Posts Tagged ‘ zwycięstwo

Real Madrid 8:1 UD Almería

Pogrom na Estadio Santiago Bernabéu! Real Madrid 8:1 UD Almería! Piękne zakończenie sezonu!

Mecz warto było oglądnąć! Działo się w nim na prawdę wiele. Pełno było emocji sportowych, pięknych i składnych akcji czy ładnych technicznych zagrań. Byliśmy świadkami także wielu ‘niesportowych’ ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzeczy.
Już w czwartej minucie historycznego gola (bijącego rekord wszechczasów według nie-Marcowych śródeł) zdobył Cristiano Ronaldo. Pod koniec spotkania dołożył także drugie trafienie i z 40 golami jest samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Nieprawdopodobne! I w pełni zasłużone. We wszystkich rozgrywkach strzelił łącznie bodaj 53 bramki!
W pięknym stylu pożegnany został Jerzy Dudek! Nasz bramkarz został w 78 minucie zmieniony przez debiutującego wychowanka po to, aby koledzy mogli ustawić mu szpaler a Bernabéu zgotować owacje na stojąco! Piękny gest!
Debiut zaliczył także inny zawodnik Castilli: Joselu, który to pierwszym dotknięciem piłki zdobył bramkę! Będzie to na pewno niezapomniany mecz dla młodego zawodnika!

4 – Cristiano Ronaldo
31 – Adebayor
33 – Uche
48 – Benzema
52 – Adebayor
63 – Benzema
73 – Adebayor
77 – Cristiano Ronaldo
87 – Joselu

Skład Królewskich (4-1-2-3):
Dudek (Jesús 78): Sergio Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso : Özil, Kaká (Granero 60): Benzema (Joselu 85), Adebayor, Cristiano Ronaldo

Wypada krótko podsumować sezon. Według mnie był on udany. Fakt, nie zdobyliśmy mistrzostwa, ale zdobyliśmy Puchar Króla, zagraliśmy w półfinale Ligi Mistrzów. Z meczu na mecz stawaliśmy się coraz lepsi. Mou stworzył niesamowitą drużynę, która gra ładny dla oka futbol i jest w stanie rywalizować ze wszystkimi zespołami w Europie, strzelając przy tym grad bramek! Tak, Real gra ofensywnie. W 59 meczach zdobył 148 goli (na tę chwilę, druga(!) w tej katerogii FC Barcelona, po takiej samej ilości meczów ma goli 147 (ale jej został finał LM)). Następny sezon na pewno będzie lepszy! Żegnam się z wami, ale obiecuje, że niedługo napiszę coś więcej!

Villarreal CF 1:3 Real Madrid

Ależ się działo na El Madrigal. Villarreal CF 1:3 Real Madrid.

