po to, aby koledzy mogli ustawić mu szpaler a Bernabéu zgotować owacje na stojąco! Piękny gest!
Debiut zaliczył także inny zawodnik Castilli: Joselu, który to pierwszym dotknięciem piłki zdobył bramkę! Będzie to na pewno niezapomniany mecz dla młodego zawodnika!

4 – Cristiano Ronaldo
31 – Adebayor
33 – Uche
48 – Benzema
52 – Adebayor
63 – Benzema
73 – Adebayor
77 – Cristiano Ronaldo
87 – Joselu

Skład Królewskich (4-1-2-3):
Dudek (Jesús 78): Sergio Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso : Özil, Kaká (Granero 60): Benzema (Joselu 85), Adebayor, Cristiano Ronaldo

Wypada krótko podsumować sezon. Według mnie był on udany. Fakt, nie zdobyliśmy mistrzostwa, ale zdobyliśmy Puchar Króla, zagraliśmy w półfinale Ligi Mistrzów. Z meczu na mecz stawaliśmy się coraz lepsi. Mou stworzył niesamowitą drużynę, która gra ładny dla oka futbol i jest w stanie rywalizować ze wszystkimi zespołami w Europie, strzelając przy tym grad bramek! Tak, Real gra ofensywnie. W 59 meczach zdobył 148 goli (na tę chwilę, druga(!) w tej katerogii FC Barcelona, po takiej samej ilości meczów ma goli 147 (ale jej został finał LM)). Następny sezon na pewno będzie lepszy! Żegnam się z wami, ale obiecuje, że niedługo napiszę coś więcej!

Villarreal CF 1:3 Real Madrid

Ależ się działo na El Madrigal. Villarreal CF 1:3 Real Madrid.

Klasyk stał na poziomie. Zespołom zależało na zwycięstwie. Dzięki temu, że ewentualna porażka nie byłaby dla nikogo żadnym wielkim problemem, obserwowaliśmy o wiele bardziej ofensywny i mniej asukuracyjny futbol (także może dzięki temu, że miało nie być emocji, dostaliśmy piękny futbol… aż trudno, żeby nie przyszła refleksja, czy futbol z emocjami, taki w którym gra się o wielkie stawki, może być rozgrywany w takim stylu) . Nie chce przez to powiedzieć, że Real grał słabo w obronie, wręcz przeciwnie, presing był wysoko ustawiony a piłki bardzo często odbierane już w okolicy połowy. Królewscy po prostu dobrze grali.
Jako ciewostka można zauważyć, że na bokach obrony zagrali Arbeloa i Sergio Ramos, tylko, że Ramos na lewej, a Arbeloa na prawej, czyli zupełnie inaczej niż zazwyczaj.
Na poczaktu padła bramka dla Villarrealu, ale nie została uznana (nie wiem czy słusznie czy nie, bo na powtórce nie było tego widać (jako, że nie wiadomo dlaczego, została pokazana zupełnie inna powtórka)).
Chwilę potem po świetnym dryblingu, sam na sam był Rossi, minął Casillasa i wystawił piłkę na pustą bramkę na drugi metr, i tylko ofiarna interwencja Pepego uchroniła nas od straty bramki. Villarreal wykonał rzut rożny, po którym klasyczny kontr-atak wyprowadził Real Madryt. Rozpoczął go Benzema, piłkę stracił, ale przejął ją Kaká i pięknie wypuścił Marcelo na sytuację sam na sam. Ten niedość, że w pięknym stylu przelobował bramkarza rywali, to jeszcze popisał się pięknym saltem ;)
