Na White Hart Lane Tottenham Hotspurs 0:1 Real Madrid. Real Madryt w półfinale Ligi Mistrzów!
Mecz był, pomimo poprzedniego 4:0, niesamowicie intensywny i emocjonujący. Poziom i tempo były fascynujące, Koguty grały tak, jakby wierzyły w to, że mogą wywalczyć sobie awans. Oczywiście z minuty na minutę ten awans się oddalał, jednak oni dalej walczyli. A i było dla kogo: kibiców, którzy udzielili prawdziej lekcji ‘jak to się robi’, śpiewając, tańcząc i klaszcząc od początku do końca spotkania, pokazując piłkarzom, że są z nimi.
Dodatkowych wartości dodawał widowisku prowadzony w nieprzeciętnie umiejętny sposób komentarz. Pozwoliłem nawet sobie spisać świetne wypowiedzi komentujących, aby je potem przytoczyć, jednak było ich zdecydowanie za dużo. Zacytuje tylko najlepsze z nich, oto i one:
„czworobok piechoty” – to o ustawieniu
„niespecjalnie ma ochote na cokolwiek” - Bale nie wykonujący wolnego
„straszył powietrzną walką, straszył wślizgami, bardzo zmotywowany był na agresje” – wspomnienie o Crouchu
„z roku na rok coraz lepszy, południowe eskapady dodają mu coraz więcej możliwości aktorskich” - o Mou po którejś minie
„krwawi, ale to najmniejszy wymiar jaki mógł go spotkać, ale kary to nieee, ale kto wie, może zasłużył” - o Khedirze
„fan wysokoprocentowych alkoholi, nie ukrywa tego, przeczyszcza sie” - Pavluchenko
„- w ostatnich dniach Ronaldo podejmuje złe decyzje..
w ostatnich dniach, to sie zaniepokoiłem, że Cristiano bierze udział w jakimś gigantycznie długim meczu” - inteligentna wymiana spostrzeżeń
„zazwyczaj jest takie nieporozumienie, jest podający i ten który chce odebrać podanie” - medal temu, kto powie o co chodziło autorowi
„kibice kochają takie sytuacje, niby facet pokazał wszystko, ale mu sie nie udało.. Ole! przewróciliśmy go” - CR zatrzymany przez czwartego obrońce
„ocenić takich zawodników jak Özil, nieprawdopodobny zawodnik, a jednak są mankamenty” - no tak, Özil to tylko człowiek
„triumf polskiej szkoły futbolu, wracamy do piłki retro” - trzeba było słuchać całej rozmowy, żeby zrozumieć, o co chodzi. Główna myśl jest taka, że strategie zaczynają delikatnie przypominać strategie z lat 80 (podobno tak jest…)
„co by powiedział Baleowi? chłopcze, nmasz silne nogi, każdego dognasz, będziesz lewym obrońcą” - tak, w domyśle komentatora, dobry trener (w domyśle Mou) zwróciłby się do Bale, gdyby ten był przez niego trenowany
„może u nas też tak bedzie, ze wicemistrzostwo bedzie oznaczało gre w LM…. przepraszam, poniosło mnie” - kolejny miły Polski akcent
„- brakowało by gola adebayora, to byłby prawdziwy policzek dla fanów Spurs
- oczko” - jaki ten drugi był z siebie dumny, że wymyślił coś tak trafnego i śmiesznego…
Dwie dłuższe perełki:
„Wystarczyło chyba bardziej precyzyjnie uderzyć, nie był chyba zorientowany co sie dzieje. Źlee uderzył, uderzył także Harry Redknapp, ale bez wyskoku, choć dobre ułożenie ciała, przechylił sie i strzelił razem ze swoim zawodnikiem, także nie trafił” - po zmarnowanej setce Pavluchenki przy mega wrzutce VdV
„Ale Cristiano Ronaldo uderzył, ale bramakarz tak nie może zrobić, nawet kibice są zarzenowani… Tak jakby ciało nie było za piłką, ręce były wyłamane… (chwile potem) aż chodza szczęki Gomesowi” - to po fatalnym błędzie bramkarza. Przypomnijmy, że nawet Iker nie cieszył się z gola tylko pokiwał ze współczucia głową
Kilka nie do końca o meczu:
„lubisz czytać w myślach trenerów… wszyscy czytamy w myślach, ale nie zawsze trafiamy..” - kibice już nie tak bardzo uwielbiają, jak komentatorzy to robią
„powinno byc okienko pokazujące co robią komentatorzy, Twój gest był wymowny” - kolejny niezbyt dobry pomysł
I wiele typu: „dognał” (!?!), „grzęźnie”, „rozbił się”, itd…
I pozytywny akcent: „każda przygoda ma swój koniec, każda może mieć kontynuacje”. Oby przygoda Panów z komentowaniem szybko się skończyła. Bez nazwisk.
Powróćmy teraz do meczu. Wygrana Realu jest zasłużona, choć Kogutom należała się bramka, pewnie nawet rzut karny. Obie drużyny stwarzały sobie sytuację, pierwszą sam na sam zmarnował Özil, chwile później Spurs nie dostali zasłużonego karnego. Zresztą, mimo tego, iż Realu po boisku przemieszczał się lepiej i cały czas panował nad spotkaniem, to piłkarze z Londynu częściej dochodzili do sytuacji, których nie umieli potem wykorzystać. Zresztą, trzeba zwrócić uwagę na różnicę klas bramkarzy. Iker świetnie bronił setki, Gomes świetnie wrzucił sobie piłkę do bramki po średnio-groźnym uderzeniu. Inna sprawa, że mecz wyglądał by na pewno zupełnie inaczej, gdyby wynik pierwszego meczu był inny… I gdyby Real nie musiał za kilka dni grać z Barcą, a Spurs z ManCity. Mou jednak zagrał najsilniejszym możliwym składem, włączając rezerwowych, bardzo podobnym do tego, jaki prawdopodobnie wystawi na Barcelonę w lidze, bądź w Pucharze Króla. Z ważniejszych informacji, to szkoda kartki Carvalho…
Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Sergio Ramos (Granero 57), Carvalho, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso (Benzema 75), Khedira : Cristiano Ronaldo (Kaká 65), Özil, Marcelo : Adebayor
Barcelono, jesteśmy gotowi!