Klasyk stał na poziomie. Zespołom zależało na zwycięstwie. Dzięki temu, że ewentualna porażka nie byłaby dla nikogo żadnym wielkim problemem, obserwowaliśmy o wiele bardziej ofensywny i mniej asukuracyjny futbol (także może dzięki temu, że miało nie być emocji, dostaliśmy piękny futbol… aż trudno, żeby nie przyszła refleksja, czy futbol z emocjami, taki w którym gra się o wielkie stawki, może być rozgrywany w takim stylu) . Nie chce przez to powiedzieć, że Real grał słabo w obronie, wręcz przeciwnie, presing był wysoko ustawiony a piłki bardzo często odbierane już w okolicy połowy. Królewscy po prostu dobrze grali.
Jako ciewostka można zauważyć, że na bokach obrony zagrali Arbeloa i Sergio Ramos, tylko, że Ramos na lewej, a Arbeloa na prawej, czyli zupełnie inaczej niż zazwyczaj.
Na poczaktu padła bramka dla Villarrealu, ale nie została uznana (nie wiem czy słusznie czy nie, bo na powtórce nie było tego widać (jako, że nie wiadomo dlaczego, została pokazana zupełnie inna powtórka)).
Chwilę potem po świetnym dryblingu, sam na sam był Rossi, minął Casillasa i wystawił piłkę na pustą bramkę na drugi metr, i tylko ofiarna interwencja Pepego uchroniła nas od straty bramki. Villarreal wykonał rzut rożny, po którym klasyczny kontr-atak wyprowadził Real Madryt. Rozpoczął go Benzema, piłkę stracił, ale przejął ją Kaká i pięknie wypuścił Marcelo na sytuację sam na sam. Ten niedość, że w pięknym stylu przelobował bramkarza rywali, to jeszcze popisał się pięknym saltem ;)
Najwyższej klasy bramką z rzutu wolnego (po faulu na wykonującym świetny rajd Kace) popisał się nie kto inny jak Cristiano Ronaldo, wyrównując tym samym rekord ligowy wszechczasów :P 22 minuta i już 0:2. Potem nie działa się długo nic (nie licząc dobrej, technicznej gry, zwłaszcza Realu Madryt, i sytuacji podbramkowych obu ekip). I tak było do końca pierwsze połowy.
Druga połowa zaczęła się dużym zamieszaniem w obronie, ostatecznie przypłaconym bramką dla Villarrealu, którą, po wyłożeniu na 7 metr, zdobył Cani. Minute później mieliśmy sporo szczęścia, Ruben wychodząc sam na sam, nie zdołał umieścić (dzięki Casillasowi i asyście obrońców) piłki w siatce. Mecz ponownie się mocno otworzył, Villarreal mocno naciskał.
Chwilę potem doszło do dość nieprzyjemnego zdarzenia, kiedy to kilku zawodników Villarrealu doskoczyło do sędziego liniowego (został nawet pchnięty). Dwóch z nich zostało ukaranych żółtymi kartkami (tylko…). Swoją drogą, sędzia ten sprawiał dziwne wrażenie… W ogóle, nie wiedzieć czemu, dziwnie agresywnie i nerwowo się zrobiło, czerwona kartka wisiała w powietrzu. Na szczęście agresja przerodziła się w zaciętość w grze, co skutkowało dużą ilością przejęć i szybkich kontrataków. Real jakby został zepchnięty do defensywy, wtedy Mou zareagował i wprowadził Maríe, chwile potem Özila, co było dobrym generalnie dobrym posunięciem, gdyż pozwoliło Królewskim na stworzenie sobie kilku groźnych sytuacji. Dwie miał Özil, jedną na 1:1 na dużym kącie (niemożliwa do strzelenia raczej) a drugą 1:1 strzelił ale (tylko według sędziów) był spalony :P Strzelał także CR, troszkę z niczego, ale strzał sprawił sporo problemów bramkarzowi.
Ostatnie 10 minut było nerwowe, niewiele brakowało, a stracilibyśmy prowadzenie… W jednej sytuacji brakowało tylko kogokolwiek z przeciwników przy bramce, gdy piłka leciała równolegle około 2 metrów od niej… A Królewscy jakoś dziwnie się zagubili w ofensywie (z resztą było ich tam już tylko trzech, czasami czterech). Ale widać było, że raczej zależy im już tylko na końcu meczu i dowiezieniu wyniku. Co też udało się zrobić. Nerwowość i niedokładność rosła, pewnie z powodu zmęczenia?
Ostatnia minuta meczu to rzut wolny i wspaniała, niesamowita bramka z rzutu wolnego w samo okno bramki! Bramkę zdobył, nie kto inny jak,
Cristiano Ronaldo, który według Marcy ma już 39 bramek (i jest samodzielnym rekordzistą), a według innych źródeł jest po prostu rekordzistą z 38 bramkami ;)

Bramki:
17 – Marcelo
22 – Cristiano Ronaldo
51 – Cani
93 – Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Pepe, Carvalho, Sergio Ramos : Xabi Alonso, Granero (Albiol 88): Marcelo, Kaká (Özil 70), Cristiano Ronaldo : Benzema (Di María 63)

Zdobyte 3 punkty już nic nie znaczą, cieszmy się więc z jakości drużyny.