Najwyższej klasy bramką z rzutu wolnego (po faulu na wykonującym świetny rajd Kace) popisał się nie kto inny jak Cristiano Ronaldo, wyrównując tym samym rekord ligowy wszechczasów :P 22 minuta i już 0:2. Potem nie działa się długo nic (nie licząc dobrej, technicznej gry, zwłaszcza Realu Madryt, i sytuacji podbramkowych obu ekip). I tak było do końca pierwsze połowy.
Druga połowa zaczęła się dużym zamieszaniem w obronie, ostatecznie przypłaconym bramką dla Villarrealu, którą, po wyłożeniu na 7 metr, zdobył Cani. Minute później mieliśmy sporo szczęścia, Ruben wychodząc sam na sam, nie zdołał umieścić (dzięki Casillasowi i asyście obrońców) piłki w siatce. Mecz ponownie się mocno otworzył, Villarreal mocno naciskał.
Chwilę potem doszło do dość nieprzyjemnego zdarzenia, kiedy to kilku zawodników Villarrealu doskoczyło do sędziego liniowego (został nawet pchnięty). Dwóch z nich zostało ukaranych żółtymi kartkami (tylko…). Swoją drogą, sędzia ten sprawiał dziwne wrażenie… W ogóle, nie wiedzieć czemu, dziwnie agresywnie i nerwowo się zrobiło, czerwona kartka wisiała w powietrzu. Na szczęście agresja przerodziła się w zaciętość w grze, co skutkowało dużą ilością przejęć i szybkich kontrataków. Real jakby został zepchnięty do defensywy, wtedy Mou zareagował i wprowadził Maríe, chwile potem Özila, co było dobrym generalnie dobrym posunięciem, gdyż pozwoliło Królewskim na stworzenie sobie kilku groźnych sytuacji. Dwie miał Özil, jedną na 1:1 na dużym kącie (niemożliwa do strzelenia raczej) a drugą 1:1 strzelił ale (tylko według sędziów) był spalony :P Strzelał także CR, troszkę z niczego, ale strzał sprawił sporo problemów bramkarzowi.
Ostatnie 10 minut było nerwowe, niewiele brakowało, a stracilibyśmy prowadzenie… W jednej sytuacji brakowało tylko kogokolwiek z przeciwników przy bramce, gdy piłka leciała równolegle około 2 metrów od niej… A Królewscy jakoś dziwnie się zagubili w ofensywie (z resztą było ich tam już tylko trzech, czasami czterech). Ale widać było, że raczej zależy im już tylko na końcu meczu i dowiezieniu wyniku. Co też udało się zrobić. Nerwowość i niedokładność rosła, pewnie z powodu zmęczenia?
Ostatnia minuta meczu to rzut wolny i wspaniała, niesamowita bramka z rzutu wolnego w samo okno bramki! Bramkę zdobył, nie kto inny jak,
Cristiano Ronaldo, który według Marcy ma już 39 bramek (i jest samodzielnym rekordzistą), a według innych źródeł jest po prostu rekordzistą z 38 bramkami ;)