Real Madrid 4:0 Getafe CF

Estadio Santiago Bernabéu świadkiem kolejnej wysokiej wygranej. Real Madrid 4:0 Getafe CF.

Królewscy, odziwo, wyszli w zupełnie innym składzie, niż przewidywano: oprócz nieobecnego Casillasa była to najsilniejsza (nie dyskutując o pozycji napastnika) jedenastka, jaką mógł wystawić Mourinho. Nie był to jednak jakiś fascynujący mecz, owszem były bramki i dogodne sytuacje, ale raczej nie odczuwało się jakiś wielkich emocji. Strzelone bramki były jednak najwyższej klasy.
Pierwszą bramkę strzelił kto inny, jak nie Cristiano Ronaldo. Strzał głową, bo niesamowitym technicznym popisie Özila, dośrodkowaniu zewnętrzną częścią stopy. CR znajdujący się między dwoma obrońcami wyskoczył najwyżej i strzelił idealnie w dolny prawy róg bramki, bramkarz nie miał wielkich szans.
Drugą bramkę, w drugiej połowie, również strzelił Cristiano Ronaldo, również po asyście Özila, choć główną zasługę trzeba przypisać Higuaínowi.Argentyńczyk wyciągnął bramkarza (ten fatalnie interweniował w tej sytuacji) odegrał do Niemca, a ten wystawił Portugalczyka na pustą bramkę i kilku obrońców. CR chwilę pozwodził, i gdy miał już pewność, że będzie bramka, strzelił.
W 76 minucie bezproduktywny Higuaín został zmieniony na Benzeme, który od razu okazal się produktywny zdobywając piękną bramkę lobem po kilkudziesięciometrowej centrze ze środka pola od Xabiego Alonso.
Cały czas widać było, że koledzy chcą, aby CR zdobywał bramki i zdobył pichichi, widać to było wielokrotnie, zwłaszcza w zachowaniu Adebayora, który ze trzy lub cztery razy mógł strzelać, ale wolał, żeby do piłki doszedł Ronaldo. I w ten sposób tych trzech lub czterech bramek Królewscy nie zdobyli. A choć ze dwie z nich powinni (choć to nie mecz w którym za takie coś będziemy ich winić lub z czegoś takiego rozliczać). Koniec końców, w ostatniej minucie, Cristiano Ronaldo skompletował hattricka strzałem z karnego a’la Palenca. I finalnie trofeum pichichi ma już chyba zdobyte…
W końcówce meczu debiut zaliczył kolejny młody wychowanek Królewskich, młody bramkarz Mejías, który dostał prawie 10 minut.
Warto powiedzieć też o innym ‘ciekawym’ zajściu, którego bohaterem był nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Otóż w czasie meczu CR będąc w obronie tak niefortunnie wybił piłkę, że ta rozbiła nos jednemu z widzów. Po meczu Cristiano osobiście, bez koszulki, poszedł przeprosić :P

24 Cristiano Ronaldo
58 Cristiano Ronaldo
76 Benzema
91 Cristiano Ronaldo

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Adán (Mejías 83): Arbeloa, Carvalho, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso, Lass : Di María, Özil (Adebayor 76), Cristiano Ronaldo : Higuaín (Benzema 76)

Możliwe, że juz w tej kolejce Barcelona zdobędzie mistrzostwo. Ale tak czy siak nie oglądajmy się już na nich.

Sevilla FC 2:6 Real Madrid

Tego nikt się nie spodziewał. Prawdziwy pogrom gospodarzy z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Sevilla FC 2:6 Real Madrid.

Niesamowita łatwość i lekkość kontroli gry i zdobywania bramek. Po 30 minutach już było 2:0 a mogło być 4, gdyby Królewscy byli skuteczniejsi. Każda z pierwszych trzech (trzecia padła 10 minut później) kolejnych bramek została skomentowana: As simply as you like. I trudno było nie odnieść takiego wrażenia, jakby Królewscy po prostu trenowali ofensywne zagrania na jakiś młodzikach (niczego rywalom nie ujmując).
Królewscy grali jakby wiedzieli, że ten mecz po prostu wygrają, Sevilla, jakby wiedziała, że przegrać musi. Jednak zadała cios, w 61 minucie do bramki Realu trafił wychowanek, Negredo. Swoją drogą, ma on patent na bramki strzelane Krolewskim ;P Sevilla wiedziała, że musi przegrać, dlatego też dała (konkretnie właśnie rehabilitował się Negredo) Realowi czwartą bramkę, popełniając fatalny błąd w obronie, który „As simply as you like” wykorzystał Cristiano Ronaldo. Fatalne ustawienie obrony pozwoliło mu także zdobyć bramkę 5, a kibice Sevilli mimo wszystko dobrze się bawili (oni też musieli być przekonani, że Sevilla przegrać ma). A potem Cristiano strzelił po świetnym podaniu Benzemy na pustą. I było 6. Miło jednak nie było, Romaric dostał żółtą kartkę za uderzenie w twarz Arbeloy (powinna być czerwona). Chwile potem mielibyśmy kolejne prawie 7 po strzale CR. Sevilla nie rezygnowała do końca z godnej walki i to jej się troszkę opłaciło, gdyż na dwa podwyższył Negredo. Sędzia nie przedłużył meczu ani o minutę i wyciągnął, jak to powiedział komentator, Sevillę z wszystkich nieszczęść…
Tak na poważne, to Casillas kilka dobrych, bardzo dobrych i świetnych interwencji miał, jedną nawet po cudownym zagraniu Xabiego Alonso ;) Generalnie, mecz oglądało się bardzo dobrze ;) Powinniśmy być zadowoleni i dumni z Królewskich!

Bramki w kolejności:
21 Sergio Ramos
31 Cristiano Ronaldo
41 Kaká
61 Negredo
64 Cristiano Ronaldo
69 Cristiano Ronaldo
75 Cristiano Ronaldo
83 Negredo

Jak powiedział komentator: Alvaro Negredo 2:6 Real Madrid

Skład Królewskich (zgodnie z przewidywaniami)(4-2-3-1):
Casillas : Arbeloa, Sergio Ramos, Pepe, Marcelo : Xabi Alonso (Albiol 57), Lass , Cristiano Ronaldo, Kaká (Adebayor 54), Özil (Granero 76): Benzema

Dobrze ogląda się takie mecze ;) Oby takich więcej, a i w przyszłym sezonie!

Valencia CF 3:6 Real Madrid

Pogrom na Estadio Mestalla! Valencia CF 3:6 Real Madrid!

Po tym meczu Mourinho ma bardzo poważny problem, ma zbyt wielu zawodników w znakomitej formie. Ofensywny tercet: Benzema, Higuaín i Kaká spisał się rewelacyjnie, aplikując rywalom aż 6 bramek (zaliczając przy tym też asysty). Żaden z tych zawodników nie grał w ostatnim meczu z Barcą, można ich więc traktować, jako rezerwowych… Dobrze mieć takich rezrewowych 60 minut, 6 bramek. Potem Real troszke opadł i stracił trzy bramki, ale przy tak eksperymentalnie zestawionej obronie to na prawde dobry wynik. Real zdominował Valencie, która wydawała się zagubiona i często się myliła. Niedokładności było sporo, stąd tak wysoki wynik. Jesteśmy dumni, walczymy, wygrywamy, choć na ligę wielkich szans nie ma. Tak gra Real! A zawodnicy pokazują trenerowi, że zależy im na miejscu w składzie i że im się ono należy. Gorzej, że miejsc jest tylko 11, Mou ma problem!

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Albiol, Garay (Perdo León 75), Carvalho, Nacho Fernández : Granero, Lass : Kaká, Canales (Xabi Alonso 62), Benzema : Higuaín (Cristiano Ronaldo 67)

Wygrana i wychowanek zagrał cały mecz! Dużo bramek! Pozytywnie kończymy sezon!