Bramki:
17 – Marcelo
22 – Cristiano Ronaldo
51 – Cani
93 – Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Sergio Ramos : Xabi Alonso, Granero (Albiol 88): Marcelo, Kaká (Özil 70), Cristiano Ronaldo : Benzema (Di María 63)

Zdobyte 3 punkty już nic nie znaczą, cieszmy się więc z jakości drużyny.

Real Madrid 4:0 Getafe CF

Estadio Santiago Bernabéu świadkiem kolejnej wysokiej wygranej. Real Madrid 4:0 Getafe CF.

Królewscy, odziwo, wyszli w zupełnie innym składzie, niż przewidywano: oprócz nieobecnego Casillasa była to najsilniejsza (nie dyskutując o pozycji napastnika) jedenastka, jaką mógł wystawić Mourinho. Nie był to jednak jakiś fascynujący mecz, owszem były bramki i dogodne sytuacje, ale raczej nie odczuwało się jakiś wielkich emocji. Strzelone bramki były jednak najwyższej klasy.
Pierwszą bramkę strzelił kto inny, jak nie Cristiano Ronaldo. Strzał głową, bo niesamowitym technicznym popisie Özila, dośrodkowaniu zewnętrzną częścią stopy. CR znajdujący się między dwoma obrońcami wyskoczył najwyżej i strzelił idealnie w dolny prawy róg bramki, bramkarz nie miał wielkich szans.
Drugą bramkę, w drugiej połowie, również strzelił Cristiano Ronaldo, również po asyście Özila, choć główną zasługę trzeba przypisać Higuaínowi.Argentyńczyk wyciągnął bramkarza (ten fatalnie interweniował w tej sytuacji) odegrał do Niemca, a ten wystawił Portugalczyka na pustą bramkę i kilku obrońców. CR chwilę pozwodził, i gdy miał już pewność, że będzie bramka, strzelił.
W 76 minucie bezproduktywny Higuaín został zmieniony na Benzeme, który od razu okazal się produktywny zdobywając piękną bramkę lobem po kilkudziesięciometrowej centrze ze środka pola od Xabiego Alonso.
Cały czas widać było, że koledzy chcą, aby CR zdobywał bramki i zdobył pichichi, widać to było wielokrotnie, zwłaszcza w zachowaniu Adebayora, który ze trzy lub cztery razy mógł strzelać, ale wolał, żeby do piłki doszedł Ronaldo. I w ten sposób tych trzech lub czterech bramek Królewscy nie zdobyli. A choć ze dwie z nich powinni (choć to nie mecz w którym za takie coś będziemy ich winić lub z czegoś takiego rozliczać). Koniec końców, w ostatniej minucie, Cristiano Ronaldo skompletował hattricka strzałem z karnego a’la Palenca. I finalnie trofeum pichichi ma już chyba zdobyte…
W końcówce meczu debiut zaliczył kolejny młody wychowanek Królewskich, młody bramkarz Mejías, który dostał prawie 10 minut.
Warto powiedzieć też o innym ‘ciekawym’ zajściu, którego bohaterem był nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Otóż w czasie meczu CR będąc w obronie tak niefortunnie wybił piłkę, że ta rozbiła nos jednemu z widzów. Po meczu Cristiano osobiście, bez koszulki, poszedł przeprosić :P

24 Cristiano Ronaldo
58 Cristiano Ronaldo
76 Benzema
91 Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Adán (Mejías 83): Arbeloa, Carvalho, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso, Lass : Di María, Özil (Adebayor 76), Cristiano Ronaldo : Higuaín (Benzema 76)

Możliwe, że juz w tej kolejce Barcelona zdobędzie mistrzostwo. Ale tak czy siak nie oglądajmy się już na nich.

Sevilla FC 2:6 Real Madrid

Tego nikt się nie spodziewał. Prawdziwy pogrom gospodarzy z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Sevilla FC 2:6 Real Madrid.

Niesamowita łatwość i lekkość kontroli gry i zdobywania bramek. Po 30 minutach już było 2:0 a mogło być 4, gdyby Królewscy byli skuteczniejsi. Każda z pierwszych trzech (trzecia padła 10 minut później) kolejnych bramek została skomentowana: As simply as you like. I trudno było nie odnieść takiego wrażenia, jakby Królewscy po prostu trenowali ofensywne zagrania na jakiś młodzikach (niczego rywalom nie ujmując).
Królewscy grali jakby wiedzieli, że ten mecz po prostu wygrają, Sevilla, jakby wiedziała, że przegrać musi. Jednak zadała cios, w 61 minucie do bramki Realu trafił wychowanek, Negredo. Swoją drogą, ma on patent na bramki strzelane Krolewskim ;P Sevilla wiedziała, że musi przegrać, dlatego też dała (konkretnie właśnie rehabilitował się Negredo) Realowi czwartą bramkę, popełniając fatalny błąd w obronie, który „As simply as you like” wykorzystał Cristiano Ronaldo. Fatalne ustawienie obrony pozwoliło mu także zdobyć bramkę 5, a kibice Sevilli mimo wszystko dobrze się bawili (oni też musieli być przekonani, że Sevilla przegrać ma). A potem Cristiano strzelił po świetnym podaniu Benzemy na pustą. I było 6. Miło jednak nie było, Romaric dostał żółtą kartkę za uderzenie w twarz Arbeloy (powinna być czerwona). Chwile potem mielibyśmy kolejne prawie 7 po strzale CR. Sevilla nie rezygnowała do końca z godnej walki i to jej się troszkę opłaciło, gdyż na dwa podwyższył Negredo. Sędzia nie przedłużył meczu ani o minutę i wyciągnął, jak to powiedział komentator, Sevillę z wszystkich nieszczęść…
Tak na poważne, to Casillas kilka dobrych, bardzo dobrych i świetnych interwencji miał, jedną nawet po cudownym zagraniu Xabiego Alonso ;) Generalnie, mecz oglądało się bardzo dobrze ;) Powinniśmy być zadowoleni i dumni z Królewskich!