Barcelona 0:1 Real Madrid ¡¡SOMOS CAMPIONES DE LA COPA!!

Królewscy zdobywają Puchar Króla! Barcelona 0:1 Real Madrid na Estadio Mestalla!

Cristiano Ronaldo w 102 zdobywa bramkę, która daje Królewskim upragniony i długo wyczekiwany Puchar Króla, pierwsze trofeum w sezonie. Mourinho zdobywa więc trofeum w pierwszym sezonie pracy i jest to kolejny puchar speca od pucharów. Trafna taktyka, niesamowita praca Pepego i boskie interwencje Casillasa, to wszystko składa się na ogromny sukces Królewskich. Wygrywamy z Barceloną, zasłużenie! Dziękujemy!!!
Co do samego meczu, był szybki, dużo się działo i nie sposób wszystkiego opisać. To było mordercze dla zawodników spotkanie. Warto jednak zwrócić uwagę, że te dwie połowy meczu i dwie połowy dogrywki, to były zupełnie inne odsłony meczu w których sytuacja na boisku wyglądała diametralnie inaczej. W pierwszej połowie panował Real, w drugiej Barca rządziła niepodzielnie a Real był bezradny, wtedy to też było bardzo nerwowo. Jednak ostatecznie się udało!

Skład Królewskich (4-3-3):
Casillas : Arbeloa, Serio Ramos, Carvalho (Garay 120), Marcelo : Pepe, Xabi Alonso, Khedira (Granero 105) : Di María, Özil (Adebayor 70), Cristiano Ronaldo

Hala Madrid!

Tottenham Hotspurs 0:1 Real Madrid

Na White Hart Lane Tottenham Hotspurs 0:1 Real Madrid. Real Madryt w półfinale Ligi Mistrzów!

Mecz był, pomimo poprzedniego 4:0, niesamowicie intensywny i emocjonujący. Poziom i tempo były fascynujące, Koguty grały tak, jakby wierzyły w to, że mogą wywalczyć sobie awans. Oczywiście z minuty na minutę ten awans się oddalał, jednak oni dalej walczyli. A i było dla kogo: kibiców, którzy udzielili prawdziej lekcji ‘jak to się robi’, śpiewając, tańcząc i klaszcząc od początku do końca spotkania, pokazując piłkarzom, że są z nimi.
Dodatkowych wartości dodawał widowisku prowadzony w nieprzeciętnie umiejętny sposób komentarz. Pozwoliłem nawet sobie spisać świetne wypowiedzi komentujących, aby je potem przytoczyć, jednak było ich zdecydowanie za dużo. Zacytuje tylko najlepsze z nich, oto i one:

„czworobok piechoty” – to o ustawieniu

„niespecjalnie ma ochote na cokolwiek” - Bale nie wykonujący wolnego

„straszył powietrzną walką, straszył wślizgami, bardzo zmotywowany był na agresje” – wspomnienie o Crouchu

„z roku na rok coraz lepszy, południowe eskapady dodają mu coraz więcej możliwości aktorskich” - o Mou po którejś minie

„krwawi, ale to najmniejszy wymiar jaki mógł go spotkać, ale kary to nieee, ale kto wie, może zasłużył” - o Khedirze

„fan wysokoprocentowych alkoholi, nie ukrywa tego, przeczyszcza sie”
- Pavluchenko

„- w ostatnich dniach Ronaldo podejmuje złe decyzje..
w ostatnich dniach, to sie zaniepokoiłem, że Cristiano bierze udział w jakimś gigantycznie długim meczu”
- inteligentna wymiana spostrzeżeń

„zazwyczaj jest takie nieporozumienie, jest podający i ten który chce odebrać podanie” - medal temu, kto powie o co chodziło autorowi