Bramki w kolejności:
21 Sergio Ramos
31 Cristiano Ronaldo
41 Kaká
61 Negredo
64 Cristiano Ronaldo
69 Cristiano Ronaldo
75 Cristiano Ronaldo
83 Negredo

Jak powiedział komentator: Alvaro Negredo 2:6 Real Madrid

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso (Albiol 57), Lass , Cristiano Ronaldo, Kaká (Adebayor 54), Özil (Granero 76): Benzema

Dobrze ogląda się takie mecze ;) Oby takich więcej, a i w przyszłym sezonie!

FC Barcelona 1:1 Real Madrid

Real remisuje z Barceloną na Camp Nou 1:1 i odpana z Ligi Mistrzów w półfinale.

Jednak trudno jest pogratulować drużynie zwycięskiej. Dlaczego? Bo trudno ją nazwać rzeczywiście lepszą i zasługującą na awans. Niewątpliwie pomógł jej sędzia, a kibice będą to pamiętać. Oprócz niewątpliwie błędnej decyzji na SB(skierowanej przeciw Realowi) na CN nieuznana została prawidłowo zdobyta bramka Higuaína. Kto wie, jakby się skończył mecz, gdyby wszystkie decyzje arbitra były poprawne? Nikt nie wie, i się tego nie dowie, dlatego trudno jest powiedzieć, że FC Barcelona awansowała zasłużenie. Dlatego też nie będę jej kibicował w finale. Niech w finale po prostu wygra lepszy, niech to zrobi bez pomocy sędziego. Gole strzelali Pedro (54) i Marcelo (64), choć to niestety po raz kolejny nie jest zbyt istotne.

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Carvalho, Albiol, Marcelo : Lass, Xabi Alonso : Di María, Kaká (Özil 60), Cristiano Ronaldo : Higuaín (Adebayor 55)

Wielkie brawa dla całego zespołu, za wolę i ducha walki. Szczególne uznania dla Casillasa i Lassa. Hala Madrid!

Real Madrid 2:3 Real Saragossa

Estadio Santiago Bernabéu zdobyte. Goście z Saragossy wyworzą 3 punkty. Real Madrid 2:3 Real Saragossa w ramach La Liga.

Estadio Santiago Bernabéu całkowicie traci status twierdzy nie do zdobycia. W ostatnich dwóch pojedynkach zostało zdobyte dwa razy (dwie porażki z rzędu!), raz przez drużynę ze szczytu, drugi raz przez średniej jakości rywala (oddajmy mu klasę!). Królewskim jakoś szczególnie nie zależało na tym meczu, w ramach ligi, która na pewno jest przegrana. Sam skład, który wyszedł, był tego obrazem. Przegrana nic nie zmienia, jednak sam jej styl boli. Obrona Królewskich, jej filary, zagrały fatalnie, popełniając szkolne błędy i dając się ogrywać jak dzieci. Już nawet nie narzekamy, przy takiej grze, na to, że nie dostaliśmy zasłużonego karnego, że kończyliśmy w dziesięciu… Sami sobie jesteśmy winni takiego wyniku, koniec kropka. Jedyny plus meczu, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, to fakt, że Pepe wyrasta na prawdziwego króla środka pola. To by było na tyle. Czekajmy na wtorek, tam musi być lepiej, bo najgorszy mecz rundy właśnie mamy za plecami, nieoczekiwanie…

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-2-2):
Casillas : Sergio Ramos, Garay, Carvalho, Nacho Fernández (Marcelo 53) : Pepe, Granero (Özil 60): Kaká, Canales (Di María 53) : Higuaín, Benzema

W sezonie został do rozegrania tak naprawdę tylko jeden mecz, po nim ocenimy drużynę, która moim zdaniem i tak gra bardzo dobrze.

Valencia CF 3:6 Real Madrid

Pogrom na Estadio Mestalla! Valencia CF 3:6 Real Madrid!

Po tym meczu Mourinho ma bardzo poważny problem, ma zbyt wielu zawodników w znakomitej formie. Ofensywny tercet: Benzema, Higuaín i Kaká spisał się rewelacyjnie, aplikując rywalom aż 6 bramek (zaliczając przy tym też asysty). Żaden z tych zawodników nie grał w ostatnim meczu z Barcą, można ich więc traktować, jako rezerwowych… Dobrze mieć takich rezrewowych 60 minut, 6 bramek. Potem Real troszke opadł i stracił trzy bramki, ale przy tak eksperymentalnie zestawionej obronie to na prawde dobry wynik. Real zdominował Valencie, która wydawała się zagubiona i często się myliła. Niedokładności było sporo, stąd tak wysoki wynik. Jesteśmy dumni, walczymy, wygrywamy, choć na ligę wielkich szans nie ma. Tak gra Real! A zawodnicy pokazują trenerowi, że zależy im na miejscu w składzie i że im się ono należy. Gorzej, że miejsc jest tylko 11, Mou ma problem!

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Albiol, Garay (Perdo León 75), Carvalho, Nacho Fernández : Granero, Lass : Kaká, Canales (Xabi Alonso 62), Benzema : Higuaín (Cristiano Ronaldo 67)

Wygrana i wychowanek zagrał cały mecz! Dużo bramek! Pozytywnie kończymy sezon!

Barcelona 0:1 Real Madrid ¡¡SOMOS CAMPIONES DE LA COPA!!

Królewscy zdobywają Puchar Króla! Barcelona 0:1 Real Madrid na Estadio Mestalla!

Cristiano Ronaldo w 102 zdobywa bramkę, która daje Królewskim upragniony i długo wyczekiwany Puchar Króla, pierwsze trofeum w sezonie. Mourinho zdobywa więc trofeum w pierwszym sezonie pracy i jest to kolejny puchar speca od pucharów. Trafna taktyka, niesamowita praca Pepego i boskie interwencje Casillasa, to wszystko składa się na ogromny sukces Królewskich. Wygrywamy z Barceloną, zasłużenie! Dziękujemy!!!
Co do samego meczu, był szybki, dużo się działo i nie sposób wszystkiego opisać. To było mordercze dla zawodników spotkanie. Warto jednak zwrócić uwagę, że te dwie połowy meczu i dwie połowy dogrywki, to były zupełnie inne odsłony meczu w których sytuacja na boisku wyglądała diametralnie inaczej. W pierwszej połowie panował Real, w drugiej Barca rządziła niepodzielnie a Real był bezradny, wtedy to też było bardzo nerwowo. Jednak ostatecznie się udało!

Skład Królewskich (4-3-3):
Casillas : Arbeloa, Serio Ramos, Carvalho (Garay 120), Marcelo : Pepe, Xabi Alonso, Khedira (Granero 105) : Di María, Özil (Adebayor 70), Cristiano Ronaldo

Hala Madrid!

Real Madrid 1:1 FC Barcelona

Po niezwykle emocjonującym Grand Derbi na Estadio Santiago Bernabéu Real Madryt 1:1 FC Barcelona.

Spotkanie, zwłaszcza w końcówsce, było niesamowicie emocjonujące i z pewnością zasłużyło na miano klasyku. Niestety, tytuł mistrza ligi jest już niemal w rękach Barcelony, aczkolwiek nie o sam tytuł tutaj chodziło, ale o pewność i wiarę, że z Barceloną można rywalizować, Barcelonie można strzelić bramkę i można sprawić, żeby cierpiała. I właśnie taki mecz jak ten, to udowodnił. Królewscy z pewnością mogli schodzić z murawy z podniesionymi głowami, gdyż wykonali pracę niełatwą w sposób perfekcyjny. Nie łatwo bowiem przez 30 minut grać w dziesięciu i wyrównać wynik spotkania, mając przy tym nawet szansę na wygraną. Tak… po raz kolejny w 10. To prawda, jednego karnego FC Barcelona nie dostała, drugiego z czerwoną kartką dla Albiola zamieniła (a konkretnie Messi) na 0:1, Real również strzelił z karnego, jednak drugiej żółtej kartki za faul na Marcelo Alvesowi nie pokazano, gdyż jest to, zdaniem czwartego sędziego, boczny obrońca. Sędzia jednak wiedział, że ktoś kartke powinien dostać, więc dał ją goalkeeperowi bluagrany. Karnego na bramkę zamienił Cristiano Ronaldo i 1:1 utrzymało się do końca, choć swoje szanse miały jeszcz obie ekipy.
Z Barceloną można rywalizować jak równy z równym, pod warunkiem, że jest się tak samo traktowanym, aż trudno się momentami nie zgodzić z często przesadzająćym Mourinho:

„Oczywiście mamy też nadzieję na wygraną, z respektem do rywala, o którym wszyscy wiemy, że jest bardzo dobry i który ponadto ma pod kontrolą całą sytuację wokół meczu piłkarskiego, co jest zadziwiające. Moi asystenci nie mogą wstawać z ławki, a oni w tym samym czasie wychodzą we dwóch, trzech, czterech. Nam każą siedzieć cicho, a im nic się nie dzieje. Mają kontrolę sytuacji, którą trudno wytłumaczyć. Zasługują za tę kontrolę na wyróżnienie, też bym tak chciał.”

„To był bardzo wyrównany mecz, gdy graliśmy jedenastu na jedenastu. To był pojedynek godny drużyn, które się szanują, które wiedzą, że rywal jest silny i to sprawiło, że nie było wielkich okazji do strzelania goli. Później, tak jak już to wielokrotnie bywało, musieliśmy grać w dziesiątkę, a wtedy jest to misja prawie niemożliwa…
Gramy dobrze w dziesięciu, ponieważ jesteśmy przygotowani do gry w dziesięciu.”

Mecz jest odpowiedzią na pytanie: jak grać z Barcą, jak grać mocno defensywnie. Spotkanie pokazało także, jak niesamowitym piłkarzem jest Pepe, który z powodzeniem może grać jako środkowy defensywny pomocnik, mając wtedy kontrole niemal nad całym polem, jest niesamowity.

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Sergio Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso (Adebayor 67), Khedira, Pepe : Cristiano Ronaldo, Di María (Arbeloa 67), Benzema (Özil 57)

Jest dobrze, czekamy na kolejne pojedynki! Będzie się działo!

Tottenham Hotspurs 0:1 Real Madrid

Na White Hart Lane Tottenham Hotspurs 0:1 Real Madrid. Real Madryt w półfinale Ligi Mistrzów!

Mecz był, pomimo poprzedniego 4:0, niesamowicie intensywny i emocjonujący. Poziom i tempo były fascynujące, Koguty grały tak, jakby wierzyły w to, że mogą wywalczyć sobie awans. Oczywiście z minuty na minutę ten awans się oddalał, jednak oni dalej walczyli. A i było dla kogo: kibiców, którzy udzielili prawdziej lekcji ‘jak to się robi’, śpiewając, tańcząc i klaszcząc od początku do końca spotkania, pokazując piłkarzom, że są z nimi.
Dodatkowych wartości dodawał widowisku prowadzony w nieprzeciętnie umiejętny sposób komentarz. Pozwoliłem nawet sobie spisać świetne wypowiedzi komentujących, aby je potem przytoczyć, jednak było ich zdecydowanie za dużo. Zacytuje tylko najlepsze z nich, oto i one:

„czworobok piechoty” – to o ustawieniu

„niespecjalnie ma ochote na cokolwiek” - Bale nie wykonujący wolnego

„straszył powietrzną walką, straszył wślizgami, bardzo zmotywowany był na agresje” – wspomnienie o Crouchu

„z roku na rok coraz lepszy, południowe eskapady dodają mu coraz więcej możliwości aktorskich” - o Mou po którejś minie

„krwawi, ale to najmniejszy wymiar jaki mógł go spotkać, ale kary to nieee, ale kto wie, może zasłużył” - o Khedirze

„fan wysokoprocentowych alkoholi, nie ukrywa tego, przeczyszcza sie”
- Pavluchenko

„- w ostatnich dniach Ronaldo podejmuje złe decyzje..
w ostatnich dniach, to sie zaniepokoiłem, że Cristiano bierze udział w jakimś gigantycznie długim meczu”
- inteligentna wymiana spostrzeżeń

„zazwyczaj jest takie nieporozumienie, jest podający i ten który chce odebrać podanie” - medal temu, kto powie o co chodziło autorowi