„kibice kochają takie sytuacje, niby facet pokazał wszystko, ale mu sie nie udało.. Ole! przewróciliśmy go” - CR zatrzymany przez czwartego obrońce

„ocenić takich zawodników jak Özil, nieprawdopodobny zawodnik, a jednak są mankamenty” - no tak, Özil to tylko człowiek

„triumf polskiej szkoły futbolu, wracamy do piłki retro” - trzeba było słuchać całej rozmowy, żeby zrozumieć, o co chodzi. Główna myśl jest taka, że strategie zaczynają delikatnie przypominać strategie z lat 80 (podobno tak jest…)

„co by powiedział Baleowi? chłopcze, nmasz silne nogi, każdego dognasz, będziesz lewym obrońcą” - tak, w domyśle komentatora, dobry trener (w domyśle Mou) zwróciłby się do Bale, gdyby ten był przez niego trenowany

„może u nas też tak bedzie, ze wicemistrzostwo bedzie oznaczało gre w LM…. przepraszam, poniosło mnie” - kolejny miły Polski akcent

„- brakowało by gola adebayora, to byłby prawdziwy policzek dla fanów Spurs
- oczko”
- jaki ten drugi był z siebie dumny, że wymyślił coś tak trafnego i śmiesznego…

Dwie dłuższe perełki:
„Wystarczyło chyba bardziej precyzyjnie uderzyć, nie był chyba zorientowany co sie dzieje. Źlee uderzył, uderzył także Harry Redknapp, ale bez wyskoku, choć dobre ułożenie ciała, przechylił sie i strzelił razem ze swoim zawodnikiem, także nie trafił” - po zmarnowanej setce Pavluchenki przy mega wrzutce VdV

„Ale Cristiano Ronaldo uderzył, ale bramakarz tak nie może zrobić, nawet kibice są zarzenowani… Tak jakby ciało nie było za piłką, ręce były wyłamane… (chwile potem) aż chodza szczęki Gomesowi” - to po fatalnym błędzie bramkarza. Przypomnijmy, że nawet Iker nie cieszył się z gola tylko pokiwał ze współczucia głową

Kilka nie do końca o meczu:

„lubisz czytać w myślach trenerów… wszyscy czytamy w myślach, ale nie zawsze trafiamy..” - kibice już nie tak bardzo uwielbiają, jak komentatorzy to robią

„powinno byc okienko pokazujące co robią komentatorzy, Twój gest był wymowny” - kolejny niezbyt dobry pomysł

I wiele typu: „dognał” (!?!), „grzęźnie”, „rozbił się”, itd…

I pozytywny akcent: „każda przygoda ma swój koniec, każda może mieć kontynuacje”. Oby przygoda Panów z komentowaniem szybko się skończyła. Bez nazwisk.

Powróćmy teraz do meczu. Wygrana Realu jest zasłużona, choć Kogutom należała się bramka, pewnie nawet rzut karny. Obie drużyny stwarzały sobie sytuację, pierwszą sam na sam zmarnował Özil, chwile później Spurs nie dostali zasłużonego karnego. Zresztą, mimo tego, iż Realu po boisku przemieszczał się lepiej i cały czas panował nad spotkaniem, to piłkarze z Londynu częściej dochodzili do sytuacji, których nie umieli potem wykorzystać. Zresztą, trzeba zwrócić uwagę na różnicę klas bramkarzy. Iker świetnie bronił setki, Gomes świetnie wrzucił sobie piłkę do bramki po średnio-groźnym uderzeniu. Inna sprawa, że mecz wyglądał by na pewno zupełnie inaczej, gdyby wynik pierwszego meczu był inny… I gdyby Real nie musiał za kilka dni grać z Barcą, a Spurs z ManCity. Mou jednak zagrał najsilniejszym możliwym składem, włączając rezerwowych, bardzo podobnym do tego, jaki prawdopodobnie wystawi na Barcelonę w lidze, bądź w Pucharze Króla. Z ważniejszych informacji, to szkoda kartki Carvalho…

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas: Sergio Ramos (Granero 57), Carvalho, Albiol, Arbeloa : Xabi Alonso (Benzema 75), Khedira : Cristiano Ronaldo (Kaká 65), Özil, Marcelo : Adebayor

Barcelono, jesteśmy gotowi!