„kibice kochają takie sytuacje, niby facet pokazał wszystko, ale mu sie nie udało.. Ole! przewróciliśmy go” - CR zatrzymany przez czwartego obrońce

„ocenić takich zawodników jak Özil, nieprawdopodobny zawodnik, a jednak są mankamenty” - no tak, Özil to tylko człowiek

„triumf polskiej szkoły futbolu, wracamy do piłki retro” - trzeba było słuchać całej rozmowy, żeby zrozumieć, o co chodzi. Główna myśl jest taka, że strategie zaczynają delikatnie przypominać strategie z lat 80 (podobno tak jest…)

„co by powiedział Baleowi? chłopcze, nmasz silne nogi, każdego dognasz, będziesz lewym obrońcą” - tak, w domyśle komentatora, dobry trener (w domyśle Mou) zwróciłby się do Bale, gdyby ten był przez niego trenowany

„może u nas też tak bedzie, ze wicemistrzostwo bedzie oznaczało gre w LM…. przepraszam, poniosło mnie” - kolejny miły Polski akcent

„- brakowało by gola adebayora, to byłby prawdziwy policzek dla fanów Spurs
- oczko”
- jaki ten drugi był z siebie dumny, że wymyślił coś tak trafnego i śmiesznego…

Dwie dłuższe perełki:
„Wystarczyło chyba bardziej precyzyjnie uderzyć, nie był chyba zorientowany co sie dzieje. Źlee uderzył, uderzył także Harry Redknapp, ale bez wyskoku, choć dobre ułożenie ciała, przechylił sie i strzelił razem ze swoim zawodnikiem, także nie trafił” - po zmarnowanej setce Pavluchenki przy mega wrzutce VdV

„Ale Cristiano Ronaldo uderzył, ale bramakarz tak nie może zrobić, nawet kibice są zarzenowani… Tak jakby ciało nie było za piłką, ręce były wyłamane… (chwile potem) aż chodza szczęki Gomesowi” - to po fatalnym błędzie bramkarza. Przypomnijmy, że nawet Iker nie cieszył się z gola tylko pokiwał ze współczucia głową

Kilka nie do końca o meczu:

„lubisz czytać w myślach trenerów… wszyscy czytamy w myślach, ale nie zawsze trafiamy..” - kibice już nie tak bardzo uwielbiają, jak komentatorzy to robią

„powinno byc okienko pokazujące co robią komentatorzy, Twój gest był wymowny” - kolejny niezbyt dobry pomysł

I wiele typu: „dognał” (!?!), „grzęźnie”, „rozbił się”, itd…

I pozytywny akcent: „każda przygoda ma swój koniec, każda może mieć kontynuacje”. Oby przygoda Panów z komentowaniem szybko się skończyła. Bez nazwisk.

Powróćmy teraz do meczu. Wygrana Realu jest zasłużona, choć Kogutom należała się bramka, pewnie nawet rzut karny. Obie drużyny stwarzały sobie sytuację, pierwszą sam na sam zmarnował Özil, chwile później Spurs nie dostali zasłużonego karnego. Zresztą, mimo tego, iż Realu po boisku przemieszczał się lepiej i cały czas panował nad spotkaniem, to piłkarze z Londynu częściej dochodzili do sytuacji, których nie umieli potem wykorzystać. Zresztą, trzeba zwrócić uwagę na różnicę klas bramkarzy. Iker świetnie bronił setki, Gomes świetnie wrzucił sobie piłkę do bramki po średnio-groźnym uderzeniu. Inna sprawa, że mecz wyglądał by na pewno zupełnie inaczej, gdyby wynik pierwszego meczu był inny… I gdyby Real nie musiał za kilka dni grać z Barcą, a Spurs z ManCity. Mou jednak zagrał najsilniejszym możliwym składem, włączając rezerwowych, bardzo podobnym do tego, jaki prawdopodobnie wystawi na Barcelonę w lidze, bądź w Pucharze Króla. Z ważniejszych informacji, to szkoda kartki Carvalho…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Sergio Ramos (Granero 57), Carvalho, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso (Benzema 75), Khedira : Cristiano Ronaldo (Kaká 65), Özil, Marcelo : Adebayor

Barcelono, jesteśmy gotowi!