Athletic Bilbao 0:3 Real Madrid

San Mamés, niezwykle trudny teren, zdobyte. Athletic Bilbao 0:3 Real Madrid!

Do wielkiej niespodzianki doszło na San Mamés. I bynajmniej, niespodzianką tą nie jest wynik, ale skład Królewskich. Mourinho lubi zaskakiwać, zrobił to ponownie delegując do gry jedenastkę, która nigdy wczśniej ze sobą nie grała i pewnie nigdy więcej ze sobą nie zagra. Pisałem o ‘pewnych’ zawodnikach. Pewniakami mieli być Xabi Alonso, Cristiano Ronaldo, Özil… Żaden z nich nie zagrał. Mou wystawił eksperymentalną jedenastkę, ale jak widać, wyszło to na dobre. Podstawowi gracze odpoczeli, ‘rezerwowi’ nabrali pewności. Pokazaliśmy, że mamy szeroki skład! Niespodzianką w składzie zaczęły się od obrony. Bramka i boki obrony były ‘standardowe’, para Albiol-Garay na środku, a przed nimi na pomocy Pepe! Obok niego Lass, co normalne, oraz Granero, dostający kolejną szansę. Przed nimi Di María oraz Kaká! Z przodu Higuaín! Postawienie własnie na tych czterech zawodników z przodu, było wielkim szokiem. Dwóch wracających po kontuzjach, jeden nie ograny, jeden w nie najlepszej dyspozycji. Bez żadnego z filarów, bez pewnego dyrygenta drużyny… Wydawało się, że Real będzie cierpiał… I może przez kilka pierwszych minut cierpiał… Ale potem ofensywni pomocnicy pokazali, na co ich stać. To był wielki mecz Granero, wielki mecz Di María oraz fenomenalny mecz Kaki. Tak, powoli wraca do nas Kaká grający jak artysta, z niesamowitym prowadzeniem piłki i przeglądem pola, którego można mu pozazdrościć. Brazylijczyk strzelił dwie bramki, co prawda obie z karnych, ale strzelonych pewnie. Gdyby nie niska skuteczność kolegów, mógł zaliczyć w meczu conajmniej jedną astystę. Karne podyktowany były za faule na Di Maríi, oba ewidentne. Dla pełności relacji należy dodać, że trzeciego gola strzelił Cristiano Ronaldo, który zmienił Igłe. Że CR i Kaká wymieniają ze sobą podania z wielką gracją. Że spotkanie było niezwykle twarde. Że przeciwnicy nie stworzyli sobie w zasadzie klarownych sytuacji. Że byliśmy po prostu o wiele lepsi.

Skład Królewskich (4-2-1-2-1): (w zasadzie po tym, jak piłkarze się przemieszczali trudno wskazać, jak byli ustawieni)
Casillas : Sergio Ramos, Garay (Carvalho 77), Albiol, Arbeloa : Pepe, Lass : Granero : Di María (Xabi Alonso 67), Kaká : Higuaín (Cristiano Ronaldo 61)

Mecz pokazał, że będziemy walczyć o ligę, oraz że mamy kim walczyć. Trzeba się cieszyć.

Atlético Madrid 1:2 Real Madrid

W Madrycie niepodzielnie rządzą Królewscy! Kolejne derby na plus. Atlético Madrid 1:2 Real Madrid na Estadio Vicente Calderón.

Mecz zapowiadano na hit kolejki i z pewnością takim był. Dużo walki, wiele okazji do strzelenia gola, ładna, składna i techniczna piłka z obu stron. Takie mecze aż chce się oglądać. Od początku Królewscy rzucili się do ataku, a już w 11 minucie trzecią okazję Królewskich wykorzystał, będący w fenomenalnej formie, Karim Benzema. Potem przebudzili się gospodarze i ruszyli z nawałnicą na naszą bramkę. Gdyby nie świetna dyspozycja Casillasa, to bardzo szybko oglądalibyśmy gola wyrównującego, jednak nasz portero również jest w niesamowitej formie (w całym meczu naliczyłem około 11 jego poprawnych/dobrych/świetnych/niesamowitych interwencji)! Drugiego gola zdobył jednak w 33 minucie Real po świetnej drużynowej akcji. Zakończyła się ona wpadnięciem w pole karne przez Marcelo, wyłożeniu piłki do Özila i znakomitym technicznym strzałem pod poprzeczkę. Królewscy w miarę kontrolowali przebieg spotkania do przerwy, tworząc przy tym kilka okazji. Druga połowa zaczęła się od mocnych ataków Atlético, które nic nie wnosiły, oraz od odpowiedzi Realu, które też nie zmieniały wyniku. Zrobiło się nawet sennie i gdy myślałem, że tak już się skończy, dodatkowych emocji w 86 minucie dostarczył nam Agüero, strzelając bramkę na 1:2. Wynik już nie uległ zmianie.

Skład Królewskich (4-3-3):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso, Lass (Arbeloa 82), Khedira : Cristiano Ronaldo (Di María 73), Benzema (Adebayor 70) , Özil

Po kolejce tej nic się więc nie zmienia, tak jak wszyscy przypuszczali… Choć było blisko, żeby się zmieniło.

Real Madrid 3:0 Olympique Lyon

Real Madryt pokonał Olympique Lyon 3:0 i tym samym awansował do 1/4 rozgrywek Ligi Mistrzów.

Po 7 latach udało się w końcu przejść przez ‘magiczną barierę’ i znaleźć się pośród ośmiu najlepszych drużyn Europy. Dokonali tego, nie kto inni jak podopieczni Mourinho. I to w jakim stylu! Wygrana była wysoka i pewna. Drużyna grała bardzo dobrze i cały czas kontrolowała spotkanie, tworząc przy tym sobie wiele sytuacji do zdobycia gola. Trzy z nich udało się wykorzystać, a zawodnikami, którzy uszczęśliwiali kibiców byli kolejno Marcelo, Benzema oraz Di María. Pierwszy z nich strzelił gola po kapitalnej indywidualnej akcji. Brazylijczyk wbiegł w pole karne rywala mijając rywali jak słupki i kładąc na ziemi bramkarza rywali. Francuz strzelił gola wykorzystując fatalną postawę obrońców rywala, wychodząc bez problemów na sam na sam z bramkarzem. Argentyńczyk natomiast został obsłużony kapitalnym podaniem głową od Özila i w sytuacji sam na sam przelobował bramkarza. Mamy awans!

Skład Królewskich (4-2-3-1):
Casillas : Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo : Xabi Alonso, Khedira : Cristiano Ronaldo (Adebayor 73), Di María (Granero 78), Özil : Benzema (Lass 84)

Awansowało 8 drużyn: Szachtar Donieck, FC Barcelona, Schalke 04, Tottenham Hotspur, Manchaster United, Inter Mediolan, Chelsea Londyn i Real Madryt. Losowanie odbędzie się już w piątek. Możemy trafić na każdą z tych drużyn. Jeżeli szukalibyśmy w możliwych kombinacjach jak najwięcej ‘emocji pozameczowych’ to najwięcej było by ich w ustawieniu:
FC Barcelona : Inter Mediolan – wielki rewanż za tamten rok, choć z obecnie dysponowanym Interem dla Barcy mogłaby to być czysta formalność
Tottenham Hotspur : Chelsea Londyn – derby Londynu
Schalke 04 : Real Madryt – Raúl grający przeciwko klubowi swojego życia
Szachtar Donieck : Manchaster United – bo tak ;)
Czy tak będzie? Szanse są niewielkie, ale takie same jak dla każdej innej kombinacji.